Jeszcze nie koniec sezonu, a Lech się już wzmacnia przed następnym

Autor wpisu: 3 czerwca 2017 11:50

26-letni obrońca Emir Dilaver został nowym piłkarzem Lecha Poznań. Klub pochwalił się tym już oficjalnie, bo Austriak podpisał kontrakt. Z Lechem związał się na 4 lata.

W Lechu niby to nie trenerzy przeprowadzają transfery, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że Dilaver to… transfer Bjelicy, który jest zdeterminowany, by w szatni Lecha zaprowadzić swoje porządki. Głośno wszak w ostatnich dniach było o mocnych tarciach między Bjelicą a ważnymi dla Lecha piłkarzami – Łukaszem Trałką, któremu szkoleniowiec zarzucał zbyt małą wyrazistość jak na kapitana zespołu, Szymonem Pawłowskim, który wylądował na trybunach, czy z Marcinem Robakiem, który zniechęcony sadzaniem na ławkę w ramach protestu odmówił udziału w przedmeczowej rozgrzewce. Niewątpliwie, jeśli Bjelica w Poznaniu zostanie, latem zrobi wszystko, by wyremontować szatnię po swojemu.
– Nie jestem osobą, która nie rozmawia o problemach. Czy z drużyną, czy z… żoną. Mamy w szatni swoje dyskusje i konfrontacje, czasami pozytywne, czasami negatywne, czasami konstruktywne, ale to dobrze dla drużyny. Budujemy nową drużynę na następny rok, ale to normalny proces – tłumaczy Bjelica przed ostatnim meczem sezonu.
I dodaje bardzo ważne słowa wyjaśniające obecną sytuację: – W klubie naturalną rzeczą jest hierarchia. I musimy ją szanować. Ja szanuję Piotra Rutkowskiego, Karola Klimczaka, nie chcę być ponad nich. Szanuję ich, ich pracę i decyzje, politykę. I tak będzie do końca. I tak samo zawodnicy muszą szanować hierarchię. A w tej hierarchii jestem ponad piłkarzami.

Teraz ewidentnie atmosfera w Lechu na ligowym finiszu, czyli w momencie najmniej odpowiednim, siadła. To widać po grze zespołu, który stracił pozytywną energię, jaka imponował na początku roku.
Spuścił z tonu także sam Bjelica, który kilka miesięcy temu wychwalając swą drużynę rzucił wprost, że jest gotowa na mistrza i jest gotowa na to, by grać w Lidze Mistrzów. Teraz utrzymuje, ze faworytów ostatniej kolejki trzeba szukać gdzie indziej.
To poniekąd i statystyczna prawda, bo Lech ma dziś najmniejsze szanse na tytuł z „czwórki do brydża”. Potrzebuje wygranej w Białymstoku i porażki Legii. Dla Bjelicy więc póki co wspomnieniem po Lidze Mistrzów, w której grał z Austrią Wiedeń, będzie w Poznaniu tylko rzeczony… Dilaver, bo to właśnie chłopak z tamtej ligomistrzowej ekipy.

Trzeba przyznać, że cv Dilavera jak na polską Lotto Ekstraklasę wygląda więcej niż ciekawie. Wychowanek Austrii Wiedeń przeszedł w tym klubie wszystkie szczeble juniorskiego rozwoju – aż do drużyny seniorów i debiutu w austriackiej Bundeslidze. Z Austrią zdobył mistrzostwo kraju i zagrał w eliminacjach, a potem w fazie grupowej Ligi Mistrzów (zagrał w czterech meczach – dwóch z Atletico Madryt oraz z Zenitem i Porto). W sumie w Austrii Wiedeń rozegrał 85 meczów, potem przez trzy lata 116 w Ferencvarosu Budapeszt, z którym zdobył krajowy puchar. Do Lecha trafia po wygaśnięciu umowy z węgierskim klubem.
– Może grać na kilku pozycjach. W moim zespole występował na prawej obronie, ale wykorzystywany był również na pozycji 6, czyli defensywnego pomocnika, a w razie czego może również zagrać i na lewej obronie – tłumaczy Bjelica i dodaje znacząco: – Ma świetny charakter. Wie, czym jest team spirit, potrafi wkomponować się w szatnię.

Dilaver powinien być poważnym wzmocnieniem Lecha i poważnym wzmocnieniem pozycji Bjelicy w szatni. Ale też jego przyjście jest związane zapewne z perspektywą transferu Tomasza Kędziory (kapitan zespołu po odebraniu opaski Trałce), który ma zielone światło i pewnie po młodzieżowym EURO z Poznania odejdzie, podobnie zresztą jak Dawid Kownacki.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli