Dziesięć minut, które wstrząsnęły Legią i postawiły ją na nogi. Płock – Legia 2:3

Autor wpisu: 30 lipca 2016 23:39

Mistrzowie Polski przegrywali już w Płocku z Wisłą 0:2, ale zdołali się podnieść i wygrali 3:2. Trzy z pięciu goli w tym spotkaniu strzelili stoperzy. Obie drużyny muszą popracować w defensywie nad obroną przy stałych fragmentach gry.

Ekstraklasa zafundowała nam w sobotę dwa bardzo dobre mecze, nie trzeba było szukać wielkich marek grających w towarzyskich turniejach, można było nacieszyć oczy meczami w Gdańsku i Płocku. O spotkaniu Lechii z Wisłą przeczytacie TUTAJ. Niespodziewanie świetne widowisko stworzyły Wisła Płock i Legia. I to nie tylko za sprawą ekipy mistrzów Polski. Trzeba też pochwalić drużynę Marcina Kaczmarka, że nie zaryglowała się przed własnym polem karnym, tylko podjęła rękawicę i stanęła do walki z dużo silniejszym rywalem.
Zdaje się, że takiego podejścia Wisły nie spodziewał się trener Legii Besnik Hasi. Gdy po 10 minutach jego zespół przegrywał już 0:2, kręcił się nerwowo przy ławce i patrzył kogo ma do dyspozycji. Siedzieli tam między innymi Nemanja Nikolić, Tomasz Jodłowiec, Steeven Langil. To jasne, że dwóch pierwszych zawodników chciał oszczędzić przed rewanżem z Trenčinem w eliminacjach Ligi Mistrzów, tak samo jak Michała Pazdana, którego nie było w kadrze.
Langila, czyli najnowszy nabytek Legii, z kolei chce do drużyny jak najszybciej zacząć wprowadzać. To było pierwsze spotkanie, w którym reprezentant Martyniki znalazł się w protokole. I pierwsze jego minuty w ekstraklasie, ale o tym za chwilę.

Obie bramki dla gospodarzy padły po dośrodkowaniach z rzutów rożnych, oba wykonywał Dominik Furman. Dla lidera Nafciarzy był to szczególny mecz, bo grał przeciwko drużynie, w której w zasadzie się piłkarsko wychował. Pierwsze kroki stawiał w drużynie z rodzinnego miasta, czyli Szydłowiance, ale dojrzewał w stolicy, gdzie spędził prawie 10 lat (w dwóch turach). Wiadomo, że można chcieć podejść do takiego spotkania bez dodatkowych emocji, tak jak do każdego innego, ale serca nie da się oszukać – po prostu samo mocniej bije. Nie potrzebna jest dodatkowa motywacja, w takich momentach rolą trenera jest uspokojenie, spuszczenie powietrza z zawodnika.

Legia grała bez Pazdana. W trzech poprzednich spotkaniach, w których Michał zagrał, mistrzowie Polski nie stracili ani jednego gola. W Płocku po 10 minutach stracili już dwa. Oprócz tego, że przy obu dośrodkowywał Furman, to była jeszcze jedna prawidłowość: obie strzelili stoperzy, najpierw Tomislav Bożić, potem Przemysław Szymiński. I to nie były wszystkie bramki środkowych obrońców w tym spotkaniu…

Trener Wisły Marcin Kaczmarek mówił przed meczem o planie, który przygotował na Legię. Nie zdradzał szczegółów, ale główne założenia taktyki poznaliśmy po tych 10 minutach. Było to 10 minut, które wstrząsnęły Legią. Po pierwsze, Wisła liczyła na stałe fragmenty, które bardzo skrupulatnie przygotowała. Po drugie Kaczmarek liczył się z tym, że przewagę w posiadaniu piłki będą mieli mistrzowie Polski, dlatego chciał rywala zaskoczyć szybkimi kontrami. – Gdybyśmy podjęli otwartą walkę, mogłoby to się dla nas bardzo źle skończyć – mówił. To żadne zaskoczenie, ale Kaczmarek zmienił nieco ustawienie. Kontry mieli wyprowadzać Arkadiusz Reca (tym razem zagrał na lewym skrzydle), Vitalij Hemeha (na prawym) oraz ten najbardziej wysunięty Jose Kante. Na ławce wylądował Mikołaj Lebedyński. Z upływem czasu Legia odzyskała kontrolę nad spotkaniem, kontr Wisły było niewiele.

W Legii odpowiedzialność za strzelania goli spadła na Aleksandara Prijovicia. Szwajcar nie zawiódł – zdobył kontaktową bramkę, potem asystował przy trafieniu Michała Kucharczyka. I co to była za asysta! Prostopadłe podanie zewnętrzną częścią stopy między obrońców. Stadiony świata! Oczywiście trzeba ściągnąć kapelusz przed Michałem Kucharczykiem, który zakręcił Szymińskim i technicznym strzałem pokonał Seweryna Kiełpina. Prijović dołożył też swoje trzy grosze przy trzeciej bramce, trącając piłkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Thibault Moulin. Przez to muśnięcie błąd popełnił Jose Kante i Igor Lewczuk strzelił zwycięskiego gola, dobijając piłkę, która spadła mu pod nogi.

W drugiej połowie przez kilkadziesiąt minut mieliśmy okazję przyjrzeć się dwóm zawodnikom, którzy niedawno dołączyli do swoich drużyn. Segiej Kriwiec to postać w ekstraklasie bardzo dobrze znana, głównie z Lecha Poznań. Białorusin w Płocku jest od kilkunastu dni, błysnął w tygodniu w (przegranym) meczu Pucharu Polski ze Stalą Mielec.
Kaczmarek liczył, że Kriwiec pomoże drużynie swoim doświadczeniem. I niewiele zabrakło, żeby dzięki jego pomocy Wisła wyrównała, ale świetnie spisał się Arkadiusz Malarz.
W Legii zadebiutował Langil. Jeśli ktoś nie oglądał tego piłkarza wcześniej w YouTube, to po tych 20 minutach mógł się domyślić, co będzie jego najsilniejszą bronią – szybkość. 28-letni skrzydłowy ma niesamowite przyspieszenie, ale musi jeszcze do tego dołożyć lepszą jakość podań i strzałów. Miejmy nadzieję, że już w środę w rewanżu z mistrzami Słowacji.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Wisła Kraków

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli