Dwa karne i samobój we Wrocławiu. A Korona sprzedana

Autor wpisu: 31 marca 2017 21:12

Nie, nie tym razem – choć z pozoru słowa kluczowe układają się zaskakująco znajomo w kontekście „jazdy” do Wrocławia – chodzi tym razem o w pełni legalną transakcję. To właśnie we Wrocławiu podpisano umowę o sprzedaży 72 procent akcji Korony firmie Dietera Burdenskiego.

O planowanej transakcji pisaliśmy więcej TUTAJ, ale to właśnie w piątek we Wrocławiu, dokąd pofatygowały się obie strony przy okazji meczu, umowa została podpisana. Dlaczego we Wrocławiu, dlaczego w piątkowe popołudnie, zamiast w kieleckim ratuszu w poniedziałkowe południe? Nie pytajcie. Znaków zapytania wokół Korony było znacznie więcej przez minione lata i znacznie poważniejszych. Teraz przynajmniej jasne jest jedno – Korona nie trafia w ręce osób zagadkowych, ale byłego reprezentanta Niemiec, człowieka, który w Bundeslidze i europejskich pucharach zagrał grubo ponad 600 meczów.

A poza tym? A poza tym… nic się nie zmieniło. Gdzie gra Korona, tam roi się od kontrowersji. Tym razem Milan Borjan dwa razy wyjmował piłkę z siatki po strzałach z 11 metrów. Najpierw po faulu Żubrowskiego na Morioce, potem po ręce Grzelaka. Faulu? Ręce? Rozliczne interpretacje można bronić na zajęciach z retoryki godzinami. Szczególnie gorąca była pierwsza sytuacja, która świetnie pokazuje, jak skomplikowanym procesem dziś stała się ocena sytuacji. Na żywo w Eurosporcie: mocno kontrowersyjna decyzja, naciągana… Równolegle na żywo w Canal Plus: Karny bez wątpliwości!
Oj, przyciąga trener Maciej Bartoszek te kontrowersje, przyciąga, to wiemy. Tyle że o ile w takim na przykład Krakowie z Wisłą naprawdę mógł mieć duże zażalenia do interpretatorów, o tyle po Wrocławiu powinien raczej zagrzmieć na swoich „autorów” – twórców całości scenariusza. Bo sami siebie na mielizny wpakowali. Śląsk przy wydatnym udziale świetnie wyglądającego przy trenerze Janie Urbanie – Joana Romana, ale także Roberta Picha, Sito Riery czy Rioty Morioki aż 20 razy uderzał na bramkę Korony, 10 razy celnie. Kielczanie mieli tylko trzy celne strzały, jeden naprawdę groźny (Celeban wybijał piłkę, która już minęła Pawełka), w drugiej połowie zasadniczo statystowali.

Trener Bartoszek denerwuje się, gdy słyszy wypominanie nieudanych meczów wyjazdowych. No, ale, kurcze, wyniki, jakie są, każdy widzi. Ostatni raz Korona jakiekolwiek punkty na wyjeździe zdobyła 5 listopada, jeszcze gdy Bartoszek prowadził Chojniczankę! Potem wszystko, co na wyjeździe, to „w łeb”. Ostatnio: 1:4, 1:4, 0:3.

Dobre wiadomości dla Korony są dwie. Po porażce we Wrocławiu, po sześciu przegranych z rzędu wreszcie piłkarze zauważyli, że coś… jest nie tak! „Już coś musimy zmienić” – rzucił przed kamerą Eurosportu Radek Dejmek. Uff… Nareszcie.
Druga – skoro „już”, no to wypada na Łazienkowską, bo tylko ten mecz został na wyjeździe Koronie w rundzie zasadniczej. W sumie nie taki najgorszy to teren na realizację „już”. Całkiem nieźle udawało się to i Arce Gdynia, i Ruchowi Chorzów, i Wiśle Płock, czemu miałoby się nie udać Koronie?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli