Halo! Legia! Jest tam kto? – czyli lunapark z „Białego” przyjechał

Autor wpisu: 27 lutego 2018 23:27

Tak pogubioną Legię na Łazienkowskiej to ostatni raz oglądałem jesienią 2016 roku, kiedy na mecz Ligi Mistrzów przyjechała do Warszawy Borussia Dortmund. Niemcy robili wtedy z zespołem Besnika Hasiego co chcieli, wrzucili legionistom sześć goli, a za tę kompromitację albański trener stracił pracę. Ale że na taką „karuzelę” Legię wrzucą piłkarze z Białegostoku, to tego się jednak nie spodziewano. Jagiellonia wygrała tylko 2:0. Tylko, bo goście okazji mieli tyle, że mogli powtórzyć, wyczyn piłkarzy z Dortmundu. Takiego lunaparku, rodzimej produkcji, dawno tu nie widziano.

Legia grała przez 75 minut w dziesiątkę. Ale do końca jej to nie usprawiedliwia, bo nawet gdy piłkarze Romeo Jozaka byli na boisku w komplecie, to i tak drużyna z Białegostoku kompletnie ich zmieliła na musztardę. Zipnąć nie mogli i wyglądali na zaskoczonych. Żeby w polskiej lidze Legia nie była w stanie oddać celnego strzału na bramkę? Niesłychane. O nikim w Legii po tym meczu się nie da słowa dobrego powiedzieć. Ci ludzie nie przyszli dziś do pracy…

Jagiellonia od kilku sezonów zgłasza aspiracje do walki o mistrzostwo Polski, ale w Warszawie zespół z Białegostoku traktuje się – bądźmy szczerzy – z wyższością. Ot tak na zasadzie: „Eeeetam! „Śledzie” się napinają, ale z czym do ludzi…”. I tego podejścia nie zmienił fakt, że przecież Legia miała w ostatnich meczach mnóstwo problemów z Jagiellonią, a jesienne spotkanie w tym sezonie przegrała. W futbolu nie wystarczy być przekonanym, że jest się lepszym. Trzeba to pokazać na boisku.
Oczywiście trudno udawać, że aż tak dobra postawa zespołu z Białegostoku nie jest niespodzianką. Bo co innego grać solidnie, być czołową drużyną Ekstraklasy, piąć się w tabeli, a co innego tak zdominować Legię. Drużynę budowaną na zasadzie, że za każdego piłkarza płaci się tyle złota, ile sam waży. Gdy tymczasem w Białymstoku drużynę buduje się metodą oszczędnościową: jeździmy po peryferiach, szukamy na wyprzedażach, w „dyskontach”, kupujemy tzw. okazje.
A to Czecha, który nigdy wcześniej nosa poza ligę czeską nie wychylił (Pospisil), a to dzikiego Słoweńca, co błąkał się od klubu do klubu (Bezjak), a to długowłosego Irlandczyka (Sheridan), co to myślano, że to gość do zespołu, ale… rockowego.
Aha i Białymstoku obowiązuje jeszcze jedna zasada: płaci się skromnie. I to zarówno za piłkarzy, jak i samym piłkarzom.
I patrzcie: to się wszystko – cholera – kręci! I to jak!
Trenera też nie szukali wśród tych „z nazwiskiem”. Konia z rzędem temu, kto słysząc latem, że medialnego Michała Probierza zastąpi w Jagiellonii Ireneusz Mamrot nie był trochę rozczarowany. Bo Probierz to wiadomo show: a to sadzonkę na konferencji posadzi, a to zacznie mówić po niemiecku, a to na złość Legii ogrzewanie boiska wyłączy. Nawet jeśli nie wyłączył, ale i tak ludzie są przekonani, że mógłby.
A Mamrot to kto? Kogo trenował? Polonię Trzebnica, Wulkan Wrocław (sic!) i Chrobrego Głogów – no bądźmy szczerzy: takie marki d… nie urywają. Ale ci, którzy z uwagą śledzili rozgrywki 1. ligi, wiedzieli, że Mamrot to dobry trener, warsztatowiec. Nie jest to typ, który z konferencji meczowej zrobi przedstawienie jak Mourinho czy nawet Probierz, ale drużynę na boisku poustawiać potrafi. Pokazał nie tylko na Łazienkowskiej.
No i Mamrot urzeka skromnością. O takich jak on, chłopaki na osiedlu mówią: „normals”. I rzeczywiście: nie ma napinki, wody sodowej, opowieści co to nie ja. A i pensja w Białymstoku zapewne też nie z najwyższej półki. Gdy mu zimą właściciele sprzedawali Fiodora Cernycha, zgodził się potulnie na ten ruch, choć nie jeden na jego miejscu rozdzierałby szaty, że jak on ma zrobić wynik, skoro klub opuszcza najlepszy piłkarz drużyny. Irenuesz Mamrot nie płakał. Facet woli się cieszyć, no to cieszył się, że mu właściciele kupili Bezjaka. I wiecie, co? Ten Mamrot do dzisiaj się cieszy!
A Legia?
Nie wiadomo co przed meczem z Jagiellonią jedli Marko Vesović i Domagoj Antolić, ale po zachowaniu stawiałbym na to, że był to albo bałkański kociołek albo surowa konina w postaci tatara, wyciągnięta prosto spod siodła. Najpierw Vesović wpieprzył się niezbyt rozsądnie w Novikovasa, za co odstał tylko żółtą kartkę. A po chwili „wyczyn” Czarnogórca powtórzył po drugiej stronie Antolić. Chorwat miał mniej farta: też dostał żółtą, ale tylko na chwilę. Sędzia Daniel Stefański dostał „telefon” z wozu VAR i zamienił pomocnikowi gospodarzy kartkę żółtą na czerwoną. Mecz, w którym i tak Legia wyglądała beznadziejnie, stał się jeszcze trudniejszy. Pod koniec meczu Vesović dostał drugą żółtą kartkę, więc skończył z czerwoną. Widać, że to obaj kumple z jednego pokoju na zgrupowaniach.
Jak to się stało, że bałkański duet tak się przemotywował? Chłopaki pewnie się trochę nakręcają, za ich transferami stoi trener Jozak, którego bardzo chcieliby nie zawieźć, ale – ludzie złoci – to doświadczeni piłkarze! Nie juniorzy! Im głowa nie ma prawa się tak zagrzać. Szczególnie, że mróz był jak cholera.

Jagiellonia wygląda na początku rundy piekielnie silnie. Właśnie zapewniła sobie przewagę nad Legią i to nie tylko psychologiczną. Zespół w Białymstoku mają zbalansowany i głodny sukcesu. Czech Martin Pospisil w trzech pierwszych meczach na wiosnę strzelił trzy gole, a i w Warszawie też pokazał, że jest w kapitalnej formie. Przemysław Frankowski walczy o mundial. Nawet strzelił gola w Warszawie, ale sędzia Stefański – zresztą nieprzyzwoicie lżony z trybun – znów skorzystał z pomocy VAR i bramki nie uznał.
Roman Bezjak wygląda na poważnego napastnika. Arvydas Novikovas ma takie pokrętło, że minięcie Jędrzejczyka nie było dla niego problem. Inna sprawa, że dawno nie widziałem tak źle wyglądających 820 tysięcy euro (tyle rocznie zarabia boczny obrońca Legii).
Dużo hałasu było ostatnio także o Tarasie Romańczuku, który od niedawna ma już polskie obywatelstwo i w mediach zaczęto już go powoływać do kadry Nawałki. Pochodzący z Ukrainy pomocnik rzeczywiście wygląda jak terminator. Przynajmniej na tle legionistów.
W spotkaniu z Jagiellonią 250. mecz w Ekstraklasie rozegrał Michał Pazdan. Stoper kadry jest ostatnio pod lupą mediów, bo początek rundy ma – delikatnie mówiąc – nerwowy. Grał w lutym niepewnie, był zamieszany w utratę bramek, zrobił w Lubinie karnego.
W meczu z Jagiellonią „Pazdi” też wyglądał kiepsko. To jak został ograny, a potem jak fatalnie się zderzył z Vesoviciem – przy nieuznanym golu Frankowskiego – wyglądało tak, że normalny kibic Legii ma prawo wpaść w depresję.
Nie wiem, co ten Jozak ma zrobić z Pazdanem o tej porze roku. Gdyby nie mrozy powiedziałby mu jak aktor Kowalewski do Tyma, w filmie „Miś”: „Nie wiem, cholera! Wyjedź za miasto, idź na grzyby. Idź na grzyby!”.

Ale gdyby się chcieć znęcać nad legionistami, to można by rozgnieść na miazgę każdego. Zawiedli wszyscy, od Malarza – choć on akurat wiele sytuacji Legii wybronił – po Niezgodę.
A tu się trzeba na Łazienkowskiej szybko pozbierać. W niedzielę przyjeżdża do Warszawy Lech Poznań, który ma już nóż na gardle. Jak ten Jozak pozbiera swoje towarzystwo? Na razie stoi nad studnią i woła: Halo! Legia! Jest tam kto?
Na razie odpowiada jedynie echo.

  • ursynów

    Tak to już jest,że kiedy się tak sromotnie przegrywa,to i ocena może być tylko negatywna. Legia zagrała tragicznie,,Byliśmy jak balon bez powietrza” tak po meczu powiedział Jozak. To fakt,to był flak nie drużyna. Ale nie wpadajmy w zachwyt nad Jagiellonią.To nie jest drużyna na mistrza i tego mistrza nie zdobędzie.Do końca rozgrywek jeszcze 12 kolejek.Nie skreślajmy Legii jak i Lecha.Zaciąg bałkański to na razie smutny widok.Strzelają ostrymi nabojami, a przecież wojna na Bałkanach dawno się skończyła.Legia gra słabo bez polotu,poprzednie mecze w tym roku to mecze ze przeciętnymi drużynami.Pierwszy silniejszy przeciwnik i – kicha.Legia wzięła nowego gracza Cafu,pomocnika(to chyba w Legii już 44).Dlaczego nie jakiś obrońca . Przecież to co gra Pazdan i Jędrzejczyk to jakiś koszmar jest.To nie jest gra na ekstraklasę, a na reprezentację to wykluczone.Pan Jozak chyba coś nie trafił z przygotowaniami,dni spędzone na Florydzie to czas stracony.Ale dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe.I jeszcze jedna uwaga.Malarz zapewniał,że po dzisiejszym meczu Legia będzie liderem.Panie Malarzu-lubię Pana, ale,żeby być tym liderem to trzeba i samemu dobrze grać,stać Pana na więcej, a karne sprokurowane z pana strony powoli stają się specjalnością, takie specialite a la Malarz.

    • czxczx

      bla bla LEGŁA i nic wiecej

      dość pier… Legła to niby co? jedyny klub który załsuguje na uznainie? niby czemu? dzięki graczom którzy grają tylko w optymalnych dla siebie warunkach?? haha paranoja

  • zgubek

    Przez ten mecz nie mogę zasnąć.Zastanawiam się jak to jest możliwe, ze przeciętni gracze stłamsili Legię totalnie.Ci wyszli na boisku jacyś przestraszeni,,bez chęci do gry(może mróz zamroził nie tylko ich ciała, ale przede wszystkim głowy).Tej drużynie się grać nie chciało,jedyne co im wychodziło to faule.Zdążyłem przeczytać wszystkie mądre dywagacje panów i pań redaktorów na temat tego meczu.Wniosek jest jeden- narodził się nam nowy team- Jagiellonia, zawodnicy do kadry,Mamrot klasa(nazwisko kojarzy się z Ranchem).No w ogóle ta Jagiellonia to super. A Legia to zlepek niedotrenowanych grajków, bez pomysłu trenera na grę,itd Pani Iza Koprowiak nowa gwiazda dziennikarstwa piłkarskiego nawet 5 wniosków z tego meczu wysnuła ,pierwszy z nich rzuca na kolana- lider pełną gębą.Tyle,że to nie prawda .Po ostatnim 12 meczu nie będzie liderem.Bo ta drużyna jest tylko solidna i nic więcej.Do pełnej gęby brakuje.Legia wstanie z kolan, to tylko 3 punkty.Ale może się mylę

    • czxczx

      przęciętni gracze? chyba oglądasz piłkę wyłącznie na fifa 06 :D

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli