Jarosław NIEZGODA: W Legii mogłoby nie być tak kolorowo

Autor wpisu: 20 lutego 2017 08:09

Wypożyczony z Legii do Ruchu napastnik, załatwił mistrzów Polski – jednego gola wywalczył, drugiego strzelił. – Nie ma się co oszukiwać, zagraliśmy brzydki futbol, ale będąc ostatnią drużyną w tabeli, musieliśmy sobie jakoś poradzić – mówi skromnie Jarosława Niezgoda. Pytamy też o opinię na temat Tomaša Necida. – Na razie nic wielkiego w Legii nie zrobił, ale może odpali i wszyscy będziemy odszczekiwać słowa.

FUTBOLFEJS.PL: Po faulu na tobie Ruch strzela gola na 1:0, ty zdobywasz bramkę na 3:0. I to wszystko na Legii. Jak się czujesz jako zawodnik tej drużyny?
JAROSŁAW NIEZGODA: Wróciłem na stadion drużyny, z której jestem wypożyczony. Wiadomo, że zależało mi na tym, żeby się tutaj pokazać z jak najlepszej strony.

Wielu kibiców Legii zastanawiało się, dlaczego nie skrócono twojego wypożyczenia i nie ściągnięto cię zimą do Warszawy. Do ciebie takie dyskusje docierały?
Nie, raczej starałem się od tego odciąć i robić to, co do mnie należy w Ruchu. Jest mi dobrze w Chorzowie, mam szansę regularnie grać. Wiadomo, jaka jest sytuacja w Legii, mogłoby nie być tak kolorowo. Jestem jeszcze stosunkowo młody, więc te minuty na boisku są dla mnie bardzo ważne. Jest większe prawdopodobieństwo, że w Ruchu więcej ich nazbieram.

Masz wrażenie, że Legia w meczu z Ruchem przypominała drużynę, w której ty jeszcze grałeś – przegranym 1:3 meczu z Arką?
Rzeczywiście, brakowało jej pomysłu na grę. Ale my też zagraliśmy raczej brzydki futbol, nie ma się co oszukiwać. Będąc ostatnia drużyną w tabeli, musieliśmy sobie jakoś poradzić. Nie wyjdziemy przecież na Legię na jej boisku pressingiem. Plan był taki, żeby zagrać defensywnie i czekać na swoje szanse. A było ich bardzo dużo. No i w sumie mieliśmy niezłą skuteczność.

Brzydki futbol, ale ładne gole.
Faktycznie. Legia prowadziła grę, ale jakichś świetnych okazji długo nie stwarzała, waliła głową w mur. A nasze bramki – stadiony świata.

Mówisz, że Ruch grał brzydki futbol, ale nie był to autobus w polu karnym i wykopywanie piłki w kierunku Niezgody.
Nie. Gdy odebraliśmy piłkę, to umieliśmy ją przetrzymać, wyprowadzić niezły atak. I trzy ataki zakończyły się bramkami.

Wygrana jest dla was pewnego rodzaju kroplówką, bo sytuacja w tabeli jest nieciekawa i mało kto wierzy, że uda wam się utrzymać.
My na pewno w to wierzymy i mam nadzieję, że po tym meczu tych, którzy wierzą, jest więcej.

Miałeś okazję porozmawiać z kolegami z Legii po tym meczu?
Nie, nie było czasu. Po meczu poszliśmy podziękować swoim kibicom, oni swoim i rozeszliśmy się do szatni. Udało mi się chwilę porozmawiać z trenerem Jackiem Magierą.

Trener Fornalik studził wam głowy w przerwie?
Trochę tak, uspokajał, żebyśmy nie zgłupieli, żebyśmy nie myśleli, że jest po wszystkim. Mówił, że musimy zagrać tak samo dobrze, albo nawet lepiej przez kolejne 45 minut.

To był twój najlepszy mecz w Ruchu?
Trudno powiedzieć, bo taki defensywny futbol graliśmy pierwszy raz, wcześniej to się nam nie zdarzało. Nie przypominam sobie, żebyśmy grali tak nisko i wyprowadzali kontrataki. No, ale graliśmy z Legią, która występowała w Lidze Mistrzów i nieźle tam sobie radziła.

Podpatrywałeś Tomaša Necida, nowego napastnika Legii?
Nie skupiałem się jakoś konkretnie, ale interesuję się piłką, oglądałem poprzednie mecze Legii, widziałem spotkanie z Ajaksem. Nie wiem, co mogę powiedzieć…

Powiedz, czy robi na tobie wrażenie, bo przychodził tu z opinią piłkarza, który ma być gwiazdą w ekstraklasie.
Dajmy mu czas, dopiero przyszedł do Legii. Nie wiem, jak wygląda fizycznie, trudno mi oceniać. Na razie nic wielkiego nie zrobił. Ale może odpali i będziemy wszyscy odszczekiwać słowa.

To zapytamy wprost: lepszy jest od ciebie?
Pomidor. Mam nadzieję, że nie (śmiech).

Rozmawiał i notował: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli