Jest Vadis, jest zabawa! A Hlousek pokazał Necidowi, jak się strzela

Autor wpisu: 3 lutego 2017 20:49

Legia zremisowała z Nordsjaelland 1:1 w ostatnim sparingu podczas zimowego okresu przygotowawczego. Był to najlepszy mecz mistrzów Polski z tych rozegranych w Hiszpanii. Przynajmniej przez godzinę, dopóki na boisku był Vadis Odjidja-Ofoe.

Nad klasą Belga pialiśmy już nie raz, ale zapiejemy znowu – dla takich piłkarzy chodzi się na stadiony, dla takich piłkarzy włącza się telewizor, żeby obejrzeć sparing (jeśli nie można być na stadionie). Od spotkania z Grasshoppers Vadis zmagał się drobnym urazem, trener Jacek Magiera oszczędzał go w poprzednich dwóch meczach. Vadis wrócił i różnica w grze Legii jest ogromna.
Nie ma już w klubie Nemanji Nikolicia, nie ma Aleksandara Prijovicia, Legia wciąż ma kłopot ze strzelaniem goli, ale obecność na boisku Odjidji-Ofoe sprawia, że braku tych zawodników aż tak nie widać. Strach zajrzałby kibicom mistrzów Polski w oczy, gdyby wiosną miało zabraknąć Belga. Transfer na szczęście mu nie grozi, więc sztab medyczny musi na niego chuchać i dmuchać. Pociągnie go mięsień – trzeba masować, zadrze paznokieć – obciąć, spiłować kanty i polakierować ewentualnie dzwonić po kosmetyczkę.

Wrócił do zespołu Vadis i od razu pojawiły się bramkowe sytuacje. Dwa razy tak podał do Tomasa Necida, że ten w pierwszym meczu w barwach Legii powinien strzelić przynajmniej jednego gola. W pierwszej sytuacji nie opanował piłki, być może nie spodziewał się tak sprytnego podania. Za drugim dostał jeszcze lepsze ciacho. To było zagranie meczu – idealne podanie piętą. Czech chciał chyba pokazać, że pierwszą zmarnowaną okazją nie przejął się w ogóle, i strzelić na luzaka podcinką. Nie udało się i powinien przeprosić Odjidję.
Ale to był pierwszy jego występ, a już doszedł do dwóch świetnych sytuacji. To więcej niż w czterech meczach Daniel Chima Chukwu. Zakładamy, że to kwestia czasu, aż się wstrzeli. Szukał go na boisku Vadis, szukali też boczni pomocnicy i obrońcy wrzutkami na głowę. To ważne, że Czech daje drużynie kilka rozwiązań.
W następnych meczach powinno być łatwiej, bo z pomocą przyszedł mu rodak Adam Hlousek. Lewy obrońca Legii jest tym, który wprowadza Necida do zespołu, to on przedstawiał go sztabowi szkoleniowemu i piłkarzom, pomaga w tłumaczeniu. A dziś pokazał mu też, jak się w Legii strzela gole. Necid to podobno pojętny uczeń.

Wracając do Vadisa, bo nie skończyliśmy pochwał. Na czym polega jego klasa? Tym, że jednym podaniem potrafi napędzić całą akcję. Często są to podania otwierające, ale czasem nawet niby niewinne zagranie gdzieś w środku boiska potrafi napędzić całą akcję. Bo Belg ma niezwykle ważny atut – potrafi zagrać dokładnie, piłka jest wypieszczona i zagrana w tempo.  Tak, że zawodnik, który futbolówkę dostaje, ma ją przygotowaną do następnego zagrania albo strzału. To rzadkość na polskich boiskach – zagrać w tempo, dokładnie, z odpowiednią siłą i do właściwej nogi. I jeszcze jedno, czym wyróżnia się w Legii i w całej ekstraklasie – gdy piłkę przyjmuje, to przyjmuje ją kierunkowo, błyskawicznie odwraca się tam, gdzie chce z nią biec albo zagrać. Jego zachowanie trenerzy mogą puszczać – szczególnie młodym zawodnikom – jako materiał szkoleniowy.

Vadis grał do 60. minuty, na więcej nie miał siły. I gra Legii od tej pory wyglądała inaczej, już nie było tej płynności. Poziom trzymał natomiast Sebastian Szymański. Magiera powiedział szefom, że chce mieć w drużynie 16-17 kozaków, piłkarzy na polskie warunki ponadprzeciętnych. 1-2 miejsca chce zostawić w kadrze dla młodych. Szymański po zimowych zgrupowaniach ma prawo mieć nadzieję, że wiosną pogra sobie w pierwszej drużynie. 17-latek pozostawił po sobie lepsze wrażenie niż choćby Vako Kazaiszwili (nie mówiąc już o Aleksandrowie). Oprócz Szymańskiego na pochwałę – po raz kolejny – zasłużył też Tomasz Jodłowiec. Wydaje się, że reprezentant Polski jest w drodze powrotnej do wysokiej formy. Wracają siły i przede wszystkim „Jodła” przestał się potykać o piłkę. Jeśli można było mieć wątpliwości, czy w poprzednim spotkaniu ta sztuczka techniczna była zamierzona, to dziś chyba nikt nie miał wątpliwości, że podwójna ruletka (sic!) nie była przypadkowa. Na szczęście zaczął w nią grać na boisku, a nie gdzieś indziej…

Jacek Magiera w dwóch dzisiejszych meczach wystawił dwa składy, silniejszy przeciwko Duńczykom. I już dziś każdy kibic Legii w 90 procentach może przewidzieć skład (a nawet całą szeroką kadrę) na pierwszy mecz z Ajaksem.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Chyba ma Pan rację, ten Daniel ,,Chyba Czukczu” raczej Legii nie zbawi. Necid-pożywiom uwidim ,ma warunki,ma wsparcie ze środka pola.Tylko niech trafia jak Nikola.Szymański,to jeszcze dzieciak, ale zdolny młodziak Sylwetką przypomina Wolskiego,oby nie skończył jak Rafał(dobrze ,że Legii nie trenuje Smuda).Chciałoby się zadać pytanie quo vadis Odjidja? Po mistrzostwo Polski? Może w tym roku znowu zabrzmi melodia We are the champions, a nie daj boże- widziałem orła cień.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli