Forsell z ręką w nocniku? Cracovia i Probierz już go nie chcą

Autor wpisu: 29 czerwca 2017 11:26

Petteri Forsell złapał takiego naszego „Pana Boga” za nogi, tylko okazało się, że przed bramami ekstraklasowych Niebios… robią jeszcze jakieś badania. No i bramy się przed nim zatrzasnęły. Czy został na lodzie? To już zupełnie inna kwestia.

Tym „Panem Bogiem” oczywiście Cracovia, z którą Petteri Forsell jakieś trzy tygodnie temu parafował umowę. Przy czym była to trochę inna Cracovia. Albo całkowicie inna Cracovia. Cracovia Jacka Zielińskiego, który – jak się zdaje – mniemał, że z beztroskim Finem sobie poradzi. Dziś to Cracovia Michała Probierza, który z nikim radzić sobie nie zamierza. Odwrotnie – ten, kto dziś przychodzi do Cracovii, musi radzić sobie z Michałem Probierzem. Nie poradził sobie Damian Kądzior, jeden z najlepszych pomocników w pierwszej lidze w ubiegłym sezonie. I musiał o kontrakcie z Cracovią zapomnieć. Forsell, inny z tych najlepszych w pierwszej lidze, niby kontrakt ma, ale ma też przy okazji – jak się okazało po powrocie z wakacji – zbyt wysoki poziom tkanki tłuszczowej. Pisać, że trener Probierz złapał się za głowę, byłoby chyba na wyrost. Bo nie było co się łapać. Po prostu nie zabrał Forsella na zaczynające się właśnie zgrupowanie zespołu w Grodzisku Wielkopolskim. I chyba po prostu Fina najzwyczajniej w drużynie nie widzi.
Pytany przez dziennikarzy profesor Janusz Filipiak ograniczył się tylko do hasłowego stwierdzenia: – Piłkarz przeszedł badania. Nie wypadły pozytywnie. Trener się zastanawia.
Trener odesłał dziennikarzy do klubowego komunikatu. Klubowy komunikat kazał na siebie czekać. Poza tym, że inny klubowy komunikat nie przewidział dla Forsella miejsca na wspomnianym obozie.

Probierz lubi charakternych chłopaków i umie z nimi pracować, ale podstawą jest dyscyplina. Podkreślał to niedawno w rozmowie z nami Ireneusz Mamrot mówiąc o tym, co zastał w Jagiellonii: – Jestem zbudowany profesjonalizmem tych chłopaków. Mają wpojoną dyscyplinę i widać tu rękę mojego poprzednika – Michała Probierza. Fajne jest to, że łapią, co mam im do przekazania.
A Forsell z dyscypliną jest na bakier. Do Miedzi Legnica trafił półtora roku temu z kilkukilogramową nadwagą. Ale Ryszard Tarasiewicz miał do niego inne podejście. Też surowe, ale ojcowskie. – Jak do nas trafił miał prawie 82 kilogramów. Dopiero z nami to gubił. Teraz doszedł do 76. Często rozmawialiśmy ze sobą o wielu aspektach. Zaczął też obserwować innych zawodników, zrozumiał, co zaniedbał w – powiedzmy – swojej diecie. To charakterny i butny chłopak. Trzeba mieć do niego podejście. Tylko przysłowiowym „batem” nie da rady. A to jest chłopak z ogromnym potencjałem i sądzę, że tegoroczny wyjazd na kadrę dobrze mu zrobi – tak o Finie mówił „Taraś”, który wykazał się ogromną cierpliwością. Może dlatego, że w Forsellu widział trochę… siebie? Charakterem, ale też piłkarskim warsztatem. Głowa lidera, świetna technika, błyskawiczne decyzje, no i ten kapitalny strzał.

Tyle, że Tarasiewicz koniec końców na Forsellu się „przejechał”, mówiąc bardzo potocznie. Jeszcze jesienią Fin błyszczał w lidze pracując na miano najlepszego pomocnika rozgrywek. Zimą, a potem jeszcze w marcu (na mecz eliminacji MŚ) został powołany do reprezentacji Finlandii przez nowego selekcjonera Markku Kanervę. I nagle ten diabełek zaszyty za skórą dał znać o sobie. Na finiszu rozgrywek, akurat gdy tak bardzo jego umiejętności były potrzebne Miedziance Forsell opuścił się całkowicie. Tak bardzo, że w ostatnich meczach bywało, że Tarasiewicz nie brał go nawet do kadry meczowej albo zostawiał na rezerwie.
W końcówce sezonu pytaliśmy o to prezes Miedzi Martynę Pajączek:
A z Forsellem co się stało?
W jakim sensie?
Piłkarskim.
Chodzi o obniżkę formy?
Tak. Co się z nim stało?
Nie wiem. Ale przez tę obniżkę gramy tak, a nie inaczej. Zespół był budowany w oparciu o Forsella. To miał być lider Miedzi w tym sezonie.

Jeszcze z końcem 2016 roku właściciel Miedzi Andrzej Dadełło dał Forsellowi nową umowę – na pół roku, z podwyżką, by ten nie szukał sobie niczego zimą. Forsell kontrakt skonsumował – finansowo, ale nie piłkarsko. I prawda jest taka, że zrobił sobie wakacje już w kwietniu, a już na początku czerwca został samolotem sprowadzony z Finlandii do Krakowa, by parafować kontrakt w Lotto Ekstraklasie.

Teraz pytanie, w jakim trybie ten kontrakt zostanie rozwiązany (i czy w ogóle został już podpisany, bo przecież formalnie zmiany klubowe obowiązują od 1 lipca). I czy Cracovia już straciła na pozyskaniu Fina (np. płacąc kwotę za podpisanie kontraktu). Ale to wie profesor Filipiak i klubowi księgowi.
Pytanie też, co z samym Forsellem. Wątpliwe, by po takim „numerze” chciał go ktoś z Lotto Ekstraklasy. Na pierwszą ligę to wciąż łakomy kąsek. O ile ktoś nie boi się kłopotów z… butnym chłopakiem z nadwagą.

Inne artykuły o: Cracovia | Ekstraklasa | Hit

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli