Forsell dopiął swego – olał Miedź i wylądował w ekstraklasie

Autor wpisu: 9 czerwca 2017 10:59

Pod koniec sezonu w Miedzi wszyscy mieli go już po dziurki w nosie. Facet długo pracował na swoją reputację. I skutecznie, bo w pewnym momencie stał się pierwszoligową gwiazdą. Tyle że błyskawicznie to wszystko popsuł. Szkoda. Tak czy inaczej dopiął swego i wylądował w ekstraklasie. Petteri Forsell został piłkarzem Cracovii.

– Przedłużycie kontrakt z Forsellem? – zapytaliśmy pod koniec sezonu prezes Miedzi Martynę Pajączek.
– Teraz chyba już nikt o tym nie marzy.

Krótko, ale treściwie. Forsell skandalicznie obniżył wiosną loty. Do tego stopnia, że przestał łapać się nie tylko do wyjściowego składu, ale w ogóle do meczowej osiemnastki. Tajemnicą Poliszynela było to, że Fin zwyczajnie się zapuścił. Przytył kilka kilogramów, co przy jego posturze i sposobie gry jest zwyczajnie zabójcze.
– To nie jest tak, że jemu przestało się chcieć, że odleciał, bo zrobiono tu z niego gwiazdę. Myślę, że on nadal stara się ze wszystkich sił, walczy i robi, co może, bo przecież w jego własnym interesie jest udowadniać co tydzień, że wciąż jest w wysokiej formie. On nadal poprzez grę promuje się w naszym kraju, ale ma z tym ostatnio problem, bo przybyło mu trochę kilogramów – mówiła nam jedna z osób z otoczenia Forsella.

Może i się starał, ale dziś w Legnicy nie ukrywają, że mają do niego ogromny żal, bo wyglądało na to, że w pewnym momencie kompletnie olał Miedź i walkę z nią o ekstraklasę, wiedząc, że i tak do tej ekstraklasy trafi. – Zespół był budowany w oparciu o Forsella. To miał być lider Miedzi w tym sezonie. Gdyby wiosną był w takiej formie jak jesienią, przypuszczam, że już przed ostatnią kolejką bylibyśmy w ekstraklasie. A jeśli lider ma zjazd taki, że się nie łapie nawet do meczowej osiemnastki, to człowiek zostaje z kosztami i marzeniami. I zastanawia się, co dalej – tłumaczyła prezes Pajączek.

Najbardziej w tym wszystkim żal chyba Ryszarda Tarasiewicza. Bo to on sprowadził Forsella do Legnicy, bronił go, gdy pół Polski śmiało się, że do Miedzi trafił z Finlandii Miś Yogi, tłumaczył, że to zawodnik o ogromnym potencjale i odpowiednio prowadzony będzie gwiazdą całej pierwszej ligi. I miał rację, bo pół roku pod okiem „Tarasia” wystarczyło, by Forsell z Misia Yogi stał się piłkarzem pełną gębą. Runda jesienna była kapitalna w jego wykonaniu –  8 goli, 5 asyst i status jednego z najlepszych piłkarzy na zapleczu ekstraklasy skutkowała tym, że Forsell wrócił do reprezentacji Finlandii. Nikt, patrząc na jego grę, nie miał wątpliwości, że to chłopak, który spokojnie dałby sobie radę w niejednym klubie o klasę wyżej. I na początku roku jeszcze nic nie zapowiadało takiego zjazdu. Forsell zaczął od dwóch zmarnowanych karnych, dwóch wykorzystanych, potem strzelił jeszcze gola Stomilowi i… słuch po nim zaginął.

Ale Tarasiewicz wciąż w niego wierzył. – Rozmawiałem z Petterim i wierzę, że godnie zakończy ten sezon. Liczy na niego drużyna, liczy klub i sztab trenerski. Mam nadzieję, że w meczu z Zagłębiem zobaczymy go w dobrej, a nawet bardzo dobrej dyspozycji – mówił „Taraś” na kilka kolejek przed koniec. Cóż, zaklinanie rzeczywistości. We wspomnianym meczu z Zagłębiem (30. kolejka) ściągnął go z boiska w 67. minucie, w następnym ze Stalą już po pierwszej połowie. I taki był koniec Forsella w Miedzi. Już go tam nie ma, podobnie jak Tarasiewicza.

Nie wiem, jakie plany wiążą z Finem w Cracovii, ale chyba poważne, skoro podpisali z nim trzyletni kontrakt. Dobrze by było, gdyby przy okazji uświadomili sobie, że sprowadzili gościa, który ma potencjał i możliwości, by błyszczeć również w ekstraklasie, ale też lubi chadzać własnymi drogami, czasem ma muchy w nosie i zdarza się mu zapuszczać. Z drugiej strony, akurat Janusz Filipiak znany jest z tego, że niejednego gościa z fochami potrafił postawić do pionu, więc w razie czego z Forsellem też nie powinien mieć problemów.

Co ciekawe, do Forsella i ekipy Pasów w najbliższym czasie dołączyć może piłkarz, który w ubiegłym sezonie rywalizował z Finem o miano najlepszego piłkarza pierwszej ligi, czyli Damian Kądzior. – Słyszałem, że Petteri trafił do Cracovii, ale ja jestem przymierzany na inną pozycję, tak więc na pewno byśmy się nie dublowali. Temat Cracovii w moim przypadku wciąż jest aktualny, ale to nie jedyna propozycja, jaką dostałem. Teraz jestem na urlopie, po powrocie pewnie wszystko się wyjaśni – mówi nam zawodnik wciąż jeszcze Wigier Suwałki.
Swoją drogą para Forsell – Kądzior w drugiej linii Pasów… Jesteśmy cholernie ciekawi, jakby to wyglądało…

Inne artykuły o: Cracovia | Ekstraklasa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli