KALINOWSKI: Najgłośniej jest o Lechu, który gra o… nic

Autor wpisu: 18 maja 2018 08:40

Lech – Legia, to mecz, który rozpoczął się jeszcze grubo przed pierwszym gwizdkiem. Przynajmniej w Poznaniu już go rozgrywają, przy stoliku, w głowach oraz w prasie. Na pierwszym planie oczywiście odprawienie Legii z kwitkiem. I to odprawienie, bez medali, bo jak by się ten sezon nie zakończył, na medale warszawiacy poczekają do poniedziałku. Władze klubu z Poznania obawiają się, że ceremonia mogłaby doprowadzić do zamieszek. Czyżby same władze Lecha nie wierzyły w ogranie Legii? Bo chyba kibice Kolejorza z satysfakcją patrzyliby na to jak goście z Warszawy odbierają przy Bułgarskiej medal za wicemistrzostwo.  Jeśli byłoby zwycięstwo to byłoby zwycięstwo podwójne… Może warto było zaryzykować?

Ciekawe, że przed już tym meczem, Lech nagle porzucił marzenia o trenerze Górnika Marcinie Broszu. W Poznaniu nie popracuje też – wbrew zapowiedziom sportowych mediów – Jerzy Brzęczek, były lechita. Widać, że dziennikarze postawili na domysły lub dali się zamieszać w jakaś rozgrywkę piłkarskich agentów, którzy dzisiaj oferują także usługi szkoleniowców. Jak informacja, że przy Bułgarskiej zatrudniono innego lechitę Ivana Djurdjevicia wpłynie na Brzęczka i jego zespół? Chyba mobilizująco, bo przecież pan Jerzy musi się liczyć z tym, że w następnym sezonie nadal będzie pracował w Płocku. A zatem warto się pokazać w pucharach, prawda?
Tyle tylko, że zwycięstwo lub remis Wisły Płock oznaczałoby, że nawet wygrana Lecha w niedzielę nie odbiera mistrzostwa Legii. Żeby jej zrobić przykrość, komplet punktów musi też zdobyć Jagiellonia. Piłkarskie szachy trwają i to na dwóch szachownicach.
Zastanawiające, że najgłośniejszą stroną na finiszu sezonu nie są wcale walczące o tytuł Legia i Jagiellonia. Nie jest nią także żaden z klubów walczących o grę w europejskich pucharach. Ani Górnik, ani Wisła Kraków, ani nawet ta Wisła Płock, która jest języczkiem u wagi dla warszawiaków i białostocczan.
Najwięcej się dzieje wokół Lecha. Może dlatego, że mistrzostwa, podobnie jak transfery lubią czasami ciszę, a ta nie była w ostatnich latach atrybutem Lecha. O transferach Lecha, który sprzedawał ostatnio wielu młodych piłkarzy za granicę, było bardzo głośno. Powszechnie piano z zachwytu, gdy media podawały kwoty za transferowanych za granicę piłkarzy. I brawo na te sprzedażowe sukcesy, nikt tego nie kwestionuje. Transfery mają w Poznaniu ogarnięte.
Ale zaraz? Czy w futbolu nie chodzi czasem o inną rzecz na literkę T? Na przykład… trofea?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Lechia Gdańsk

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli