Jagiellonia o włos od tytułu, czyli „Pierdolniemy whisky, bo co nam zostało”

Autor wpisu: 4 czerwca 2017 20:47

Nie wiadomo, co było lepsze – genialny, choć nie do końca udany, pościg Jagiellonii za Lechem i mistrzowskim tytułem, czy kapitalny transparent przygotowany przez kibiców z Białegostoku. To Legia jest mistrzem, ale jej mecz z Lechią to był szajs, w porównaniu z tym, co równolegle działo się na stadionie Jagi.

Zaczynamy od tego transparentu – prezentował się imponująco:

I długo, niczym memento, złowieszczo wisiał na pożegnanie Michała Probierza. Szybkie 0:2 i w zasadzie szanse Jagiellonii na pierwszy mistrzowski tytuł zmalały niemal do zera. Lech grał, Lech się bawił, Lech naciskał – Jaga patrzyła i nie dowierzała. Niby próbowała się odgryzać, ambicji i walki za nic nie można jej odmówić, ale coś tu nie pasowało. Michał Probierz, który podobno już od kilku tygodni siedzi na walizkach i jest mentalnie spakowany, miałby zostawić Białystok nie tylko bez mistrzostwa, ale i bez europejskich pucharów? W takim sezonie?

Pomogli kibice, wyrzucając na murawę kilogramy konfetti. Zanim to uprzątnięto, minęło dobrych kilka chwil (sędzia przedłużył mecz aż o 11 minut), a w piłkarzy Jagi wstąpił nowych duch. Ostatni kwadrans to było absolutne szaleństwo. Najpierw sygnał do ataku dał kadrowicz Jacek Góralski, strzelając kontaktowego gola. W 87. minucie wyrównał Arvydas Novikovas, a potem cały Białystok modlił się o trzecią bramkę. Modlił lub zaklinał rzeczywistość:

Karnego nie było, trzeciej bramki też. Była za to czerwona kartka dla Darko Jevticia, ścięty wychodzący sam na sam Nicki Bille Nielsen, który o mały włos nie pobił sędziego za to, że za faul nie wyrzucił z boiska Ivana Runje, i modlitwy Lecha o to, by arbiter gwizdnął już po raz ostatni. Kolejorz i tak w tym momencie (skończył się już mecz w Warszawie) szans na tytuł nie miał, natomiast przy stracie gola zostałby nawet bez pucharów. Dotrwał.

Jeśli jakiś niedosyt w Białymstoku po tym sezonie jest, to absolutnie nie było tego widać tuż po zakończeniu spotkania:

Wiem, że wielu ta Jagiellonia nie pasowała do „klubu dżentelmenów”, do Legii, Lecha i Lechii. W Białymstoku nigdy na to nie narzekali, nigdy się nie obrażali, nie dawali tego po sobie poznać. Probierz prowadził swoją własną walkę o tytuł z całą ligą, ale nie sposób nie docenić tego, jak znakomitą robotę wykonał z Jagiellonią. Panie Michale, „Pucharu Maja” wygrać się nie udało, ale za cały sezon – czapki z głów. Przynajmniej od nas!

  • ursynów

    Jagiellonii pomogli kibice, przerwali mecz. I można przez dodatkowe kilka minut po zakończeniu spotkania na Łazienkowskiej zrobić wszystko.Ale okazało się ,że nawet po wyrzuceniu Jevtica,nie dała rady.Nie lubię Lecha,ale ten walczył do upadłego i pełen szacun za to.Pisze Redaktor,że Jagiellonia nie pasowała do klubu dżentelmenów-trzech L.A no nie pasowała,bo ta drużyna ma wiejski klimat, a jej trener nie jest gościem,który powala mnie z nóg.No chyba jak pier….nę sobie whisky by uczcić majstra Legii.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli