Jaki rok, taka jedenastka. Oto nasi bohaterowie A.D. 2016. Nie tylko drugiego planu

Autor wpisu: 30 grudnia 2016 08:35

Bez nich ten piłkarski rok byłby wyjątkowo nudny. Oto ci, którzy w mijających dwunastu miesiącach dali się nam we znaki. Zresztą nie tylko nam. Nasza jedenastka 2016 roku – taka w krzywym zwierciadle, czyli mocno odjechana:

1. Menedżer roku – Calvin Klein 
Nie wiedzieliście, że słynny amerykański projektant mody zajmuje się również tą działką? Nic nie szkodzi. On też nie tego nie wiedział. I pewnie do dziś nie wie. Ale za to wie o tym prezes PZPN i tą wiedzą chętnie się ze światem podzielił.
Chodzi o pewnego tweeta (co prawda jeszcze z końcówki poprzedniego roku), który swój finał ma znaleźć w sądzie. W tweecie tym Zbigniew Boniek zasugerował, że Bartosz Kapustka dostał w głowę od ludzi CK, bo nie chciał z nim przedłużyć umowy. Urażony tym wpisem Cezary Kucharski zażądał przeprosin. Co na to Boniek?

Przywołany wpis ogranicza się wyłącznie do sformułowania odnoszącego się do „ludzi CK”. W żadnej jego części nie zostało wskazane, że wpis ten odnosi się do Pana Cezarego Kucharskiego. Trzeba podkreślić, że nie sposób jednoznacznie utożsamiać skrótu CK z Panem Cezarym Kucharskim. Skrót CK jest bowiem powszechnie kojarzony z Calvinem Klein’em. Jeśli analizować wpis mojego Mocodawcy pod kątem naruszenia dóbr osobistych (do czego nie ma podstaw – zob. uwagi poniżej), to jedynie Pan Calvin Klein (amerykański projektant mody) mógłby wykazywać , że skrót „CK” identyfikuje jego, względnie jego firmę.
(cytat z pisma przesłanego do pełnomocników Kucharskiego przez pełnomocników Bońka)

Kucharskiego to wyjaśnienie najwyraźniej nie usatysfakcjonowało, więc zapowiedział, że pozwie Bońka do sądu. Czyżby teraz to sąd miał rozstrzygnąć, czy Calvin Klein jest piłkarskim menedżerem, czy nim nie jest? O czym pewnie sam Klein nie będzie miał zielonego pojęcia, ale to już przecież nieistotne, prawda?

2. Odkrycie roku – Gudmundur Benediktson  
Facet, który przebił wszystkich swoich rodaków: Skulasonów, Bjarnasonów, Gunnarssonów, a także gościa, których z tych jego rodaków zbudował najsilniejszą islandzką reprezentację piłkarską w historii, czyli Larsa Lagerbäcka. Tak, to właśnie niejaki Gudmundur Benediktson był prawdziwym odkryciem EURO 2016. To o nim, a nie o islandzkich piłkarzach, w pewnym momencie zaczął mówić cały świat. O gościu, który nie potrafi kopnąć piłki, za to potrafi się drzeć jak – nie przymierzając – zarzynane prosię. Gdyby włączyć tylko dźwięk z końcówki spotkania Islandii z Austrią i wsłuchać się w ten kwik, nie znając oczywiście całego anturażu, człowiek pomyślałby, że gdzieś na dalekiej Północy kastrują właśnie jakiegoś koguta.

A Gummi Ben, jak mówią o nim w ojczyźnie, wygląda tak:

3. Dżoker roku – Simone Zaza  
Też mieliście wrażenie, że Włosi przywieźli na EURO do Francji kapitalny zespół, świetnego trenera i jednego… pajaca? I dziś już nikt ani o tym zespole, ani o tym trenerze, ani o tym, że wyrzucili z turnieju obrońców mistrzowskiego tytułu, praktycznie nie pamięta… Za to pajaca pamiętać będzie się jeszcze długo. Wystarczyło mu kilkanaście sekund. Simone Zaza wszedł na boisko w ostatniej minucie ćwierćfinałowej dogrywki z Niemcami tylko po to, by za chwilę w konkursie rzutów karnych wcielić się w rolę egzekutora. Wyszła tragifarsa:

A potem było już mnóstwo wariacji na ten temat, które możecie sobie zobaczyć TUTAJ.

4. Pretendent roku – Józef Wojciechowski  
Pan Józef jesienią rzucił wyzwanie samemu „Zibiemu”, czym wywołał niemały popłoch wśród „przyjaciół prezesa”, bo przecież rywali miało nie być wcale. Tak czy inaczej cała kampania i zjazd wyborczy zakończyły się farsą i wesołym oberkiem, a kością niezgody stała się słynna już maszynka do głosowania:

Gdy okazało się, że głosowanie na prezesa odbędzie się za pomocą maszynek, a nie tradycyjnie na kartkach, Wojciechowski opuścił salę zjazdową i stwierdził, że w farsie udziału brać nie będzie.

5. Działacz roku – Zbigniew Boniek  
Dzwonię do pana w bardzo nietypowej sprawie… Pamiętacie to? Najsłynniejsze telefoniczne połączenie 2016 roku, które ustaliło kolejność w tabeli ekstraklasy po rundzie zasadniczej na amen, wykonał właśnie prezes PZPN. To połączenie z prezesem Lechii Adamem Mandziarą kosztowało Podbeskidzie miejsca w grupie mistrzowskiej, a potem nawet miejsca w ekstraklasie. I tylko brakowało, by prezes na koniec sezonu zanucił „Góralu, czy ci nie żal…”.
W Bielsku pewnie do dziś czują się jak ludzie, którzy skreślili szóstkę w totka, ale zapomnieli nadać kupon. Po dwudniowym pobycie w grupie mistrzowskiej i nagłym wylądowaniu w spadkowej powietrze zeszło z nich jak z pękniętej dętki. Padł nawet pomysł, by pobiec na skargę do polityków, co na szczęście nie miało już ciągu dalszego.
Nie zmienia to jednak faktu, że telefon Bońka do Mandziary i całe okoliczności tego, jak PZPN załatwił kwestię skargi Lechii do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, pozostawiły po sobie jeden wielki niesmak.

6. Trener roku – Stanisław Czerczesow  
Mistrzostwo i Puchar Polski z Legią, a potem stołek selekcjonera reprezentacji Rosji przygotowującej się do mundialu, który odbędzie się w jego ojczyźnie. To był dobry rok dla pana Stacha. Ale my zapamiętaliśmy go (ciepło) przede wszystkim za tę minę:
Czerczesow na pytanie o tramwaju
Po porażce Legii w Gdańsku Czerczesow chciał uniknąć odpowiedzi na trudne pytania i z konferencji próbował wymiksować się na tzw. samolot. Ale nie z nami takie numery (w roli głównej red. Piotr Wierzbicki):

7. Bramkarz roku – Grzegorz Kasprzik
NX_górnik-spada_001To zdjęcie mówi wszystko. Zresztą już przeszło do historii.
Po spadku Górnika Grzegorz Kasprzik ryczał jak bóbr. Żal serce ściskał, choć akurat prawda jest taka, że Górnik o spadek prosił się od pierwszej kolejki. No i się doprosił. W Zabrzu już za długo trwało wesołe miasteczko, o czym pisaliśmy TUTAJ. A jak się już jazda skończyła i ktoś wystawił rachunek, pozostały tylko krokodyle łzy Kasprzika. Wzruszające…

8. Rzecznik roku – Mateusz Cetnarski 
Mateusz to jeden z najlepszych pomocników w ekstraklasie, do tego całkiem przytomny i inteligentny facet. Czasem jednak i takich dopada pomroczność jasna. Po podwójnej porażce „Pasów” w pierwszej rundzie przedwstępnej europejskich pucharów z jakąś tam drużyną z Macedonii Centarski na gorąco starał się znaleźć odpowiedź na pytanie: „Co się, do cholery, stało?”. I wyszło mu, że tak w zasadzie, to… nic się nie stało. A już najlepsze było to: „Jak widać, do tego wszystkiego trzeba się przygotować nie tylko fizycznie, ale i mentalnie”. No co ty?

I pomyśleć, że na grę w tych pucharach Cracovia tak długo czekała. Zupełnie nie wiadomo po co.

9. Ochroniarz roku – Michał Probierz
Dziś dumny trener lidera ekstraklasy, ale po domowej porażce 0:3 z Podbeskidziem w rundzie zasadniczej poprzedniego sezonu nikomu w Białymstoku nie było do śmiechu. Probierz, rozjuszony wyzwiskami rzucanymi z trybun w stronę swoich piłkarzy, ruszył w kierunku białostockich karków, gotów bronić honoru zespołu. W pewnym momencie wydawało się, że ktoś nie wytrzyma i dojdzie do rękoczynów.

Na szczęście skończyło się na wymianie uprzejmości. – Tam chyba ze sto kamer było wówczas skierowanych na ten sektor, więc tylko jakiś samobójca próbowałby zrobić jakąś głupią rzecz – prezes Jagiellonii Cezary Kulesza, jak widać, cały incydent przyjął ze stoickim spokojem.

10. Egzekutor roku – Sebastian Dudek
Dwoma zdaniami („Osoba, która nas prowadzi, w ogóle z nami nie rozmawia. Nie ma między nami chemii, te dwa miesiące to była męczarnia”) wykonał wyrok na swoim trenerze Piotrze Mandryszu. Sprawa na kilka tygodni mocno podzieliła piłkarskie środowisko – kibice Zagłębia Sosnowiec i koledzy Dudka z drużyny byli ze swojego kapitana dumni, trenerzy pojechali z nim jak z furą gnoju (TUTAJ), a PZPN wyrzucił go z trenerskiego kursu.
A co na to wszystko prezesi Zagłębia? Najpierw przywalili Dudkowi 10 tys. zł kary, by po kilku tygodniach podpisać z nim nowy kontrakt.

11. Oskarżyciel roku – Sylwester Cacek  
Na Widzewie Boniek zarobił kupę kasy i zostawił go z gnojem w postaci afery korupcyjnej – stwierdził człowiek, który Widzew odkupił właśnie od Bońka. Wywiad, jakiego Cacek udzielił nam (TUTAJ CAŁOŚĆ), był jednym z najmocniejszych wywiadów sportowych 2016 roku. Padły bardzo mocne słowa, na które prezes PZPN na razie nie odpowiedział.
No chyba, że za odpowiedź uznać to, co powiedział w łódzkim sądzie, kiedy zeznawał jako świadek w procesie dotyczącym właśnie Widzewa:
– Nic na temat zeznań pana Cacka, który naruszył moją społeczną wiarygodność, nie będzie?
– Nie ma w tym kontekście pytań.
– Czyli rozumiem, że głupotami się nie zajmujemy.
Nie jest jednak powiedziane, że te „głupoty” nie będą miały swojego oddzielnego rozdziału, bo Cacek nie wyklucza, że będzie miał w stosunku do Bońka „prywatne roszczenia”. Ale to już zapewne w przyszłym roku.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | PZPN | Zagranica

  • owszem

    Dajcie już temu Dudkowi spokój bo maglujecie tak ten temat, że można się zrzygać.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli