Jeśli miniony sezon był tylko zrywem w wykonaniu Piasta, to szkoda tego całego zachodu

Autor wpisu: 21 lipca 2016 22:18

Jeśli to wszystko zostanie zmarnowane, to może w ogóle nie warto było się zrywać? Może szkoda tego całego zachodu i rozbudzonych nadziei...

Nie będę się pastwić nad Piastem. Zrobią to na pewno inni. Zresztą Piastowi już się dostało. Po pierwszym meczu z Goeteborgiem i po blamażu na inaugurację Ekstraklasy z Cracovią. W sumie osiem goli straconych, jeden strzelony.

Czwartkowy, rewanżowy mecz z IFK bez fajerwerków, bez historii, bez bramek. Eksperymentalny skład, roszady wymuszone urazami. Zresztą nieważne. Naprawdę ten mecz akurat był absolutnie nieważny. Trener Andrzej Strejlau podsumował co prawda spotkanie, że Piast pokazał „poprawną organizację gry”. Ale ja o organizacji gry po EURO słyszeć już nie mogę. Jakoś trener Adam Nawałka skutecznie obrzydził mi tą zbitkę słowną – niby to określenie fachowe, ale nadużywane przy każdej okazji, mówi mi już coraz mniej. Ot, takie słowa wytrych.

Piast szybko wybił sobie z głowy europejskie puchary i w sumie tak naprawdę pozbył się problemu. Bo teraz można spokojnie skupić się na lidze. Bo w tej lidze to dopiero mogą być kłopoty…
Nie ma trenera Radoslava Latala, którego po rundzie jesiennej minionego sezonu okrzyknięto cudotwórcą. Nie ma Martina Nešpora. Z Kamilem Vackiem to w ogóle historia nie do uwierzenia.
A mówimy o zespole, który w stulecie Legii narobił klubowi z Warszawy wielkiego stracha, bo przecież niewiele brakowało, by nie oddał prowadzenia w lidze. I Legia, jak niepyszna, musiałaby świętować okrągłą rocznicę ze srebrnymi medalami.
Wiosną Piast miał zadyszkę, ale po takiej jesieni w sumie można się było tego spodziewać. Tym bardziej, że Legia w ekspresowym tempie dokonała wzmocnień, a trener Czerczesow miał zadanie zdobyć mistrzostwo i zadanie wykonał.
A Piast, który mimo mniejszego czy większego rozczarowania, cieszył się z wicemistrzostwa i który stanął przed szansą walki w pucharach, wziął się i rozsypał. Tak naprawdę rozsypał się już na konferencji po ostatnim meczu w sezonie, kiedy Latal wypalił do dziennikarzy, że to może być jego ostatnie spotkanie w Piaście. Wiele się nie pomylił.
Jak coś takiego mówi się publicznie, i to w takim momencie, to dobrze po prostu być nie może. Coś nie zagrało, coś nie zostało dopilnowane. Mleko się rozlało.
Tylko kto to teraz wszystko posprząta? Bo chyba nie Jiri Neček. Ale jeśli w Gliwicach nie mają porządnego planu B po Latalu, Vacku i Nešporze, to my za parę lat zapomnimy o tej fantastycznej jesieni rewelacji ligi, zapomnimy o rywalizacji z Legią. W sumie o jakim planie B tu mówić… Skoro odejście Latala było spowodowane tym, że nie było właśnie żadnego planu. A na pozostanie Latala też planu nie było. Czyli co? Piast to taki kolejny wyskok w historii naszej piłki? Kopciuszek, który tylko na chwilę błysnął na balu. Ale potem zgubił pantofelek, tyle że w tej bajce książę nie znalazł już nigdy jego właściciela.

Jeśli sezon 2015/2016 był tylko chwilowym zrywem, to mi tak po ludzku, cholernie szkoda. Jeśli to wszystko zostanie zmarnowane, to może w ogóle nie warto było się zrywać? Może szkoda tego całego zachodu i rozbudzonych nadziei…

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Piast Gliwice

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli