Jan URBAN: Napastnicy nie są największym problemem Legii

Autor wpisu: 8 kwietnia 2017 14:29

Z Janem Urbanem, byłym trenerem Legii i Lecha, rozmawiamy o niedzielnym klasyku ekstraklasy. Pytamy też o to, jaki stosunek emocjonalny ma dzisiejszy trener Śląska Wrocław do swoich byłych drużyn. –  Dziś kibic Lecha może powiedzieć, że dobrze się stało, że mnie nie ma, bo zespół gra o mistrzostwo, jest w finale Pucharu Polski, ale ja uważam, że byłbym w stanie wyciągnąć z tej drużyny bardzo dużo – mówi.

FUTBOLFEJS.PL: Którą drużynę ogląda pan z większą przyjemnością – Lecha czy Legię?
JAN URBAN: Oglądam obie z przyjemnością, bo sentyment pozostał, chociaż dłużej pracowałem w Legii. To są drużyny, między którymi rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa Polski.

Takie były oczekiwania już przed sezonem?
Zgadza się. Z reguły ktoś do tej grupy dołącza, w tamtym sezonie Piast, w tym Lechia i Jagiellonia. Te ostatnie trzy kolejki są kolosalnie ważne, bo rozstrzyga się to kto gdzie będzie grał w fazie play off.

Kandydaci ci sami, tylko obie drużyny prowadzą inni trenerzy niż na początku sezonu. Do obu zespołów ma pan taki sam sentyment, czy po zwolnieniu z Lecha ciągle ma pan niesmak?
Nie zmieniam opinii i uważam, że zwolniono mnie za wcześnie. Dziś kibic Lecha może powiedzieć, że dobrze się stało, bo zespół gra o mistrzostwo, jest w finale Pucharu Polski. Ale ja uważam, że byłbym w stanie wyciągnąć z tej drużyny bardzo dużo. Początek był nieudany, na co złożyło się wiele spraw, głównie związanych z transferami, potem zaczęło się rozkręcać i w tym momencie nastąpiła zmiana. Podobną historię przeżyłem w Legii, tylko wtedy byliśmy na pierwszym miejscu. Nie życzę źle ani Lechowi, ani Legii, bo po prostu taki jestem.

Kiedy ogląda pan mecze Lecha, widzi pan coś i sobie myśli: na to nie wpadłem?
Nie. Przykład? Mówiłem latem, że w Lechu nie ma problemu z napastnikami, jeśli tylko ci, którzy są, będą zdrowi. Moje słowa zostały potraktowane z przymrużeniem oka, a czas przyznał mi rację. Lech gra fajną piłkę, odważną, ofensywną, ale tak dużo się nie zmieniło poza tym, że zespół się skonsolidował. Gdy ja przychodziłem do Lecha nie mogliśmy grać tak otwartej piłki, bo mieliśmy wiele problemów z przodu. Ktoś musiał wziąć to na siebie i był to Kasper Hämäläinen. Ta wiosna w wykonaniu Lecha jest spektakularna i wydaje mi się, że forma utrzyma się do końca sezonu.

Nenad BJELICA: Klucz do wygranej? Kontrola środka boiska…i emocji

Słyszał pan określenie „efekt Bjelicy”? Okazało się na przykład, że Trałka z Tettehem mogą jednak grać razem.
Bo wcześniej nie mogli? (śmiech) Tak to jest, gdy się układa, pochwały zbierają wszyscy – trenerzy, piłkarze, działacze. Nie mam z tym problemu, cieszę się, że Lech gra tak, jak gra. Nie zgodzę się tylko z tym, że gdybym ja był dłużej, to by tak nie było. Trochę przeżyłem w tej piłce i potrafię ocenić potencjał zespołu.

Jaki miał pan problem z Darko Jevticiem? Pytam o niego, bo mam wrażenie, że ten zawodnik przeszedł największą przemianę.
Darko wiedział, że mam do niego pretensje o grę defensywną. Wymagałem większego zaangażowania i dlatego nie grał tyle, ile on chciał. Trener jest od tego, żeby wyciągnąć od zawodnika jak najwięcej, raz udaje się to lepiej, raz gorzej. Widzę, że wysiłek i zaangażowanie Jevticia teraz są zdecydowanie większe, niż za mojej kadencji.

Jevtić gra teraz tak, jak pan chciał, żeby grał, czy nie ma tylu obowiązków, ile pan na niego nakładał?
Nie ma mniej zadań. Darko pracuje na boisku dopóki ma siłę. Gdy opada z sił, trener go zmienia. Mam wrażenie, że doszedł do tego, że opłaca się pracować w defensywie, bo dzięki temu gra więcej niż wcześniej.

ZOBACZ nasz warszawsko-poznański DREAM TEAM

Porozmawiajmy o Legii. Był pan zaskoczony, że zimą odeszli dwaj napastnicy, czyli Nikolić i Prijović?
To były bardzo ważne decyzje. Ci goście robili w Legii podobną robotę, jak teraz robią w Lechu Kownacki z Robakiem. A mimo wszystko Legia wciąż strzela sporo goli. Było do przewidzenia, że jest w stanie odrobić straty w ekstraklasie z takim składem. Problem był wtedy, gdy musiała pogodzić grę w lidze z występami w europejskich pucharach, ale z pucharów już odpadła.

Wojtek Kowalczyk postawił taką tezę, że Legia skompromituje rywali, jeśli zdobędzie mistrzostwo grając bez napastnika. Zgodzi się pan z tym?
Uważam, że największym problemem Legii nie są napastnicy. Legia ma problem z grą na własnym boisku, gdy rywale ustawiają się na swojej połowie i trzeba atakiem pozycyjnym rozmontować defensywę. To Legia musi poprawić, bo właśnie w ten sposób straciła punkty z Ruchem czy Termalicą. Wszystkie drużyny, które przyjeżdżają na Łazienkowską są świadome, że są słabsze i przygotowuję się do gry z kontry.

Jacek MAGIERA: Mecz z Lechem o niczym nie zdecyduje. Piwo? Nie lubię

Jak można to poprawić? Co trzeba w tym ataku pozycyjnym poprawić?
Legia ma dwóch piłkarzy – Radović i Odjidja-Ofoe – którzy akcją indywidualną potrafią wpłynąć na wynik meczu. Dwóch to nie jest dużo. Poza tym – mówię tak z pamięci, bo nie widzę statystyk – Legia nie strzela zbyt wielu goli zza pola karnego. Strzelanie z dystansu powoduje, że przeciwnik musi wyjść kilka metrów do przodu. A te kilka metrów powoduje, że akcjami kombinacyjnymi można wejść za plecy obrońców. Nie widzę też dobrych egzekutorów, którzy wykorzystywaliby rzuty wolne.

Gdy ogląda pan Legię Jacka Magiery, rozumie pan wszystkie jego ruchy, potrafi przewidzieć co zrobi?
Przede wszystkim widzę, że Jacek trzyma wszystko w garści, ma wszystko pod kontrolą. Nie widziałem sytuacji, w których Jacek by się pogubił, nie widziałem sytuacji, żeby Jacek bał się podjąć jakąś decyzję ze względu na nazwisko piłkarza. A to jest niesamowicie ważne w takiej drużynie, jak Legia, gdzie masz wyróżniających się zawodników w całej ekstraklasie, gdzie gra wielu reprezentantów kraju. Takich piłkarzy trzeba umieć prowadzić. Mam nadzieję, że ten staż, który Jacek miał u boku Maćka Skorży, moim czy innych trenerów, przydaje się teraz, że wyciągnął z tego odpowiednie wnioski, bo wygląda to bardzo dobrze.

To na koniec tradycyjne pytanie: kto jest faworytem niedzielnego meczu?
Lech chyba nie jest w najwyższej formie w tej chwili. Teoretycznie jego atutem powinna być gra na własnym boisku, ale i Legia, i Lech lepiej spisują się na wyjazdach, więc można powiedzieć, że te atuty są wymieszane.

ROZMAWIAŁ: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli