Jodłowiec – od kłopotu po „pozytywną energię”. A kadra czeka…

Autor wpisu: 28 października 2017 14:30

Tomasz Jodłowiec ma za sobą kilka cokolwiek szalonych miesięcy. Z gościa popadającego w zapomnienie, a potem jeszcze na dodatek z trudem leczącego kontuzję, wrócił jako ten, który daje „pozytywną energię”. I jako kapitan Legii.

Wielu mogło być zaskoczonych słowami Romeo Jozaka, który przed niedzielnym meczem z Arką wprost pochwalił Tomasza Jodłowca: „W Bytowie pełnił rolę kapitana drużyny. Między innymi dlatego, że wnosi do zespołu pozytywną energię. To piłkarz prezentujący ogromny profesjonalizm”.

Jozak potrzebuje walczaków w zespole, nie ukrywał tego od samego początku, a tylko potwierdza to gra jego Legii. Gra oparta na dyscyplinie defensywnej, ukłuciu rywala, a potem pilnowaniu, by nie dostał zbytniej swobody w środku pola. Tak Legia wygrała z Lechią, tak wygrała z Wisłą, w sumie też z Druteksem-Bytovią, choć akurat ten mecz trudno szufladkować w jakikolwiek sposób, bo po prostu pierwszoligowiec nie uniósł ciężaru walki z mistrzami Polski.

I na pierwszego walczaka u Jozaka wyrasta Tomasz Jodłowiec, który przypadł jak widać i słychać chorwackiemu szkoleniowcowi do gustu. A dzieje się to raptem 10 miesięcy po tym, jak Jodłowiec lądował na aucie i raptem trzy miesiące po tym, jak lecząc kontuzję był wypychany (przynajmniej medialnie) z Legii do Śląska Wrocław.
Przypomnijmy, że w grudniu zeszłego roku dość niespodziewanie Jodłowiec dostał od Jacka Magiery wydłużony urlop świąteczny. W mediach spekulowano, że to hazardowe demony dają się we znaki doświadczonemu pomocnikowi, a Jacek Magiera nie ugasił tych sugestii komentując, że piłkarz dostał czas, by „poukładał sobie w głowie pewne sprawy”. „O pozaboiskowych kwestiach, nawet gdybym coś wiedział, to publicznie i tak nie będę mówić. Ale z pewnością w kilku sprawach trzeba mu pomóc. Piłkarzem będzie jeszcze pięć, może siedem lat, a człowiekiem do końca życia” – dodawał.
Bardzo w odrodzenie Jodłowca wierzył prezes (jeszcze wtedy) Bogusław Leśnodorski, który w rozmowie z nami zapowiadał, że klub zrobi wszystko, by piłkarzowi pomóc, a potem jeszcze dodawał, że Jodłowiec wróci silniejszy.

I faktycznie, „Jodła” wrócił na wiosnę, czasem grając dobrze, czasem mało, a czasem… wcale, bo jakoś Magiera nie mógł się przekonać do zestawienia drugiej linii z „Jodłą” akurat.
Lato dla Jodłowca okazało się jeszcze trudniejsze, bo z powodu leczenia kontuzji, a potem rehabilitacji (co zresztą stało się przyczynkiem nowych spekulacji, czy piłkarz ma w Legii jakąkolwiek przyszłość) stracił dużo z okresu przygotowawczego. Wrócił do gry dopiero w połowie sierpnia – co ciekawe od razu do podstawowej jedenastki, bo Magiera szukał nowych rozwiązań dla kulejącego zespołu.
Nie od razu też trafił Jodłowiec do nowej drużyny Jozaka, bo znów musiał wrócić do indywidualnego trybu zajęć – kłopoty zdrowotne kolejny raz dały się we znaki.

Po tych wszystkich perturbacjach ostatnich miesięcy trudno było przypuszczać, że Jodłowiec będzie potrafił się w tak krótkim czasie odbudować w tak imponujący sposób. A jednak. Przypadł do gustu Jozakowi, przypadł i nam, bo po nieudanym meczu reprezentacji z Danią zapytaliśmy selekcjonera prowokacyjnie: „A gdzie był Jodłowiec?”, sugerując że właśnie takiego walczaka reprezentacji w Kopenhadze zabrakło.

I dziś nie zdziwmy się, jeśli Jodłowiec znajdzie się wśród piłkarzy powołanych z ligi na mecze z Urugwajem i Meksykiem. A może inaczej podobnie jak pewnie i Jozak zdziwimy się, jeśli powołany nie zostanie!

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli