Gdyby Jędrzejczyk został wezwany do prezesa Mioduskiego, mogłoby to wyglądać tak…

Autor wpisu: 16 lipca 2017 15:56

Legia potrafi zirytować swoich kibiców. Jak jest lato i trwają wakacje, kibice z Łazienkowskiej mogą spokojnie zakładać, że ich drużyna też jest na mentalnych wakacjach. I tak jest od lat. Tak było w czasach piłkarskich Darka Dziekanowskiego, rok temu za trenera Besnika Hasiego, tak jest też teraz za Jacka Magiery. Pamiętam, że jak przed laty wprowadzono przepis, że za porażkę trzema golami przegrany dostaje ujemny punkt, Legia od razu się na tym wyłożyła. Widać taka tradycja, dzielnie podtrzymana kompromitacją w Zabrzu.

Legia nie jest w optymalnej formie, co było już widać w Superpucharze z Arką i wygranym meczu z Finami z IFK Mariehamn, którzy na pewno są sympatyczni, ale w piłkę grać nie potrafią. A jednak w meczu Legii z Górnikiem trudno było zakładać katastrofę mistrzów Polski. W Warszawie jest potencjał piłkarski, jakiego nie ma nikt w kraju. O Górniku, który dopiero co awansował do Lotto Ekstraklasy, nie mówiąc.
Trener Jacek Magiera porażkę mężnie wziął na klatę. Po spotkaniu stwierdził, że jednak należało zagrać z Górnikiem inaczej. Prawdopodobnie miał na myśli, że także w innym zestawieniu personalnym. Moim zdaniem Magiera niepotrzebnie się samobiczuje. Na Górnika nie wystawił wcale rezerwowych czy juniorów, nikogo nie oszczędzał na kolejne mecze. Dał to co ma najlepszego i to – niestety dla Legii – tak źle wyglądało.

Nieszczęściem Magiery na dziś jest to, że w jego drużynie najlepszy w meczu z Górnikiem był facet, który przedwczoraj wysiadł z pociągu, odbył z drużyną jeden (dosłownie jeden!) trening i od razu zapakował gola. Ale skoro Armando Sadiku tak dobrze wygląda bez treningów, to po cholerę były te obozy i całe przygotowania?
Legia ciągle wygląda na „zamuloną” letnimi treningami. Kibice muszą się trzymać tej teorii, bo alternatywna jest dla nich tragiczna. Że piłkarski potencjał Legii bez Vadisa Odjidji-Ofoe, który odszedł, oraz bez kontuzjowanych (czy też rehabilitowanych): Michała Pazdana, Miro Radovicia i Michała Kucharczyka, spadł na łeb o kilka pięter i dzisiaj nawet beniaminek z Zabrza jest dla Legii wyzwaniem.
Inna sprawa to koncentracja. Legioniści zdają się być zawsze zaskoczeni faktem, że dla każdej drużyny w Polsce mecz z nimi to jest spotkanie o mistrzostwo świata! Rywale są napięci, gotowi walczyć, szarpać, a jeśli będzie trzeba to nawet gryźć, żeby tylko pokazać, że potrafią się postawić Legii. A mistrzowie Polski przyjeżdżają na takie spotkanko z durnym podszeptem w głowie: „jesteśmy lepsi, zaraz pękną”. Zanim się obejrzą jest już zbyt późno, żeby się pozbierać i uratować wynik.

Damian Kądzior: Mam wrażenie, że wygrała drużyna, która bardziej chciała wygrać – TUTAJ

Z kilkoma zawodnikami trener Magiera ma problem, bo spisują się nierówno. Łukasz Broź gra znakomicie w środę i beznadziejnie w sobotę. Maciej Dąbrowski potrafi niebezpiecznie zejść w te rejony dyspozycji, jaką prezentował rok temu w meczu z Borussią Dortmund, a wydawało się, że to już mamy za sobą…
Kasper Hämäläinen to jest trudny przypadek i osobiście nie podejmuję się diagnozy, bo to jest robota dla psychoanalityka.
Natomiast z Arturem Jędrzejczykiem, ewidentnie ktoś musi porozmawiać. Najlepiej nie trener Magiera, tylko prezes Dariusz Mioduski. Tak się pewnie nie stanie, bo właściciel Legii w zarządzaniu klubem przestrzega ładu korporacyjnego i zapraszanie „na dywanik” pewnie jest nie w jego stylu, ale coś mi się wydaje, że taka „ruska” metoda najlepiej by na „Jędzę” podziałała.
Rozmowa mogłaby się zaczynać tak: „Weź mi, ku… (gdyby prezes używał takiego słownictwa, w co oczywiście absolutnie nie wierzymy) Artur powiedz… Jak ty tego chłopa z Górnika goniłeś przez pół boiska i go nie dogoniłeś, to o czym myślałeś? Że przed tobą zapier… Marian Woronin ze swoich najlepszych lat? Czy może Usain Bolt, do jasnej cholery? Ty się chłopie nie kompromituj! A co robiłeś przy trzeciej bramce dla Górnika, że znów oglądałeś plecy tego Hiszpana? Czy to lubisz, czy co?”
Takie mogło by być zagajenie, miły początek konwersacji. A później powinno być tylko ostrzej. No bo przecież po to Legia kupiła za ciężkie (naprawdę ciężkie, a jak na obrońcę to nawet przeciężkie!) pieniądze Jędrzejczyka, po to zrobiono go także kapitanem, by klub mógł na jego osobie budować drużynę przez całe lata. To była inwestycja. Legia kupiła „Jędzę” drogo, płaci mu bardzo dużo, by dawał jakość, by był fundamentem. By obronę trzymał w ryzach i był najlepszym zawodnikiem tej formacji. Tymczasem Jędrzejczyk tak spuścił z tonu, że trudno poznać, że to ten sam zawodnik. No tak grać nie można!

A przecież mówimy o piłkarzu, który łapie się do pierwszej jedenastki reprezentacji Polski, według rankingu FIFA jednej z najlepszych drużyn na świecie! Tymczasem faceci, którzy dopiero debiutują w Lotto Ekstraklasie są dla niego nie do zatrzymania…
Tu nawet nie na miejscu jest wspominanie o kadrze Nawałki, bo w tej dyspozycji „Jędza” nie łapałby się nawet do katastrofalnej młodzieżówki trenera Dorny.
Jedno jest pewne. Artur się musi ogarnąć. W Legii jest jednym z liderów drużyny, musi brać odpowiedzialność za wynik także na siebie. Nie wiem, czy to kwestia braku koncentracji, czy przemęczenia po okresie przygotowawczym, ale co to mnie może obchodzić. On ma być gotowy na początek rundy, a ten był w minioną sobotę.
Być może Jackowi Magierze ten mecz nie wyszedł, ale najpierw to ten mecz nie wyszedł jego piłkarzom. Niech oni walą się piersi. Chociaż tak właściwie to po jaką cholerę?
Lepiej niech się wezmą do roboty w następnym spotkaniu.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Nic ująć,a tylko dodać.Współczuję Magierze,że musi oglądać taką padlinę.Powie ktoś,że to dopiero początek i że facetów ocenia się nie po tym jak zaczynają,ale jak kończą.No znam paru takich co źle zaczynali i marnie kończyli(zwłaszcza małego wzrostu). Co do Jędzy,to zupełna zgoda,gościowi się po prostu nie chce grać.To nie Jędza to obecnie Nędza,zresztą nie tylko on,przecież Hamalainen to jakieś nieporozumienie jest,jeśli ma grać,to tylko w meczach z Lechem i to też nie w pełnym wymiarze czasowym.Nie będę znęcał się nad Kopczyńskim,Broziem,Dąbrowskim.Tylko Nagy i Sadiku zagrali na poziomie.Mam nadzieję,że to się zmieni,wrócą Kucharz i Rado,zacznie grać Mączyński.Na dziś gra Legii ,to jak mawiała moja babcia,,wygląda jak cielna krowa w krzakach”.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli