Guilherme robi „Pa, pa”. Dlaczego Legia nie jest w stanie zatrzymać kolejnego kluczowego piłkarza?

Autor wpisu: 8 grudnia 2017 14:18

Kończy się saga z przedłużaniem umowy z Guilherme. Tym, że Brazylijczyk umowy nie przedłuży. Prezes Mioduski, dyrektor Kepcija i trener Jozak ostatnio przekonywali, że Legia zrobi wszystko, co w jej mocy, by zatrzymać tego piłkarza w Warszawie. To „wszystko” okazało się jednak za mało.

Guilherme właśnie poinformował, że podjął decyzję i rozstaje się z Legią. – Szanujemy tę decyzję i rozumiemy, że ma oferty, które na obecnym etapie kariery, z różnych względów, może traktować jako życiową szansę. Doceniamy to, co Gui zrobił dla Legii, jego pasję i zaangażowanie, które prezentował jako legionista. Będzie nam go oczywiście brakowało, ale chcemy wyraźnie podkreślić, że odejście Gui nie wpłynie w żaden sposób na nasze sportowe cele, które będziemy konsekwentnie realizować – stwierdził dziś Kepcija.

Szkoda, że kolejna sprawa transferu ważnego, albo wręcz bardzo ważnego piłkarza Legii, kończy się tym samym – porażką mistrzów Polski. Oczywiście można powiedzieć, że nie ma piłkarzy niezastąpionych – każdego da się zastąpić, Guilherme również, więc nie ma co rozpaczać. Nie chciał tu więcej grać – droga wolna. Tyle że to samo powtarzano, gdy z Legii odchodzili Nikolić, Prijović i Vadis. I co? I doskonale wiemy, że żadnego z nich do dziś nie udało się zastąpić. Mamy więc przeczucie graniczące z pewnością, że po Guilherme zostanie kolejna wyrwa, którą nie tak łatwo i szybko uda się zasypać.

Rozpaczać oczywiście nie będziemy, niemniej trudno nie zauważyć, że to już któraś z rzędu w ostatnim czasie batalia Legii o niezwykle ważnego dla niej piłkarza, która kończy się, jak się kończy. Nie było tu co prawda takich fochów jak w przypadku Prijovicia czy Vadisa, niemniej efekt końcowy jest dokładnie taki sam. A wnioski, jakie niezmiennie płyną z tego faktu – nie tylko Legii, ale i całej polskiej piłki – są takie, że wciąż nie jesteśmy w stanie takiego Vadisa, Nikolicia, Prijovicia, czy Guilherme – piłkarzy wcale nie rozchwytywanych przez możnych tego piłkarskiego świata, ale dla naszej ligi niezwykle istotnych – na tyle skutecznie skusić, by nadal chcieli tu grać. Nic nie robi na nich wrażenia. Ani kapitalny stadion ze znakomitą publicznością, ani perspektywa występów w Lidze Mistrzów, ani to, że Legia to poukładany i naprawdę prowadzony w przyzwoitych europejskich standardach klub. To rusza nas, ale nie ich. I taka jest, niestety, prawda. Przystanek. I to taki, z którego jak najszybciej trzeba wsiąść do pierwszego lepszego pojazdu, byle tylko lepiej zapłacili. Budowanie marki, z której co lepszy piłkarz nie będzie chciał uciekać do Turcji czy Grecji, to oczywiście robota na lata. Niemniej dobrze by było zacząć jak najszybciej.

Niedawno ludzie ze sztabu szkoleniowego Legii przyznali, że od najbliższego okna transferowego rozpocznie się proces odmładzania kadry pierwszego zespołu. Że za dużo jest na kontraktach zawodników zaawansowanych wiekowo, nierokujących, więc trzeba ten trend zacząć odwracać. Jednak nikt w zasadzie nie miał wątpliwości, że priorytetem transferowym na tę zimę będzie zatrzymanie Guilherme. Szczególnie po tym, jak latem odszedł Vadis, Radović z powodu kontuzji całą jesień miał z głowy, a Nagy zaczął mieć problemy sam ze sobą i zaczęło mu w pewnym momencie syczeć spod kapsla. Brazylijczyk to była ostatnia nadziej na to, że Legia w piłkę wciąż będzie grała, a nie tylko ją kopała. To był ten jedyny w ostatnim czasie element w drużynie mistrzów Polski, który miał to coś, dzięki czemu człowiek kocha oglądać futbol. I jeśli zimą nikogo takiego nie uda się do Warszawy sprowadzić, to wiosną w Legii prawdopodobnie grać będą sami rzemieślnicy. Wysokiej klasy, niemniej tylko rzemieślnicy.
Oczywiście nawet oni powinni poradzić sobie z obroną mistrzowskiego tytułu i to, co mówi Kepcija, że „odejście Gui nie wpłynie w żaden sposób na nasze sportowe cele, które będziemy konsekwentnie realizować” jest rzecz jasna prawdą, natomiast dobrze by było, gdyby oprócz rzemieślników znalazło się też miejsce dla piłkarzy, których chce się oglądać i którzy potrafią dać kibicom trochę frajdy z oglądania meczu, a swojej drużynie niezbędną jakość w kreowanie gry. Nie da się ukryć, że to najbliższe okno transferowe, co zresztą kilka razy podkreślał prezes Dariusz Mioduski, będzie bardzo ważne w kontekście przyszłości Legii i tego, jak ten zespół będzie wyglądał za pół roku i czy będzie się w stanie skutecznie bić się o awans do fazy grupowej czy to Ligi Mistrzów (na co przecież wszyscy w Warszawie ostrzyć będą sobie zęby), czy nawet Ligi Europy. Już wiemy, że transferowa zima zaczęła się w Warszawie od niepowodzenia.

ŁUKASZ BROŹ: Cały czas muszę udowadniać, że zasługuję na grę w Legii:

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Odejdzie jeszcze Pazdan, Radovic to nie tylko wiekowy ale i kontuzjogenny zawodnik.Kim grać? To co zostanie to zarówno wiekowi zawodnicy, jak i zawodnicy nijacy.Pasquato, Sadiku,Berto- to nie jest lokomotywa , która pociągnie resztę drużyny. Tu trzeba mądrych zakupów. Ludzie , którzy zimą trafią na Łazienkowską- muszą być zdrowi przede wszystkim i mają grać , a nie grzać ławę i docierać się w rezerwach.Ponoć Romeo to znawca i wychowawca talentów, no to niech pokaże co potrafi.

  • Zbigniew Luśnia

    znowu będą czekać jaj poprzednio gdy wszyscy się obkupią to na gwałt coś się wezmie i będzie na zasilenie rezerw,może ruch Chorzów jeszcze ma cos do sprzedania

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli