„Jaga” dostaje niespodziewane baty od Lechii. Probierzowi znowu puszczają nerwy

Autor wpisu: 17 maja 2017 21:26

W sumie kiedyś musiał nadejść dla Jagiellonii taki mecz. Taki totalny wp…  A że przydarzyło się to akurat w decydującym momencie walki o mistrzostwo? Wypadek przy pracy, czy już po prostu zmęczenie materiału? Jagiellonia dostała od Lechii 0:4. – To było bolesne – przyznał po meczu Michał Probierz. Na konferencji był już spokojny, ale w trakcie spotkania mało nie eksplodował, a w przerwie… doskoczył do Piotra Nowaka.

Legia na wiosnę miała już kilka wpadek, błędy nie ominęły Lecha, a po ostatnim remisie Lechii z Koroną zastanawialiśmy się, czy aby na pewno ekipa z Gdańska ma świadomość, że to już końcówka sezonu, bo za chwilę obudzi się z ręką w nocniku. Jagiellonia zaś konsekwentnie pruła do przodu. Raz ładniej, raz trochę mniej, ale strasznie konsekwentnie. Jak zabrakło Vassiljeva, to rolę lidera przejął Sheridan. I wychodziło. Ale taki mecz jak ten z Lechią chyba musiał przyjść, tyle że dla Michała Probierza i Jagiellonii przyszedł w najgorszym momencie. Brak szczęścia na początku spotkania, chwila dekoncentracji, no i stały element, czyli kontrowersje sędziowskie. Jak się to wszystko złożyło do kupy, to już było wiadomo, że „Jaga” będzie miała problemy. Ale, że skończy się taką klęską, na pewno nikt się nie spodziewał, nawet najwierniejsi kibice Lechii Gdańsk.
Bo to goście po pierwszych dziesięciu minutach mogli prowadzić. Ale potem Tomasz Musiał dwukrotnie podyktował rzut karny dla gospodarzy. Oba wykorzystał Marco Paixao, który potem dołożył jeszcze jednego gola.
O drugim karnym można powiedzieć „miękki”, choć przy ocenie Musiał zapewne się obroni.

– Skarpeta dziurawa, był kontakt. Było uderzenie w nogę. W mojej opinii należał się rzut karny – mówił z przekonaniem Jakub Wawrzyniak, który w 24. minucie został sfaulowany przez Arvydasa Novikovasa.
Michał Probierz skomentował decyzję uśmiechem politowania, a i tak nie raz gotował się przy linii. Po drugim golu mecz de facto został ustawiony. Piłkarze Jagiellonii nie mieli już pomysłu, jak tu cokolwiek zmienić.
Tuż po końcowym gwizdku pierwszej połowy zrobiło się bardzo gorąco. Trener Probierz próbował przy tunelu doskoczyć do Piotra Nowaka, coś krzyczał, ale został odepchnięty i oddzielony. O co poszło, prócz tego, że Probierzowi puściły nerwy?
Choć wszyscy spodziewali się fajerwerków na konferencji, trener Jagiellonii zdążył ochłonąć.
– No bolesne to było. Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Jeszcze wszystko w naszych rękach i będziemy walczyć do samego końca, dopóki będzie można – powiedział. – Zaczęliśmy bardzo dobrze to spotkanie, mogliśmy prowadzić, ale szybko dostaliśmy gola. Mieliśmy zrobić wszystko, żeby otworzyć wynik meczu, ale się nie udało, a po stracie zabrakło spokoju i doświadczenia. Trzecia bramka zamknęła spotkanie…

  • ursynów

    Dobrze,że ten gość wyjeżdża z Polski- ciekawy jestem czy u nowego pracodawcy,też będzie taki chojrak?W kraju zwracał uwagę tylko beznadziejnym zachowaniem,utarczkami z sędziami i zarostem na twarzy swej.Tuwim napisał,że ,,Twarz-to co wyrosło dokoła nosa”. U Probierza jest na odwrót.

  • ursynów

    Jest news,że Pan Trener Probierz będzie trenerem ,,potężnego klubu” Skoda Xanthi. Xanthi to miasteczko w północno-wschodniej Grecji(gość lubi takie tereny), 5 razy mniej ludności niż w Białymstoku.Tu dopiero można udawać greka, a tam gdzie psy d..ą szczekają,tam nasz Mourinho da czadu.
    W tym klubiku grywał Olisadebe,ale nikt już o nim nie pamięta.Czyżby Pana Trenera to samo może spotkać?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli