Inaki Astiz wrócił na Łazienkowską. I… podzielił kibiców Legii

Autor wpisu: 15 sierpnia 2017 12:05

Inaki Astiz w poniedziałek podpisał papiery i po dwóch latach ponownie zameldował się na Łazienkowskiej. Powrót dwukrotnego mistrza Polski i piłkarza, który zagrał w Legii dobre ponad 200 meczów, podzielił kibiców Legii. Przy najlepszych chęciach trudno powiedzieć, by był przez nich witany z otwartymi ramionami.

Zasługi Astiza dla Legii są bezsporne. Wychowanek Osasuny, sprowadzony za czasu jakżeby inaczej – Jana Urbana, grał na Łazienkowskiej od jesieni 2007 roku do lata 2015. Zdobył z Legią dwa tytuły mistrza kraju i pięć Pucharów Polski. Siłą rzeczy zna świetnie klimat Łazienkowskiej, można rzec – jest legionistą z krwi i kości, bo w jego karierze piłkarskiej do właśnie Legia i Warszawa stały się tym podstawowym futbolowym „domem”. Nie tylko zresztą futbolowym, bo przecież właśnie grając w Legii poznał swoją żonę.
Stąd ciepłe i życzliwe przyjęcie przez część fanów, którzy pamiętają jego zasługi i legijne korzenie. Ci starają się wskazać pozytywy powrotu Astiza: nie musi „przyzwyczajać się” do klubu, on zna Legię (także większość piłkarzy, Jacka Magierę czy Aleksandara Vukovicia), Legia zna jego. Legia nie musiała wysupłać na niego wielkich pieniędzy, bo po wygaśnięciu kontraktu z APOEL Nikozja był piłkarzem z kartą na ręku, a jako że trochę „na musiku”, to i sam pewnie wielkich kwot dla siebie nie zażądał.
33 lata (w listopadzie skończy 34) to jeszcze nie emerytura, a ostatnie dwa lata Astiza w APOEL były całkiem udane. Był w gronie piłkarzy kształtujących pierwszą jedenastkę – zdobył grając w niej dwa tytuły mistrza Cypru, doszedł do 1/8 finału Ligi Europy (po przejściu grupy z Olympiakosem, Astaną i Young Boys, a potem po wyeliminowaniu Athletic Bilbao). Całkiem nieźle. Póki z Legii nie odejdzie Michał Pazdan, Astiz przychodzi tylko jako uzupełnienie na środek obrony, a nie podstawowa opcja, co warto pamiętać. To wszystko pozytywy.

Ale… to tylko jedna strona medalu. Jak hasło o powrocie Astiza wzbudziło pozytywny odzew, tak i na legijnych forach równie mocne, a może nawet mocniejsze, są głosy powątpiewania, jaki to ma sens. I czy w ogóle ma sens:
„Jak ten transfer ma się do słów Mioduskiego: – Naszym celem jest odmłodzenie zespołu i postawienie na zawodników, na których w przyszłości można zarobić.”

„Teraz ściągamy zawodnika, który odszedł dwa lata temu, bo był za wolny w lidze i wszyscy go wyprzedzali.”

„Teraz pozostaje nam czekać na ściągnięcie Rogera.” „A kiedy Borysiuk i Komorowski?”

„Tak jak zapowiedział prezes – jak będziemy ściągać obcokrajowców, to najlepszych. Odmładzanie składu idzie na całego.”

„Osobiście go lubię, tylko że dwa lata temu pozbywaliśmy się go z ulgą, a po dwóch latach albo on stał się lepszym piłkarzem, albo my słabszą drużyną…”

„W Pogoni potrafili znaleźć sensownego piłkarza na szybko, dla nas został tylko Astiz. Przed czterdziestką pewnie wrócą jeszcze Niko i Vadis.”

„Chyba zapomnieliście o krytyce z czasu jak odchodził. Dziś jest dwa lata starszy, ale czy lepszy? Wątpię.”

„Za dwa lata wróci Rzeźniczak. W roli strażaka. Miało być optymistycznie…”

Największe wątpliwości budzi to, że Astiz co prawda w APOEL grał dużo, ale od zakończenia sezonu nie przygotowywał się z żadną drużyną, a tylko indywidualnie. Pomysł na jego zatrudnienie mieli w Pogoni Szczecin – akurat Maciej Skorża zna Astiza doskonale (aczkolwiek u Skorży, co ciekawe, Hiszpan nie zawsze miał miejsce w jedenastce) – ale ostatecznie postawili na młodszego o 12 lat reprezentanta Gruzji Laszę Dwalego. Dla tego z kolei miejsca nie widzieli w Śląsku Urbana.
Sam Astiz udzielając pierwszego wywiadu po powrocie dla legia.com zaznaczył: – Wiadomo, że nie byłem na wakacjach przez cały ten czas. Trenowałem, choć inaczej jest trenować indywidualnie niż z drużyną. Robiłem wszystko, by być w dobrej kondycji, gdybym znalazł klub, więc mam nadzieje, że dojście do formy nie potrwa długo. Dopiero po paru normalnych treningach z drużyną będę mógł powiedzieć, na ile jestem przygotowany.
Wynika z tego, że trener Magiera dostaje kolejnego piłkarza, który najpierw musi nadgonić ileś tam zaległości zanim zacznie grać. W momencie gdy do obrony potrzeba piłkarza „na już” – bo przecież to teraz Legia została z dwójką stoperów do gry. A w razie odejścia Michała Pazdana tak naprawdę z jednym. Nawet, jeśli za Pazdana przyjdzie ktoś porównywalnej klasy – to znowu ten ktoś będzie musiał mieć czas na poznanie nowej drużyny.

No i jak przyjście Astiza ma się do oddania (lekką ręką – jak się dziś wydaje) Mateusza Wieteski do Górnika Zabrze i zaskakująco łatwej decyzji o zgodzie na transfer Jakuba Rzeźniczaka? Obaj w pełni sił fizycznych, obaj w pełnym treningu z drużyną od pierwszego dnia przygotowań… O ile jeszcze pójście na rękę Rzeźniczakowi można zrozumieć, o tyle pozbycie się Wieteski staje się zupełnie niezrozumiałe.

Astiz musi za dobrą monetę wziąć sobie teraz do serca ulubione hasło Jacka Magiery: „praca, praca, praca, czeka nas dużo pracy” i maksymalnie szybko dojść do optymalnej dyspozycji. A potem udowodnić niedowiarkom, że przynajmniej na polską ekstraklasę wciąż jest postacią nietuzinkową.
Martwi tylko, że w Legii jakoś poszerza się grono piłkarzy, którzy dopiero „muszą dojść do optymalnej dyspozycji”…

 

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    To jest śmieszne.Pomijam fakt,że gość nie jest przygotowany do gry(ale to specjalność transferów w Legii),ale stresujące jest to,że Astiz to już wiekowy zawodnik.Uzupełnić to można braki w uzębieniu.W Legii potrzebni są ludzie do grania.A jeśli chce się tworzyć drużynę emerytów i rencistów to warto zainteresować się Węgrzynem,Wieszcyckim nie mówiąc już o starszym Koseckim lub Dziekanowskim.Nazwiska palce lizać,a grać nie będą gorzej niż Monety i Kopczyńskie.

  • Piotr Kilpatrik

    Może i w Pogoni znaleźli kogoś młodszego i dobrego, ale nie to jest przecież najważniejsze. Tutaj przecież chodzi o legijne DNA :D

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli