Ekstraklasa to „liga emocji”. Sa Pinto, Furman i Romanczuk idealnie tu pasują

Autor wpisu: 20 lutego 2019 09:21

Głównym problemem piłkarskiej Ekstraklasy jest to, że jej atrakcyjność nie jest zbudowana na poziomie sportowym rozgrywek, ale na emocjach. Zazwyczaj tych, które nie mają z piłką nożną nic wspólnego. Po ostatniej kolejce najwięcej mówiło się o tym, że Ricardo Sa Pinto nie podał ręki Michałowi Probierzowi i o tym, że piłkarze Jagiellonii i Wisły Płock wyzywali się ile wlezie. Mimo że przegrała swój mecz Legia, mimo że Lech Poznań doznał klęski, to o futbolu w czystej postaci dyskutuje się malutko. On emocji generuje w tej lidze najmniej. I ludzie nie chcą o nim gadać. Liczy się to gdzie była jakaś oprawa, skandal, konflikt, afera.

Repertuar piłkarzy Jagiellonii Białystok i Wisły Płock był potężny. Ale nie repertuar zagrań, bo ten wystarczył do strzelenia zaledwie jednego gola i to dopiero w 95. minucie gry. Jednak piłkarska ubogość nie przeszkodziła zawodnikom w zaprezentowaniu festiwalu chamstwa. I nie chodzi tylko o to, czy Dominik Furman nazwał Tarasa Romanczuka banderowcem czy nie i jak się do całej awantury dołożyli ich koledzy. Chodzi o to, że przez kilka dni po kolejce ligowej całe środowisko jest wciągnięte – a co za tym idzie także kibice – w rozstrzyganie tego, co kto komu powiedział. Jest szukanie nagrań wideo, jest zatrudnianie specjalistów od czytania z ruchu ust, jest awantura dziennikarzy, którzy też mają swoich ulubieńców i chętniej słuchają argumentów zaprzyjaźnionej strony. Teraz jeszcze do tego rzecznik Dyscyplinarny PZPN, jego werdykt, komentarze do werdyktu, kto się czuje pokrzywdzony, kto zadowolony itp. I przez tydzień o Ekstraklasie mówi się głównie w kontekście popisów chamstwa. Rozstrzyga się i szuka odpowiedzi na pytanie „kto tym chamem był mniej”. Mało tych rozsądnych głosów, które nie przebijają się do głównego nurtu dyskusji, że sport to rywalizacja, która z założenie opiera się na szacunku dla rywala. Jeśli jego nie szanujesz, to nie szanujesz siebie i swojego zwycięstwa. Bo jakie ma znaczenie wygrana z kimś, kto jest dla ciebie „śmieciem” lub jeszcze gorzej?
Chętnie bym przeczytał informację, że zanim do roboty przystąpił rzecznik dyscypliny PZPN, to oba kluby zdążyły już ukarać swoich piłkarzy za niegodne reprezentowanie swoich barw. Utopia? Pewnie tak, ale warto upominać się o pryncypia. O szacunek dla rywala, o zachowanie godności, o wychowawczą rolę sportu, który jest rywalizacją, ale nie brudną wojną czy gangsterką. Zamiast uczyć prowokacji i zasady, że na chamstwo trzeba odpowiedzieć chamstwem, to warto byłoby popracować nad umiejętnościami piłkarskimi, bo dla poziomu sportowego tej ligi się oglądać nie da. Jeśli ktoś komuś nie kibicuje, nie jest wiślakiem, legionistą, lechitą itd., ogląda mecz bez zaangażowania emocjonalnego, to jest się w stanie znudzić kompletnie. Do uśnięcia włącznie. Dlatego właśnie w Ekstraklasie emocji szuka się poza boiskiem.
Poza boiskiem miała też miejsce najciekawsza akcja na Łazienkowskiej. Trener jednej drużyny nie podał ręki trenerowi drugiej, bo zarzucił mu… brak szacunku.
Kłopot w tym, że w Polsce już wszyscy wiedzą jakim wzorem okazywania szacunku innym jest sam Ricardo Sa Pinto. Z dokonań Portugalczyka najgłośniejsze są te, które wcale nie polegają na genialności taktycznej, pokazujące niebywały kunszt długowłosego szkoleniowca. Te, które zostaną zapamiętane z pracy Sa Pinto w Polsce są związane właśnie ze sposobem, w jaki trener okazywał szacunek innym.
Jak okazał szacunek Arkadiuszowi Malarzowi, Krzysztofowi Mączyńskiemu, Krzysztofowi Dowhaniowi, Michałowi Pazdanowi, Jose Kante, Miro Radoviciowi, dziennikarzom, Michałowi Probierzowi itd. A wymieniać można by dłużej. Spore dokonania jak na pół roku pracy, prawda?
Bo w lidze Portugalczyk chwalić się jeszcze nie ma czym. Przepłacona do absurdu Legia, nadal ogląda w tabeli plecy Lechii, a dystans zamiast się zmniejszać, to się powiększa. I nie chodzi o jeden mecz. Bo nawet ewentualne zwycięstwo w sobotę w Poznaniu nie zmienia mojej opinii o tym, jak wykorzystany jest potencjał piłkarzy z Łazienkowskiej. Moim zdanie daleko niewystarczająco. Naprawdę daleko. O czym świadczy fakt, że Legia jedzie na Bułgarską – do rozbitego i prezentującego się teraz fatalnie Lecha – a wcale faworytem nie jest. A patrząc na to, jakich do Legii sprowadzono piłkarzy – i jakich Sa Pinto pozbył się z klubu, wyrzucił na trybuny, albo posadził na ławce rezerwowych – to zespół z Łazienkowskiej powinien zdominować tę ligę, jak robił to w czasach gdy kibice nie zastanawiali się czy wygra ich zespół, tylko ile bramek strzeli dzisiaj Podbrożny…
Obecna Legia obok tamtej nawet nie stała, to produkty z zupełnie różnych półek. A potencjał sportowy – patrząc wyłącznie na tle rywali z Ekstraklasy – porównywalny.
Kibice bronią Sa Pinto, bo niby poukładał drużynę. No chyba jeszcze nie. Kibice często ulegają choremu przekonaniu, że najlepszy jest ten trener, który piłkarzy „weźmie za mordę i zrobi z nimi porządek”. Na podobnej zasadzie wielbiono na trybunach przy Łazienkowskiej Stanisława Czerczesowa. Ale Rosjanin to był zupełnie inny typ osobowości. Oprócz twardej ręki miał jeszcze sporo uroku osobistego. Wiedział co to uśmiech, żart i szanował ludzi, z którymi pracuje. Zdarzały mu się „buraczane” wybuchy, ale teraz są one na Ł3 normą.
Gdyby futbol był tak prosty, że wystarczy zamordyzm to w klubach zatrudniano by treserów albo facetów, którzy w SB prowadzili przesłuchania. Piłka nożna jest na szczęście bardziej skomplikowana.
Trzeba Sa Pinto przyznać jedno: idealnie wpisał się w sznyt ligi, w której o samej piłce mówi się w ostatniej kolejności. Na pierwszy ogień idą emocje, kontrowersje, afery, nieporozumienia, spory, brak szacunku, festiwale chamstwa.
Ten facet jeszcze długo będzie na czołówkach mediów sportowych. On do „ligi emocji” idealnie pasuje.
A futbol? Kto by się tym przejmował.

  • ursynów

    No i znowu pan podpadnie wyznawcom Sa Pinto, ale każdy może mieć swoje zdanie, przecież mamy ,,demokrację i pluralizm”.Zgadzam się,że zamiast dyskutować o tym dlaczego polska ligowa piłka jest słaba,że grający w niej piłkarze jak mówi stare ludowe przysłowie ,, wyżej srają niż dupę mają”, media zajmują co powiedział Furman, Romanczukowi, dlaczego Pinto wypiął się na Probierza,etc.Czytałem,że czego można spodziewać się od piłkarza co nazywa się Furman. Przecież furman to gość powożący zaprzęgiem konnym , za pomocą lejców i bata.No to co tu wymagać od furmana. Romanczuk obraził się za banderowca.Jeśli tak go nazwał Furman – to oburzenie Romanczuk obywatela Polski jest budujące .W jego drugiej prawdziwej ojczyźnie przez chwilę dekretem Prezydenta Juszczenki -był Bohaterem Ukrainy. Świat zwariował, ci którzy mają dawać przykład swoją postawą, zachowaniem,być autorytetem,np. trener czołowej drużyny piłkarskiej- zachowują się oględnie rzecz biorąc nie na poziomie. Sa Pinto czasami przypomina człowieka nieobliczalnego, zarówno w swoim zachowaniu,wypowiedziach,itp. Nie może redaktor wymagać od Pinto szacunku w stosunku do swoich piłkarzy,trenerów czy dziennikarzy, bo ten człowiek jak prześledzimy jego karierę piłkarską i trenerską , nie zna takiego pojęcia. Nie chcę być złym prorokiem, ale jeśli Legia nie będzie wygrywać, to Sa Pinto powtórzyć może wariant z dnia 26.03.1997 z trenerem kadry Portugalii Arturem Jorge. Dwa szybkie ciosy w twarz i po balu.A co do kibiców, no to Leśniodorski przekonał się ,że nawet dobre stosunki z nimi za jego prezesury,to już historia. Taki mamy klimat, a co do festiwalów, to sam pan wie,że najlepsze są filmowe. A Sa Pinto teraz jest , niedługo go nie będzie , a tym którym to co się dzieje w piłce i w okół niej mają takie zdanie jak redaktor , zacytuję fragment piosenki M. Rodowicz,, dawne życie poszło w dal,dziś na zimę ciepły szal i tylko koni, tylko koni, tylko koni żal”

  • meriva

    Zbliża się mecz Lech- Legia. Dawniej to był hit, mecze pełne emocji, elektryzujące całą Polskę. A teraz obie drużyny prezentują się bardzo kiepsko,nie dość,że ich gra to widok przykry dla oczu kibica, to jeszcze zawodnikom puszczają nerwy. Faul Remy,ego ,brutalny i bezmyślny skutkuje 4 meczami bez tego zawodnika, a to ostoja obrony.W Lechu większość zawodników błąka się po boisku i dostaje cięgi od Piasta. Ale to,że nasze dwie do niedawna eksportowe drużyny(chociaż tani to eksport), grają kiepsko, mimo władowanych w nie dużych środków ,zakupu nowych zawodników, trenerów z górnej półki(Nawałka),nie spędza snu z oczu dziennikarzy i ludzi związanych z piłką. Teraz tematem jest Furman i jego zamiłowanie do historii, Romanczuk i jego urażony honor,Sa Pinto i jego nietypowe zachowania. No to dobre na strony Bilda,ale skoro to dobrze się sprzedaje, to dlaczego nie iść w jego ślady. Piłka nożna jest emocjonującą dyscypliną, ale może bardziej dla jej odbiorcy emocjonujące i ważniejsze są, wszelkie wyciągane brudy, skandale, sensacje? Szkoda.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli