Jan Bednarek został „Świętym”. Czyli… święto w Poznaniu

Autor wpisu: 1 lipca 2017 19:09

Jan Bednarek złapał piłkarskiego „Pana Boga” za nogi i… został „Świętym”. Właśnie podpisał 5-letni kontrakt z ósmym klubem Premier League Southampton. Jeśli ktoś chciałby w Poznaniu za Bednarkiem płakać, skutecznie łzy obetrze papierem na około 6,5 miliona euro.

O takiej kwocie mniej więcej się mówi, jeśli chodzi o wysokość tego transferu i należy dodać już na wstępie, że to rekord przy transferze piłkarza z polskiej ligi. Dotychczas wciąż pozycję numer jeden okupował… Adrian Mierzejewski, który w 2011 roku poszedł do Trabzonsporu z Polonii Warszawa za ponad 5 milionów euro.
Wokół podobnej kwoty „zakręciły” się transfery Bartosza Kapustki z Cracovii do Leicester i Roberta Lewandowskiego z Lecha do Borussii Dortmund. Co ciekawe (według transfermarkt.de – czyli portalu śledzącego transakcje piłkarzy na świecie) 8. pozycję najwyższych transferów zajmuje wciąż… Dawid Janczyk, za którego CSKA Moskwa zapłacił Legii ponad 4 miliony euro. Co tam Mierzejewski, to dopiero był majstersztyk! Dziś Janczyk, po nieudanych próbach odbudowania w Piaście Gliwice i Sandecji Nowy Sącz, próbuje się zaczepić w drugoligowym Radomiaku.

Gdy rok temu rozmawialiśmy z prezesem Lecha Karolem Klimczakiem, tonował optymizm związany z kwotami oferowanymi za piłkarzy z naszej ligi. – Wszyscy chcą sprzedać i wszyscy chcą zarobić, ale rynek to weryfikuje – zauważał, przyjmując, że realnie dobra cena za piłkarza stąd to poziom 3, może 4 milionów euro. Jeśli kwota pojawiająca się przy transakcji Bednarka jest prawdziwą, w Lechu naprawdę mogą być zadowoleni. Bednarek to taki „numer popisowy” Lecha, jeśli chodzi o model wychowania piłkarza.
Chłopak ze Słupcy, więc można powiedzieć – z regionu, odchowany w Kleczewie, Szamotułach, a potem w drugiej drużynie Lecha. Debiutował w ekstraklasie mając 17 lat (za czasów Mariusza Rumaka, gdy młodzi wchodzili szeroką ławą). Można rzec – talentem eksplodował przez ostatnie półtora roku. Więcej zaczął grać w sezonie 2015/16 na wypożyczeniu do Górnika Łęczna, a naprawdę pierwszym poważnym sezonem był dopiero ten ostatni. I to wystarczyło, by wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce Lecha, niepodważalne miejsce w reprezentacji młodzieżowej i transfer do Southampton za ponad 6 milionów euro.

W komentarzach do transferu Bednarka, jak to u nas bywa, sporo hejtu („w zimie niech szuka nowego klubu”, „drugi Kapustka”, „Southampton spadek” i takie tam) – czym nie należy się przejmować. Ważne są za to głosy rozsądku. Nie można oczekiwać, że Bednarek wejdzie do ósmej drużyny Premier League i z marszu podbije Anglię. W Southampton świetnie zdają sobie z tego sprawę, stąd aż 5-letnia umowa dla piłkarza. Przez pierwszy sezon Bednarek ma się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć poważnego futbolu. Jeśli będzie gotowy do gry na drugi – super.
Musi też pamiętać, że nikt mu niczego pod nos nie podstawi. Konieczne jest zadbanie samemu o rozwój, o doszkalanie i przepychanie się łokciami po swoje.

Bednarek w Southampton trafi pod skrzydła nowego trenera – Argentyńczyka Mauricio Pellegrino, który został… zaprezentowany w ten sam dzień, co polski obrońca. Pellegrino to młody (45 lat) szkoleniowiec, ale już o dużym doświadczeniu w dużym futbolu. Samodzielnie prowadził Valencię i Alaves w Hiszpanii oraz Independiente i Estudiantes w Argentynie.

Southampton przygotowania z nowym trenerem zaczyna w najbliższym tygodniu, ale Bednarek na razie dostał kilka dni wolnego więcej – z uwagi na udział w finałach młodzieżowego EURO (przy okazji „The Sun” nie omieszkał przypomnieć momentu, gdy Bednarek schodził z boiska z czerwoną kartką w meczu z Anglią). To też zysk w porównaniu z kolegami z polskiej ligi, którzy już wracają do zajęć w klubach.
– Jan to niesamowicie obiecujący młody piłkarz, który ma znaczący potencjał. Wierzymy, że nasz klub to idealne miejsce dla jego dalszego rozwoju. To szczególnie emocjonujący moment dla niego, tym bardziej, że może zaczynać u boku i uczyć od Mauricio Pellegrino, który zdobywał ogromne doświadczenie grając właśnie na środku defensywy – standardowo komplementował nowy klubowy „skalp” transferowy Les Reed, wiceprezes Southampton.

Póki co jednak priorytetem „Świętych” nie jest Bednarek, a zatrzymanie w zespole Virgila van Dijka, 25-letniego holenderskiego wodzireja defensywy, którego bardzo chciałyby mieć u siebie i Chelsea, i Liverpool. I to mimo że w tym wypadku mowa o ewentualnej transakcji na poziomie co najmniej 30 milionów euro.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli