Dzień do ligi, a Śląsk zamarł w oczekiwaniu. Cienka granica między siłą a biedą

Autor wpisu: 13 lipca 2017 19:48

Już miało być wszystko gotowe, już Śląsk Wrocław miał wyruszać na mecz do Gdyni pod prywatnymi skrzydłami Grzegorza Ślaka, a jest oczekiwanie do ostatniej chwili. Dopiero w dzień inauguracji Lotto Ekstraklasy okaże się, czy Śląsk czeka przyszłość świetlana czy bolesna.

W środę pisaliśmy, że wszelkie przeszkody, które jeszcze były na drodze między miastem Wrocław (dziś jeszcze wciąż większościowym udziałowcem Śląska) a biznesmenem Grzegorzem Ślakiem, zostały szczęśliwie usunięte i w czwartek powinno dojść do oficjalnego podpisania notarialnych dokumentów o transakcji – gmina Wrocław zbywa swe akcje na rzecz Grzegorza Ślaka, który staje się większościowym właścicielem Śląska (o tle sytuacji Śląska i negocjacjach czytaj TUTAJ).

To, co w środę zdawało się proste, w czwartek się pogmatwało. Grzegorz Ślak prosił o przesunięcie spotkania z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem, a gdy już do niego doszło, panowie nie wrócili z niego z dobrym komunikatem. A w każdym razie z takim, jakiego oczekiwano.
W skrócie – wciąż biznesmen jest nieprzekonany, czy miasto pójdzie mu na rękę z trzema kluczowymi sprawami: Ślak chce, by miasto zgodziło się zostawiać Śląskowi dochód z dnia meczowego (teraz ten dochód idzie na konto stadionu), by zagwarantowało, że Śląsk przez trzy lata będzie zatrzymywał pieniądze od sponsora tytularnego stadionu, o ile takowego klub sam przyprowadzi, i by zmniejszyć roczny koszt wynajmu stadionu z 2,5 miliona złotych do miliona.
Według środowych zapewnień Dutkiewicza, wszystkie wnioski Ślaka zostały zaaprobowane, ale sam Ślak zobaczywszy w czwartek dokumenty przygotowane przez miasto nie był o tym przekonany.
– Kwestie przychodów Śląska są dla mnie bardzo istotne ze względu na to, że nawet kwota, jaką mam wpompować w Śląsk (15 mln rocznie) jest za mała, by klub mógł normalnie działać – podkreślił Ślak.
Warto dodać, że choćby przychody z dnia meczowego to w skali roku co najmniej 3-4 miliony złotych, więc kwota niebagatelna.

Piątek zanosi się we Wrocławiu w związku z tym na sądny dzień. Albo Ślak będzie usatysfakcjonowany ostatecznymi zapisami w umowie – i wtedy musi dokonać przelewu założonej części pieniędzy za transakcję, co dopiero umożliwi podpisanie stosownych dokumentów. A Śląsk będzie miał nowego właściciela.

Albo… Ślak wycofa się z transakcji, co będzie dla Śląska potężnym ciosem finansowym. Jeśli zostanie bez pieniędzy, jakie ma wtłoczyć w klub Ślak, zostanie bez jakichkolwiek pieniędzy na dzień inauguracji ligi. Za to z bagażem kontraktów nowych piłkarzy, no i oczywiście wszelkimi innymi kosztami.
– Robimy wszystko, by w aneksie znalazły się zapisy satysfakcjonujące pana Ślaka, ale na wszelki wypadek na piątek, na godz. 17, zwołuję posiedzenie Rady Miejskiej. Mam nadzieję, że rano będę mógł ją odwołać – stwierdził prezydent Dutkiewicz.
O co chodzi? O to, że jeśli Ślak wycofa się z transakcji, prezydent Dutkiewicz będzie musiał przekonać radnych, by po raz kolejny pozwolili sięgnąć do miejskiej kasy. Inaczej Śląsk zamiast świetlanej przyszłości będzie miał zgaszone światło..

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli