Jarosław Niezgoda: Trener Magiera życzył, bym do Legii dołączył… jak najpóźniej!

Autor wpisu: 7 czerwca 2017 13:06

Jarosław Niezgoda ma za sobą sezon, po którym Legia… za nim zatęskniła. Na Łazienkowską trafił zimą 2016, zagrał w niej jeden mecz – ale dopiero w sierpniu za Besnika Hasiego i został wypożyczony do Ruchu. „Gorącym” nazwiskiem stał się, gdy po odejściu Nikolicia i Prijovicia Legia w ataku cierpiała, a Niezgoda strzelał gola za golem w barwach Ruchu.

Na koniec sezonu Jarosław Niezgoda został uhonorowany na Gali Ekstraklasy prestiżową nagrodą dla „Odkrycia Sezonu”, a poza tym dobrą postawą zapracował na powołanie do kadry na finały młodzieżowych mistrzostw Europy, które już w połowie czerwca na polskich stadionach.

FUTBOLFEJS.PL: Zapamiętasz ten sezon jako fajne doświadczenie czy raczej przykre? Indywidualnie chwalony, ale z Ruchem jednak spadłeś z ekstraklasy.
JAROSŁAW NIEZGODA: Prawdą jest, że spadek zmazał dobrą opinię o grze całego zespołu czy także o mojej. Tego nie zmienimy. Ale mimo wszystko myślę, że z perspektywy czasu będę się starał zapamiętać go pozytywnie. Indywidualnie pokazałem się, oczywiście do pewnego momentu, z tej lepszej strony. I dzięki temu mogę dzisiaj odbierać nagrodę. To oczywiście miły moment, bo trofeum zostanie już na zawsze.

Tym bardziej, że konkurencję miałeś mocną, bo ta młoda fala w polskiej lidze na szczęście jest widoczna.
Bardzo się cieszę z tych głosów, jakie dostałem. Dla mnie to niesamowicie fajna sprawa, tym bardziej że nie spodziewałem się tego wyróżnienia. Naprawdę. Gdybym to ja miał decydować, stawiałbym na Janka Bednarka. Aczkolwiek oczywiście mogę powiedzieć, że było moją ambicją, by ten sezon był w jakimś stopniu – jeśli można tak powiedzieć – „mój”. Na początku myślałem, że może stanie się tak dzięki grze w Legii, ale skończyło się na wypożyczeniu do Ruchu. Ale okazję do pokazania miałem, jak widać, wystarczającą.

Natrętnym jest pytanie, co się z wami stało w tym Chorzowie. Mieliście kawałek fajnej drużyny. Na dodatek rok zaczęliście znakomicie. Ten mecz na Łazienkowskiej był perfekcyjny w waszym wykonaniu – oczywiście perfekcyjny w odniesieniu do drużyny skazanej na pożarcie, która przyjeżdża do faworyta. A potem… to się tak bardzo posypało.
Tak, racja – mecz z Legią był świetnym i niesamowicie ważnym impulsem, uwierzyliśmy w siebie i złapaliśmy wtedy naprawdę dobrą formę. A to, co stało się na Łazienkowskiej, jak w tym meczu wyglądaliśmy, bardzo nam w pomogło. Mieliśmy dobrą serię, w której zdobywaliśmy punkty. I nagle to… pękło. Ale nie podejmuję się wyjaśniania, dlaczego. Nie uważam, bym był odpowiednią osobą do analizowania sytuacji w klubie, która o tym przesądziła. To zostawiam… mądrzejszym od siebie.

Strzeliłeś w lidze 10 goli, kilka z nich bardzo istotnych, bo utrzymujących Ruch w grze, dających nadzieję…
Czy ja wiem? To nie jest chyba dobre postawienie sprawy. Pewnie, kilka goli strzeliłem, które przekładały się na punkty dla drużyny. Ale przecież liczy się końcowa tabela. I ten koniec do nas nie należał. Bardzo tego żałuję, że nie udało się już w grupie spadkowej także pomóc golami, by ekstraklasę dla Ruchu uratować. Żałuję, że tej formy w lidze – jak widać – nie wystarczyło do końca sezonu.

Najbliższy cel to czerwcowe finały młodzieżowego EURO w Polsce, a potem?
Nie wybiegam aż tak w przyszłość. Rzeczywiście – cel numer jeden jest taki: na tyle dobrze pokazać się trenerowi Dornie na zgrupowaniu i treningach, by dostać jak najwięcej minut gry na EURO. To dla mnie bardzo ważne, a potem? Cóż, potem wracam do Legii i walczę o skład.

Przywoływano cię do tej Legii i przywoływano. Strzelałeś gole dla Ruchu, a w Legii, jeśli kogoś brakowało, to napastników. Teraz będziesz nieledwie robił za kandydata numer jeden.
(ze śmiechem) Tak się mówi, ale przecież to Legia! Tu nigdy nie jest łatwo, a zwłaszcza młodym piłkarzom na dorobku jak ja. Czas wszystko zweryfikuje. Jasne, że będę chciał się pokazać z jak najlepszej strony i moim zamiarem jest, by grać, a nie oglądać jak inni grają. Ale wiadomo – jeśli trener Magiera będzie mnie w tej Legii widział, to będę musiał się bardzo mocno przyłożyć się do tego, by przepychać się w klubie, który ma najszerszą i najsilniejsza kadrę w lidze. Jak to się ułoży, zobaczymy. Dziś przewidywać – to trochę bez sensu.

Na początek, to będziesz mocno… spóźniony. Koledzy zaczną przygotowania do sezonu, zanim skończysz poprzedni. Legia zaczyna 20 czerwca, a wy gracie ostatni mecz grupowy EURO 22 czerwca.
(z szerokim uśmiechem) Właśnie rozmawialiśmy o tym z trenerem Magierą. I życzył mi, abym… jak najpóźniej dołączył do zespołu. Oczywiście dlatego, że to będzie oznaczało jak najlepszy wynik na EURO. No, ale najpierw musimy powalczyć o wyjście z grupy, co już nie będzie łatwe (Polska gra ze Szwecją, Anglią i Słowacją – red.). A jak nam się z tej grupy uda wyjść, to wiadomo – zostają dwa mecze: półfinał i…. finał (30 czerwca – red.).

To młodzieżowe EURO to dla was świetne „okno wystawowe”. Może się okazać, że jesień to niekoniecznie Legia. Będziecie można powiedzieć na świeczniku menedżerów i skautów.
Oj, aż tak daleko nie myślę. Chcę po prostu grać, dobrze grać, zrobić z chłopakami jak najlepszy wynik. Natomiast wiemy, że dobra gra skutkuje trafieniem do iluś tam notesów. Ale na razie to tylko dywagacje. Zostawmy je w spokoju i zostańmy przy tym, że wracam do Legii.

Rozmawiał i notował Marcin Kalita

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli