JAN URBAN: Nie płaczę długo po piłkarzu, który odchodzi

Autor wpisu: 19 lutego 2016 07:17

Temat Hämäläinena jest już dawno zamknięty. Ja Kaspra rozumiem, nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Wyszło małe nieporozumienie, ale nie będę po nim długo płakał – mówi Jan Urban w rozmowie z Futbolfjes.pl. Rozmawiamy też o zimowych przygotowaniach, Nickim Nielsenie, Karolu Linnetym, Sisim, Dawidzie Kownackim… Arielu Borysiuku i Legii. No i oczywiście o sobotnim rywalu Kolejorza, czyli Podbeskidziu.

FUTBOLFEJS.PL: Pana drużyna już jest gotowa, żeby wiosną grać efektownie i efektywnie? Bo mecz z Termaliką do końca nie odpowiedział nam na to pytanie.
JAN URBAN: To się okaże. Co byś chciał? Obiecanki?

Nie chodzi mi o obiecanki. Pytam, bo trener zazwyczaj czuje, czy w drużynie zaczyna coś fajnego wychodzić. A zimą miał pan sporo czasu, żeby popracować z zespołem i może ma jakieś przeczucia.
Trudno powiedzieć. Jest kilku nowych zawodników, którzy wchodzą do drużyny. Zobaczymy, jak będzie wyglądał Sisi. Spokojnie, bo są takie mecze, jak ten z Termaliką, gdy patrzysz na boisko i widzisz, że wygląda ono fatalnie. I trzeba sobie radzić w takich warunkach, a nie jest wtedy łatwo grać widowiskowo. Niełatwo jest tak grać nawet na dobrych boiskach.

Po meczu z Termalicą jest pan zadowolony z wysokiej wygranej 5:2, czy kosztowała ona za dużo nerwów?
Mam mieszane uczucia, bo skomplikował nam się ten mecz. Grając u siebie i prowadząc 2:0, nie powinniśmy pozwolić, by rywal nas dogonił. Za szybko straciliśmy kontaktowego gola, dzięki czemu rywal wrócił do gry. Myśleliśmy, że jak jest 2:0, to już wszystko poukładane.

Wspomniał pan o Sisim. Podobno papiery z Korei w końcu dotarły?
Tak. Teraz trzeba go tylko zgłosić, żeby mógł zagrać w sobotnim meczu. Zajmują się tym odpowiedni ludzie w klubie.

Dużo pan obiecuje sobie po nim?
Mam jedną wątpliwość: jak się zaadaptuje w naszej lidze. Byli już tutaj zawodnicy, który potrafili grać w piłkę, ale nie potrafili się zaaklimatyzować. Wiadomo, jak się u nas gra: kontaktowo, z pressingiem, mnóstwem strat i walki o odzyskanie piłki. To różni ekstraklasę od pierwszej i drugiej ligi hiszpańskiej. Zobaczymy, jak sobie z tym poradzi Sisi.

Jedna sprawa, to kwestia sportowa, druga – przyzwyczajenie się do życia w Polsce.
Z tym nie powinien mieć żadnych problemów. Poznań to normalne europejskie miasto. Sisi to doświadczony piłkarz, grał w Korei, w Pampelunie też klimat nie rozpieszcza, czasem spadnie śnieg, więc nie jest to dla niego niespodzianka.

Podczas okresu przygotowawczego zrobił pan wszystko, co sobie założył?
Za okresami przygotowawczymi nie przepadają ani piłkarze, ani trenerzy. Wszyscy czekamy, aż zacznie się gra w lidze. Zdajemy sobie sprawę, że w meczach sparingowych zawodnicy grają inaczej niż w meczach o stawkę.

Szykuje pan podobno nowy plan taktyczny – granie trójką obrońców.
Tak, bo mamy zawodników, którzy mogą w takim systemie grać: Arajuuri, Kamiński, Wilusz, Kadar. Mamy też na bokach takich skrajnych obrońco-pomocników. Ale potrzeba na to trochę czasu. Na razie mieliśmy tylko jedną próbę, w sparingu z Dynamem Kijów przez 45 minut.

Czy kurz po zamieszaniu z Kasperem Hämäläinenem już opadł w klubie?
Od początku okresu przygotowawczego nie było na ten temat rozmowy. A jeśli ktoś coś wspominał, to tylko dlatego, że pytaliście o to wy, dziennikarze. Dla nas ten temat jest zamknięty od dawna. Ja na pewno nie będę długo płakał za zawodnikiem. Podjął taką, a nie inną decyzję, jego sprawa.

Hämäläinen: Reakcja kibiców Lecha przerosła moje wyobrażenia

Rozmawiałem z Kasprem kilka dni temu i powiedział mi taką rzecz: „Jan Urban może czuć się trochę zawiedziony, może nawet zły, ale mam nadzieję, że mnie zrozumie, bo też był kiedyś piłkarzem.”
Ja go rozumiem i wierzę, że chciał wyjechać z Polski, tak jak nam mówił. Później zmienił zdanie, bo z Legii dostał najlepszą ofertę. Ja na Kaspra nie mogę powiedzieć złego słowa. Wyszło małe nieporozumienie, ale ja mu wierzę, że propozycję z Warszawy dostał po zakończeniu jesiennych rozgrywek i gdy grał dla Lecha, z Legią nie rozmawiał. Jestem o tym przekonany.

Pewnie oglądał pan jego epizod w meczu Legii z Jagiellonią? Okazało się, że Stanisław Czerczesow skorzystał z pana pomysłu i ustawił go w ataku.
Powiem ogólnie: uważam, że Kasprowi nie będzie łatwo w Legii. W Poznaniu był pierwszoplanową postacią, w Legii będzie jednym z wielu, będzie musiał walczyć o miejsce i może to być dla niego czymś nowym, z czym będzie musiał się zmierzyć.

Skóra panu cierpła, patrząc jak Legia miażdży Jagiellonię?
Rzeczywiście zagrała bardzo dobrze. Zespoły Michała Probierza z reguły są bardzo dobrze przygotowane fizycznie. W Warszawie nie było tego widać, bo Legia pod tym względem pokazała się z lepszej strony. Czas pokaże, czy będzie w stanie grać na tym poziomie przez całą rundę.

Wywiad z trenerem Janem Urbanem. WIDEO!

Opadł kurz po zamieszaniu z Hämäläinenem, ale sporo szumu jest teraz wokół Nickiego Bille Nielsena. Pan to chyba lubi takich niesfornych zawodników?
Nie wiem, czy Nicki jest niesforny, czy te opinie na jego temat są po prostu wyolbrzymione. Na razie widzę, że bardzo dobrze pracuje na treningach. Jest otwarty, uśmiechnięty, ale jednocześnie bardzo pracowity i sumienny. Było to też widać w jego pierwszym spotkaniu, w którym pokazał, w jakim stylu lubi grać: jest agresywny, lubi podejść do pressingu, lubi grać kontaktowo, co w polskiej lidze jest bardzo dobrą cechą.

Dużo pan wiedział o nim, zanim do was trafił?
Nie. Dział skautingu się tym zajmuje. Dopiero gdy pojawia się opcja, że możemy sprowadzić konkretnego zawodnika, to zaczynam sprawdzać. Nicki grał w zespołach hiszpańskich, więc zaczerpnęliśmy kilku opinii i usłyszeliśmy pozytywne głosy. Nie jest to typowy snajper, ale walczak i nieprzyjemny zawodnik dla defensorów.

Nieprzyjemny dla obrońców i chyba temperamentny. Nie było jeszcze żadnych problemów na treningach?
Nie, żadnych. Po starciu natychmiast przeprasza, klepie po plecach. Na razie jest tak, jak powinno być.

Przestawił pan Karola Linettego na pozycję numer 10. Efekt – zaliczył trzy asysty. Skojarzyło mi się to z Arielem Borysiukiem, który mówił w wywiadzie dla nas, że za pana czasów w Legii stał się typowym defensywnym pomocnikiem. A teraz zaczyna grać bardziej ofensywnie, co mu się podoba. Może pan porównać tych piłkarzy?
Jeśli chodzi o ofensywną grę, to lepiej się w niej czuje Karol, bo ma większe ofensywne umiejętności, lepiej radzi sobie na małej przestrzeni w grze kombinacyjnej. Ariel swoją postawą pokazał, że bardziej pasuje na defensywnego pomocnika. Gdy wchodził do drużyny jako 16-latek, grał twardo, ostro, potrafił przerzucić piłkę, uderzyć z dystansu. Jeśli po odejściu z Legii podniósł swoje umiejętności ofensywne, to świetnie, ale ja tak do końca nie jestem do tego przekonany. Karol z kolei nigdy nie grał na typowej „szóstce”, tylko na „ósemce”, czyli bardziej ofensywnie. Przesunąłem go do przodu, bo widzę, że może tam się jeszcze bardziej rozwinąć. Oprócz tego, że daje asysty, to jeszcze znajduje się w dogodnych sytuacjach. Musi tylko poprawić wykończenie, bo częściej je marnuje, ale ten pierwszy krok już zrobił. Wie, jak dojść do okazji. Jeśli zacznie je wykorzystywać, to zrobi kolejny krok w rozwoju. Umiejętność gry na dwóch pozycjach będzie dla niego dużą wartością. Dla niego i dla drużyny.

To jeszcze dwa zdania o Dawidzie Kownackim, który mówi, że wraca do formy sprzed dwóch lat.
Kownaś jest już długo z pierwszą drużyną, debiut ma dawno za sobą, ale nie można go jeszcze obarczać nie wiadomo jaką odpowiedzialnością. Chłopak ma dopiero 18 lat. Cieszy mnie to, co mówił w jednym z ostatnich wywiadów, gdzie posypał głowę popiołem, przyznał się otwarcie, że popełnił wiele błędów. Fajna, szczera wypowiedź, samokrytyka. Świadomość, że w tym wieku wielu kolegów ma z tym problem i nie jest łatwo pokierować taką sytuacją. To jest dobry kierunek, by wrócić na właściwe tory, żeby piłka w jego życiu była na pierwszym miejscu, a inne rzeczy zostały z boku.

Jak wygląda sprawa kadry zespołu? Zamknął pan ją, czy jeszcze liczy na jakiś transfer?
Kadra jest raczej zamknięta, ale dopóki okno jest otwarte, to różne rzeczy mogą się zdarzyć. Być może zgłosi się jakiś dobry piłkarz, który został na lodzie, trafi się jakaś okazja. Na dziś można powiedzieć, ze mamy kadrę wąską, ale zamkniętą.

Lech Poznań zremisował z Krasnodarem i wraca do domu. WIDEO

Mówi pan wąską, czyli na jakiej pozycji przydałyby się wzmocnienia? Pewnie na każdą po jednym.
Nie. Mam tu na myśli sytuacje, gdyby – odpukać – przytrafiły się jakieś kontuzje na bokach pomocy. Tam nie mamy zbyt wielu zawodników. Poza tym nie narzekam. Nie będzie już tylu meczów co jesienią, nie było kontuzji w okresie przygotowawczym. To też ważne. Mamy nadzieję, że rehabilitacja Marcina Robaka pójdzie sprawnie i to będzie kolejny zawodnik, z którego skorzystamy w późniejszym czasie.

Chińczycy Poznań omijają na razie?
Na razie u nas nie było takiej sytuacji. To Legia ma zagwostkę i musi poważnie pomyśleć. Wszyscy wiemy, że za takie pieniądze, o jakich się mówi w prasie, nie będzie łatwo sprzedać kogoś z ekstraklasy.

Przed Lechem mecz z Podbeskidziem. Czego się pan spodziewa po rywalu?
Wyobrażam sobie, z jakim nastawieniem na własnym boisku będzie grała drużyna, która poprzedni mecz przegrała 0:5. Na pewno będzie duża chęć rehabilitacji. To nie Podbeskidzie będzie faworytem i wiem, że takim drużynom w takich sytuacjach gra się lepiej, niż przeciwko zespołom z tej samej półki. Przekonała się o tym między innymi Legia, remisując 2:2. Spodziewam się trudnej przeprawy. Do końca sezonu zasadniczego zostało 8 kolejek i w każdym kolejnym meczu o punkty będzie coraz trudniej. Każdy stara się zrobić wszystko, by osiągnąć cel postawiony przed sezonem.

ROZMAWIAŁ: Piotr Wierzbicki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli