Ekstraklasa widziana do góry nogami

Autor wpisu: 17 kwietnia 2018 06:48

Po ostatniej kolejce Ekstraklasy dostało się – i słusznie! – czołowym drużynom ligi, że walka o mistrzostwo Polski w tym sezonie to wyścig żółwi – nikomu po medale się nie śpieszy. Postawę Lecha Poznań, Jagiellonii Białystok czy Legii Warszawa w meczach z niżej notowanymi rywalami, trudno racjonalnie wytłumaczyć. A to, że w decydującym momencie, na finiszu rozgrywek, przegrywają zgodnie wszyscy trzej faworyci, zaczyna wyglądać jak… zmowa. Ale to nie zmowa, to niemoc. Kibice sobie z tego żartują, kpią i nie mogą pojąć, co tu się wyprawia. Z perspektywy Australii, gdzie teraz przebywam, wszystko co dzieje się w Ekstraklasie wygląda jeszcze bardziej groteskowo i niezrozumiale.

O Australijczykach mówi się, że są Down Under (był kiedyś taki świetny kawałek grupy Men At Work), czyli, że żyją – w stosunku do naszego położenia geograficznego – do góry nogami. Ale jeśli w ostatnich dniach coś stoi na głowie, to bardziej futbol u nas niż u nich. W takich wypadkach dystans jaki dzieli oba kraje bywa zbawienny. Emocje czerpiemy… na zimno. Warto tu wpaść na uniwersytet, nawet jeśli jest to uniwersytet trzeciego wieku. A jeszcze lepiej jeśli jest to Macquarie University w Sydney, którego najbardziej znany absolwent to Ian Thorpe. Jeszcze lepiej jeśli przy tej okazji pogada się o futbolu z Adrianem Mierzejewskim i spojrzy się na polską piłkę z dystansem i z dystansu, mając w koło kilkanaście boisk i ćwiczące na nich grupy młodzieżowe.
Adrian powiedział mi, że jeszcze tydzień temu był pewien, iż mistrzem Polski będzie Lech, ale po tym jak poznaniacy przegrali z Koroną, a później poległy Jagiellonia i Legia to w obstawianie bawić się w ogóle już nie chce. Ja niby też, ale pomyślałem sobie, że przynajmniej można się pozastanawiać o co gra każdy z zespołów.
Lech, który jest liderem, gra o to, by przypieczętować tytuł meczem z Legią. Będzie to ostatnia kolejka sezonu 2017/18. Gdyby tak się stało, to byłby to jeden z najważniejszych meczów w historii Lecha. Może też stać się spotkaniem najgorszym, jeśli to Legia – kosztem „Kolejorza” – przypieczętuje kolejny tytuł.
Druga w tabeli Jagiellonia gra o pierwszy w historii tytuł mistrzowski dla Białegostoku i tu nie trzeba niczego więcej dodawać.
Legia gra o pierwszą w historii, zatwierdzoną przez ligę i PZPN, serię trzech mistrzowskich tytułów z rzędu. Gra też o to, by zostać – przynajmniej ja takiego przypadku nie pamiętam – pierwszym zespołem, który zdobywa mistrzostwo Polski, dwukrotnie w sezonie zwalniając trenerów. Legia ma jeszcze plan B, czyli 19. w kolekcji Puchar Polski.
Wisła Płock traci do lidera pięć punktów. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, bo kto przypuszczał, że „Nafciarze” będą po 31 kolejkach tak wysoko. Jerzy Brzęczek ma na pewno realne szanse na wyrównanie, a może i przebicie klubowego rekordu, jakim było zajęcie w sezonie 2004/05 czwartego miejsca.
Górnik Zabrze walczy o supremację absolutną, bo byłby to jego 15. tytuł i zarazem pierwszy od 30 lat. Ale – szczerze mówiąc – nawet podium będzie przełomowe, bo Zabrzanie nie grali w europejskich pucharach od 23 lat. Jest jeszcze szansa na Puchar Polski, którego klub z Roosvelta nie zdobył od… 46 lat!
Korona Kielce jest w tabeli szósta, choć zdaniem wielu była – przed sezonem – kandydatem do spadku. Jakby się ten sezon nie skończył to Burdenski i Lettieri utarli nosa ekspertom i ponad połowie ligi. A to jeszcze nie koniec, Korona przecież także ma szanse na Puchar Polski.  Dotychczasowe osiągnięcia Korony to trzy razy piąte miejsce w lidze (sezony 2005/06,  2011/12 oraz 2016/17) i  finał PP w roku 2007.
Siódmemu w tabeli Zagłębiu Lubin gra w pucharach raczej nie grozi, ale i tak „Miedziowi” zrobili swoje. Zespół debiutującego w roli trenera Mariusza Lewandowskiego jest w górnej ósemce, a do tego stał się koszmarem Legii. I kogo jeszcze? Bo to chyba nie było ich ostatnie słowo. Kto wie, może to właśnie oni będą decydować o losach tytułu, odbierając w kolejnych meczach punkty faworytom.
Wisła Kraków podobnie jak Górnik Zabrze gra o powrót do wielkiego futbolu. Ostatnie mistrzostwo i zarazem ostatni raz na podium to rok 2011, a ostatni występ w europejskich pucharach to sezon 2011/12. Przede wszystkim jednak „Biała Gwiazda” gra o powrót do normalności. I to już na pewno się udało, bo po zakręcie jakim było wejście do klubu Jakuba Meresińskiego Wisła jest już na prostej. Może osiągi nie są jeszcze na miarę wspomnień z pierwszej dekady XXI wieku, może do pełni równowagi i palenia gumy na prostej trochę brakuje, ale za to na pewno nie grozi Wiśle to, co spotkało Ruch Chorzów, ŁKS, Widzew i Polonię Warszawa.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli