Jacek Kazimierski: Przecież oni chcą, tylko po prostu nie potrafią

Autor wpisu: 18 sierpnia 2017 12:44

Jacek Kazimierski, jedna z ikon Legii Warszawa, nie kryje rozczarowania tym, co prezentuje w ostatnim okresie ekipa z Łazienkowskiej. I nie chodzi o poszczególne wyniki, ile o jakość gry.  – Mam tu przychodzić na pierogi? Przecież ja tu przychodzę dla futbolu! – komentuje ironicznie.

FUTBOLFEJS.PL: Panie Jacku, obejrzał pan mecz z Sheriffem i co sobie pomyślał?
JACEK KAZIMIERSKI: Co tu dużo komentować. Oni przecież grają tak, jak potrafią. Nie wydaje mi się, by nie chcieli – to nie ten przypadek. Chcą, tylko nie mogą. Może źle na to patrzymy – jak można wymagać od kogoś, kto po prostu nie potrafi? Na przykład nie potrafi dośrodkować mocno i celnie w pełnym biegu ze skrzydła – a grę się ustawia pod dośrodkowania ze skrzydła. No to wiadomo, że się nie uda.

No tylko że my wciąż mamy w pamięci remis z Realem czy wygraną ze Sportingiem. Paru piłkarzy wciąż w tej drużynie jest z tamtego okresu. Wtedy potrafili, dziś nie?
Takie mecze każdemu się mogą trafić. To jak z bramkarzami – zdarza się, że wejdzie do bramki gamoń i na farcie obroni z dwa karne, obwołują go bohaterem. A on przez cały następny sezon już więcej nie zagra dobrego meczu. Szczerze mówiąc wolałbym od tych wyników, o których pan wspomina, by Legia grała może i bez takich „wyskoków”, ale za to po prostu regularnie na wysokim poziomie. A nie regularnie słabo czy przeciętnie, z jednym czy drugim błyskiem. To charakteryzuje dobre, porządne zespoły – stabilna forma, pewna przewidywalność tego, jak zagrają.

Co pana najbardziej uderzyło w meczu z Sheriffem?
To, że Legia zagrała u siebie tak bojaźliwie. To pierwszy mecz rywalizacji, gramy u siebie i aż by się prosiło, by zdominować rywala, natrzeć na niego, przybić. Nie zostawić wątpliwości, kto tu rządzi. A my gramy tak, że jak trybuny biją brawo, to okazuje się, że tylko dlatego, że ktoś tam powalczył wślizgiem przy linii bocznej. Tyle, że to akurat jest przecież obligatoryjne na tym poziomie. Ile się można zachwycać, że walczymy, że się staramy? To nie żadna zasługa, tylko obowiązek! A oprócz tego trzeba jeszcze grać w piłkę umieć. Tak żeby coś pokazać fajnego. Legia ma kapitalnych kibiców, kapitalny stadion, tylko okazuje się, że piłki w tym wszystkim brak. To ja mam na ten stadion przychodzić na pierogi? Przecież ja tu przychodzę dla futbolu. Taki zespół jak Legia, z takim budżetem, z takimi możliwościami transferów, to w naszej lidze powinien tu regularnie wszystkich ogrywać równo! Bez wątpliwości. A ogrywa? Chyba jednak ma z tym kłopot.

Pytanie czemu?
Dziwię się wyborom personalnym. Jak już się awansowało do Ligi Mistrzów, to na zdrowy rozum już wtedy powinno się usiąść i pomyśleć: tego możemy sprzedać, ci powinni zostać, a na te i na te pozycje musimy dokupić. Tak się nie stało. Ja tu nie widzę przemyślanej polityki transferowej, zresztą nie tylko tego lata. Mączyński wzmocnieniem? Pytam się jakim wzmocnieniem? Dla mnie to zupełnie przeciętny piłkarz.

W reprezentacji potrafi być bardzo pożyteczny.
To akurat zasługa tylko jednego człowieka – Adama Nawałki. Tylko on jeden potrafił z Mączyńskiego wydobyć wszystko, co w nim najlepsze, a może… jeszcze więcej. To dzięki Nawałce Mączyński jest dziś w tym miejscu, w którym jest. Co nie zmienia mojej opinii. Legia miała w ostatnim czasie jednego piłkarza, który wyraźnie wyrastał ponad poziom przeciętności, na którego przyjemnie było patrzeć – Vadisa. To go sprzedała. Jak się cudem zdobyło taką perełkę, to trzeba było zrobić wszystko, by został. To powinien być priorytet – i pod niego dobrać dwóch porządnych kozaków-napastników i na tym budować następny sezon. Wtedy można byłoby mówić o jakiejś realnej sile. I o perspektywie rozwoju.

Zamiast tego ma trzeciego trenera w ciągu roku.
Właśnie – trudno myśleć o jakimś perspektywicznym rozwoju, jak ciągle zmieniają się koncepcje i zmieniają trenerzy. Akurat Jacka Magiery krytykować nie zamierzam, bo on robi, co może w tej konkretnej sytuacji, z tymi konkretnymi piłkarzami. Do czego Legia doszła – żeby z jakimś „Szeryfem” się męczyć. Oczywiście – akurat w tej rywalizacji niby wszystko jest jeszcze otwarte. Rewanż to jeden mecz, w którym wszystko może się zdarzyć. Co nie zmienia tego, że w grze Legii prawdziwy, porządny futbol trudno dziś zobaczyć.

Rozmawiał Marcin Kalita

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Pan Kazimierski to nie moja bajka.Ale tym razem zgadzam się z nim.Legia nie ma żadnej przemyślanej polityki transferowej.To co robi ,pasuje do tego jak ulał, aforyzm J.Leca,,Chociaż krowie dasz kakao, nie wydoisz czekolady”.I tak jest z Legią.Kupuje się jakiś pseudo zawodników, niedotrenowanych,spasłych,etc.i co?Ma Magiera z nich pożytek ? Ci których zwą Chukwu,Sadiku,Pasquato,czy Hildeberto,to nie czekolada,ale najwyżej batonik czekoladopodobny.Zresztą i zawodnicy z polskiej hodowli są nie wiele lepsi. Co się dzieje z taki piłkarzami jak Dąbrowski,Jędza,Kucharczyk,etc.? Bóg raczy wiedzieć, a raczej trener Magiera.Przykro na to patrzeć,ale taka jest prawda o polskiej piłce klubowej.
    Jestem kibicem Legii już kilkadziesiąt lat,ale pierwszy raz jest mi wstyd za jej grę i postawę na boisku jak i poza nim, słuchając bądź czytając wypowiedzi ,,wielkich graczy” z Łazienkowskiej.

  • Iron2178

    A pokażcie w Polsce klub który ma jakąś ” politykę” transferową??Sprowadzają przeciętnych zawodników z zagranicy,nie inwestują w młodzież. Dzisiaj żeby wygrać mecz trzeba gryźć trawę! Nie każdemu się chce!!

  • jz166

    Jacek Kazimierski nie może zrozumieć, że Vadis nie chciał grać za żadne pieniądze dalej w Legii. Tak szybko zapominamy, jakie „jazdy” z nim były? Jak unikał treningów i kpił sobie z klubu, przebierając nogami do transferu już wszyscy zapomnieli?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli