Hämäläinen – zapchajdziura czy piłkarz uniwersalny?

Autor wpisu: 25 marca 2017 13:33

W sobotnim sparingu Legii z Zagłębiem Sosnowiec (2:1) trener Jacek Magiera sprawdził kilka wariantów taktycznych. Na przykład Kasper Hämäläinen zagrał w roli defensywnego pomocnika i rozgrywającego. To oznacza, że w tym sezonie Fin wystąpił więc już na pięciu pozycjach!

Były już próby z ustawianiem Hämäläinena w roli napastnika, czyli tam, gdzie grał z powodzeniem i przez dłuższy czas w Lechu. W Legii wychodziło mu to średnio. Kasper grał też na swojej nominalnej pozycji, czyli na „dziesiątce”, ale tutaj pierwszy w kolejce jest Vadis Odjidja-Ofoe i dopóki Belg będzie zdrowy, i dopóki będzie w klubie, nikt go z tej pozycji nie wygryzie. W trzech ostatnich spotkaniach ligowych Hama wychodził w pierwszej „jedenastce” na lewym skrzydle. Mówił, że uczy się tej pozycji i potrzeba mu czasu, żeby się przyzwyczaić fizycznie do biegania w jedną i drugą stronę. Gorzej wypadł w Gdańsku, gdzie w drugiej połowie wszedł za niego Michał Kucharczyk i strzelił dwa gole. W Sosnowcu zresztą także Kucharczyk zdobył gola – po dynamicznej akcji prawą stroną i wrzutce Guilherme.

KAZAISZWILI błysną, ale zupełnie nie tak jak by chciał – czytaj TUTAJ

W sparingu z Zagłębiem z kolei Fin wyszedł obok Thibaulta Moulina w środku pomocy. Może niezupełnie jako klasyczny defensywny pomocnik, bo rywal nie zmuszał Legii do tego, by się kurczowo bronić, ale za rozgrywanie odpowiadał przede wszystkim Vadis. W drugiej połowie Kasper został przesunięty na pozycję numer „osiem”, bo za Moulina wszedł z kolei Michał Kopczyński.
Próba (w obu miejscach) nie wyszła najgorzej, bo – jak to się mówi – dobry zawodnik poradzi sobie wszędzie na boisku, ale też nie można powiedzieć, żeby brylował na boisku. Gdy zawodnik rzucany jest z jednej pozycji na inną zawsze pojawia się pytanie: czy to jest dla niego korzystne? Z jednej strony rozwija się, staje się wszechstronny, ale z drugiej – na żadnej pozycji nie jest tym pierwszym wyborem i zaczyna być traktowany jak zapchajdziura.

Magiera szuka też pozycji i przygląda się innym zawodnikom. Tym, na których rzadziej stawia w meczach o stawkę. Dominik Nagy pierwszą połowę rozpoczął na lewej obronie, potem został przesunięty piętro wyżej. W przypadku Węgra różnica była spora – natychmiast odżył, zaczął brać na siebie ciężar gry, tuż po przerwie strzelił gola. Ten piłkarz ma spory potencjał i kwestią czasu jest, kiedy zacznie pokazywać w spotkaniach o punkty.
Z innych prób – warto odnotować występ Tina Maticia. 19-latek zimą wrócił z wypożyczenia z Zagłębia, ostatnio znalazł się w kadrze na mecz z Lechią. Dziś wiele na boisku nie zwojował, ale wygląda na to, że trener Legii wiąże z nim spore nadzieje.
Największym zaskoczeniem było to, że nawet na minutę na boisku nie pojawił się Tomasz Jodłowiec. Reprezentant Polski obiecująco rozpoczął rok, ale teraz jakby znów zjechał na bocznicę…

Legia zagrała w składzie: Cierzniak (Malarz) – Broź, Czerwiński, Rzeźniczak, Nagy – Hamalainen, Moulin (Kopczyński) – Guilherme (Nawotka), Odjidja (Matić), Radović (Chukwu) – Kucharczyk.
Zagłębie wyszło na mecz w swoim żelaznym zestawieniu – i póki grał ten pierwszy skład długimi momentami dotrzymywało Legii kroku, a nawet przeważało wyprowadzając kilka ciekawych akcji. Jednak po przerwie trener Dariusz Banasik wprowadził aż 9 zmienników (na boisku pojawił się m.in Terence Makengo), co zachwiało grą sosnowiczan.

Ozdobą spotkania było trafienie napastnika Zagłębia Michała Fidziukiewicza. Tu wszystkie trzy gole:

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli