Franciszek Smuda o Górniku Łęczna: Będziemy grać odważnie!

Autor wpisu: 18 stycznia 2017 11:04

Czarek Kucharski mówi, jak było. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, jaką perełką będzie kiedyś Robert Lewandowski – Franciszek Smuda potwierdza słowa menedżera Roberta Lewandowskiego.

Kucharski niedawno w wywiadzie dla wp.pl przypomniał historię z początków kariery Roberta Lewandowskiego, gdy Smuda oglądał piłkarza podczas meczu Znicz – Polonia. W przerwie, będąc pod wrażeniem talentu Lewandowskiego, dyskretnie rzucił do Kucharskiego hasło: „Muszę go mieć”. „Kibice Lecha powinni dziękować Smudzie i determinacji dyrektora sportowego Lecha Marka Pogorzelczyka, że mogli z „Lewym” świętować sukcesy klubu” – mówił Kucharski. W świat poszedł jednak medialnie inny przekaz – że Smuda marudził o „drewnianym” piłkarzu i zmarnowanej benzynie.
– Było dokładnie tak, jak powiedział Czarek. Od razu wiedziałem, jakim talentem jest Lewandowski, gdy tylko zobaczyłem go na boisku. A że ktoś puścił w świat zupełnie inny obraz tego zdarzenia? Tak to jest, jak ludzie szukają konfliktów. Co mogę na to poradzić… – komentuje dziś zapytany o to zdarzenie Smuda.

Ale z „Franzem” rozmawialiśmy nie tylko o Lewandowskim. Jego Górnik Łęczna właśnie wrócił z pierwszego zimowego obozu w Uniejowie. Dzień przerwy i powrót do zajęć, a w czwartek wylot na drugie zgrupowanie – tym razem do Hiszpanii na blisko dwa tygodnie, gdzie zmierzy się z czterema silnymi rywalami, między innymi Debreczynem i Villarreal.
Smuda zdążył już dobrze poznać swój zespół, z którym debiutował w meczu z Legią przy Łazienkowskiej. Przegrał wtedy 0:5, ale mimo wysokiego wyniku trudno było mówić o katastrofie wizerunkowej. Legia była „w gazie”, a Górnik nie zamurował bramki, tylko starał się grać odważnie. Atakował i nękał defensywę legionistów. Zasłużył na gole. Można powiedzieć, że poległ wysoko (za wysoko) – przez błędy indywidualne, ale widzowie zyskali ciekawsze widowisko. – Pewnie, mogliśmy się „murować”, przegralibyśmy 0:1 czy 0:2, ale to nie w moim stylu. Górnik będzie grał tak, żeby dało się to oglądać. Odważnie. I uważam, że mam do tego potencjał w drużynie. Są doświadczeni piłkarze w formacjach ofensywnych, musimy tylko jeszcze poprawić organizację gry. W Uniejowie zagraliśmy dwa sparingi (Górnik wygrał z Tychami 2:0 i z Pogonią Siedlce 3:0), stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, atakowaliśmy. Będziemy grać atrakcyjnie, a muszę powiedzieć, gdy już dobrze poznałem zespół, że jego potencjał jest o wiele większy, niż to wskazuje miejsce w tabeli. Jestem pewien, że będziemy piąć się w górę tabeli – zaznacza trener.

Przy okazji rzuca też komplementy pod adresem pierwszoligowców. Akurat jego Górnik mierzył się z drużynami bardzo ciekawymi. Pogoń, jak wiemy, to hit pierwszoligowej jesieni, a Tychy – choć nisko w tabeli – potencjałem oceniane są bardzo wysoko. Potencjał ten ma uwolnić Jurij Szatałow (rozmowa z trenerem GKS TUTAJ). Pogoń – po odejściu Dariusza Banasika – wiosną poprowadzi Marcin Broniszewski, z którym Smuda pracował w Wiśle Kraków i mówi o nim per „mój wychowanek”. – Marcin to bardzo ambitny człowiek i wielce utalentowany trener, jeden z najbardziej utalentowanych młodego pokolenia. Wierzę, że Pogoń z nim da radę utrzymać swoją dobrą grę. Zresztą muszę powiedzieć, że byłem pod wrażeniem gry obu rywali. Pierwszej ligi nie obserwowałem na co dzień, ale teraz mierząc się z tymi zespołami, muszę przyznać, że sportowy dystans pierwszej ligi do ekstraklasy bardzo się zmniejszył. I Pogoń, i Tychy to bardzo solidne zespoły – zauważa szkoleniowiec Górnika.

Oczywiście nie jest tak, że Smudzie w grze Górnika wszystko się podoba. – Przede wszystkim musimy ustabilizować grę z tyłu poprzez znalezienie jak najbardziej optymalnego ustawienia – nie kryje. Dodaje też, że ważne w najbliższym czasie będzie takie uzupełnienie kadry, by na każdej pozycji był wartościowy zmiennik, choć na razie o konkretach nie chce mówić. Na pewno w Łęcznej nie pojawi się anonsowany medialnie Josip Barisić z Piasta Gliwice.
Smuda przyznaje też, że nie ma czasu na osławione „ładowanie akumulatorów”, trzeba sposobem przygotować zespół. – Ten okres do ligi jest po prostu za krótki. Trzeba odpowiednio dozować obciążenia. Aczkolwiek nie mogę powiedzieć, by w Uniejowie było lekko. Lekko to by znaczyło, że nic nie robiliśmy, a zrobiliśmy wiele – z humorem zaznacza Smuda.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Łęczna

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli