Kasper HÄMÄLÄINEN: Słyszałem tę ciszę na stadionie

Autor wpisu: 10 kwietnia 2017 09:32

Drugi raz z rzędu w meczu Legii z Lechem Kasper Hämälēnen został człowiekiem od zadań specjalnych i to zadanie wykonał perfekcyjnie. Po spotkaniu rozmawialiśmy z bohaterem. – Na pewno wiele lat po zakończeniu kariery będę pamiętał ten mecz i tego gola – mówi Fin.

FUTBOLFEJS: Masz jeszcze jakichś przyjaciół w Poznaniu ?
KASPER HÄMÄLAINEN: Tak, kilku. Miło wspominam czasy gry w Lechu, pozostało kilka przyjaźni.

Myślisz, że te przyjaźnie przetrwają tę trudną próbę?
Jestem tego pewny. Przeżyliśmy wspólnie trzy fajne lata, wiadomo, że strzelanie goli, to nie jest jakaś osobista sprawa.

A może to jest słodka zemsta za to jak traktują cię kibice Lecha?
Nie, nie o to chodziło. Takie rzeczy zdarzają się w piłce. Być może fakt, że gramy z Lechem, w jakiś sposób nakręca mnie bardziej, chcę pokazać jeszcze więcej. Być może czerpie z tego większą energię. To jedna sprawa, druga to po prostu szczęście – znalazłem się we właściwym miejscu we właściwym czasie.

Drugi raz załatwiłeś swoją byłą drużynę, bo w Warszawie scenariusz był podobny – wchodzisz i ustalasz wynik. Dla rywali to najgorszy koszmar.
Co mogą powiedzieć? Najważniejsze, że wygraliśmy mecz. I takie zwycięstwa z trudnym rywalem, wydarte w ostatnich sekundach, smakują wyjątkowo. To daje dużego kopa, mimo że nie graliśmy najlepiej.

Gole Hämälainena jak kara za igrzyska nienawiści

Po meczu z Lechem w Warszawie mówiłeś, że to najważniejszy gol w twojej karierze. Co powiesz o tym?
Że trafia do tej samej kategorii, być może ten był jeszcze bardziej wyjątkowy. Na pewno długo go będę pamiętał po zakończeniu kariery. O tamtym w Warszawie było głośno ze względu na okoliczności (został strzelony ze spalonego – red.), na temat tego nie będzie żadnej dyskusji. Dostałem świetną piłkę od Adama Hlouška, chciałem wyprzedzić obrońcę, udało się i dobrze uderzyłem.

Strzeliłeś gola i pewnie zauważyłeś jak cicho zrobiło się na trybunach?
Mogę powiedzieć, że słyszałem tę ciszę (śmiech). Ale tego się spodziewałem, przecież kilka minut wcześniej przegrywaliśmy 0:1. To już nie pierwszy raz, jak odwracamy losy spotkania, w Gdańsku było podobnie. To pokazuje, że drużyna ma charakter.

A nie jest to niepokojące, że pierwsi tracicie gola w tak ważnych spotkaniach?
Być może mamy problem z tym, by mieć mecz pod kontrolą i grać po swojemu. Dobrze zaczęliśmy to spotkanie, mieliśmy okazje, ale i Lech je miał. Najważniejsze, że to my lepiej rozegraliśmy końcówkę.

Przed meczem obaj trenerzy mówili: ten mecz o niczym nie zdecyduje. Twoim zdaniem pozycja przed rundą play off jest ważna? Nie jest ważne, które spotkania zagracie u siebie?
Jest ważne, wiadomo, że u siebie czujemy się najlepiej. Ten wynik daje nam kopa, a taka porażka nie pozostanie też bez wpływu na rywali.

Myślisz, że ten mecz mógł się podobać kibicom?
Takie spotkania zazwyczaj stoją pod znakiem walki. Może nie była to „joga bonito”, ale najważniejsze, że wygraliśmy tę walkę.

Poprzednim razem kilku kolegów próbowało cię odpowiednio „przywitać” na boisku. Tym razem chyba nikt z Lecha nie zdążył postawić ci pieczątki?
Nie, tym razem nie, ale ja i tak nie odbieram tego osobiście.

Ktoś ci przybił piątkę z rywali po meczu? Łukasz Trałka na przykład?
Trałka akurat nie, ale z kilkoma kolegami przybiliśmy.

Co powiedział trener, gdy wchodziłeś na boisko? Idź, zrób to jeszcze raz?
Nie. Powiedział tylko: powodzenia, ale zapewne pamiętał, co się stało w Warszawie i pomyślał, że może zdarzy się to też tutaj. No i się zdarzyło.

Po tym meczu zapukasz do gabinetu trenera i powiesz: chyba należy mi się miejsce w pierwszej jedenastce? Wiemy, że znowu ta wiosna jest dla ciebie rollercoasterem.
Do trenera nie pójdę, ale faktem jest, że trudno złapać mi rytm meczowy, trudno mi dojść do maksymalnej formy meczowej. Gdy wchodzę na boisko, robię co w mojej mocy. Mam nadzieję, że będą kolejne okazje do występów.

Ale chyba możesz mieć pewność, że żaden kibic Legii nie zapyta już więcej: po co nam ten Hämäläinen?
Mam taką nadzieję. Tak jak mówię, mimo trudności, jakie miewam, pracuję ciężko na treningach i, gdy wychodzę na boisko, staram się dać z siebie maksimum, a nawet więcej.

W szatni po meczu to Kasper Hämäläinen intonował: „kto wygrał mecz?”
Wkrótce będzie filmik, wszystko się okaże (zobacz TUTAJ).

Rozmawiał i notował: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli