Goło i wesoło, czyli Gytkjaer w Lechu. To podobno napastnik z jajami…

Autor wpisu: 28 czerwca 2017 20:08

Takich zdjęć nie robi sobie pewnie żaden z piłkarzy Lecha. A jeśli już, to na pewno nie udostępnia ich publicznie. Żaden z piłkarzy Lecha też nie zarabia tyle, ile zarabiać będzie on – Christian Gytkjaer. Duńczyk przeszedł w Poznaniu testy medyczne i podpisał z Lechem dwuletni kontrakt. Na razie nie wiadomo, czy na boisku będzie gwiazdą, ale wszystko wskazuje na to, że doda naszej lidze kolorytu.

Tak czy inaczej władze Lecha były na tyle zdeterminowane, by pozyskać Duńczyka, że ponoć (tak mówi się w Poznaniu) „złamały się” w kwestii płacowej i zaproponowały Gytkjaerowi 40 tys. euro miesięcznie. Nikt tyle w Kolejorzu nie zarabiał, bo w Lechu nie chcieli robić kominów placowych.
No, ale tym razem są przekonani, że trafiła im się prawdziwa okazja i Gytkjaer będzie najważniejszym transferem w ostatnich latach. Biorąc pod uwagę to, gdzie ostatnio występował – czyli TSV 1860 Monachium, które właśnie zleciało z 2. Bundesligi – można mieć co do tego spore wątpliwości. Ale z drugiej strony, nie ma co zawczasu do chłopaka się uprzedzać, więc czekamy na to, co pokaże na boisku. Jeszcze nie w meczach z FK Pelister w eliminacjach Ligi Europy, gdyż nie został zgłoszony do tej fazy rozgrywek (nawet nie mógł, bo do 30 czerwca jest formalnie piłkarzem TSV, a Lech z Pelisterem gra już w czwartek), ale w kolejnej rundzie jak najbardziej.

Jeśli na boisku będzie takim kozakiem jak na Instagramie, niezaprzeczalnie będą mieli w Lechu z niego pożytek. Na razie mają „używanie” kibice oglądając to, co Duńczyk wrzuca do sieci, i w odpowiedni sposób komentując. Widać, że chłop uwielbia… siebie i swoje ciało. Lubi też pozować i się wygłupiać.

Oto pierwsza z brzegu próbka możliwości Gytkjaera. Świadcząca chyba o tym, że ma luz, dystans, no i… jaja, które – jak wiadomo – są elementem niezbędnym, by w sporcie osiągnąć sukces. Oj, nie powinniśmy się z tym gościem nudzić…

A co, jeśli chodzi o umiejętności czysto piłkarskie? Dopóki nie zobaczymy i sami nie ocenimy, musimy polegać na opiniach. Na razie płyną tylko te z Poznania, gdzie swój nowy nabytek oczywiście chwalą. – To zawodnik, który potrafi zdobywać bramki, a my takiego piłkarza w swojej drużynie potrzebujemy. W swojej karierze strzelał regularnie gole i wiemy, że będzie to robił w barwach Kolejorza. Obserwowaliśmy Christiana od kilku lat, jeszcze w czasach, gdy grał w FK Haugesund. Później trafił do Rosenborga Trondheim i wtedy był poza naszym zasięgiem. Cieszymy się, że teraz udało się go pozyskać – mówi Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha.

A przy okazji tak nam się przypomniało, że półtora roku temu podobnego szumu medialnego narobił inny Duńczyk, który miał dla Lecha seryjnie zdobywać bramki, czyli przesympatyczny Nicki Bille Nielsen. Awizowany był co prawda nie jako model i autofotograf amator, ale jako diabeł wcielony, a konkretnie mówiąc jako ten, który bije, demoluje, gryzie – i którego po pewnym czasie wszędzie mają po dziurki w nosie. W sieci furorę robił filmik, na którym chłopak po strzelonym golu biegnie do kibiców, od jednego z nich bierze kubek z piwem i to piwo pije. Sam Nicki zapewniał, że w zdobywaniu bramek dorówna Nikoliciowi, a gol strzelony Legii będzie jak orgia.

Skończyło się na tym, że przez trzy rundy strzelił dla Lecha całe… pięć goli. I żadnego Legii, bo tylko Termalice, Łęcznej i Piastowi w lidze oraz dwa Podbeskidziu w Pucharze Polski. Ostatniego 9 sierpnia 2016 roku. Fajny, sympatyczny i tak dalej, tylko piłkarsko pożytek z niego niewielki.
Oby Gytkjaer okazał się być większym kozakiem w tym strzelaniu…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli