Dziekanowski: – Nie mogę zrozumieć, jak można było dopuścić do tego, żeby tak zapuścić zespół w najważniejszym momencie

Autor wpisu: 25 września 2018 10:28

Po fatalnym początku sezonu Legia zaczyna powoli wracać na właściwe tory. Straty w lidze do czołówki de facto zniwelowała. Szkoda, że nic nie da się już zrobić w kwestii europejskich pucharów, bo z dzisiejszą formą mistrzowie Polski mieliby o wiele większe szanse na zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Europy. W grze Legii widać już rękę Ricardo Sa Pinto. Głośnym echem odbiły się także jego decyzje personalne. – Na razie jego recepta działa – komentuje Dariusz Dziekanowski.

– Jeszcze za wcześnie, by Legię chwalić, ale można śmiało powiedzieć, że odbiła się od dna. Dobrze by było, aby nie wracała tam więcej, bo wtedy traci cała liga – ocenia w „Przeglądzie Sportowym” Dziekanowski. – Ekipa Sa Pinto swoją grą nie rzuca na kolana, ale wygląda na to, że Portugalczyk zorientował się, jaka jest recepta na wygrywanie: bez kondycji i siły fizycznej wiele tutaj nie da się zwojować. A z kondycją i siłą fizyczną można ugrać wszystko. Patrząc na to, jak piłkarze z Łazienkowskiej zaczęli się poruszać na boisku (szybciej!), nie mogę zrozumieć, jak można było dopuścić do tego, żeby tak zapuścić zespół w najważniejszym momencie, czyli przed walką o europejskie puchary…
Były piłkarz Legii wypowiedział się także o istotnych decyzjach szkoleniowca dotyczących kilku piłkarzy.
– Do drugiej drużyny przesunięty został niedawny reprezentant Polski Krzysztof Mączyński. Z ławki rezerwowych praktycznie nie wstaje Miroslav Radović, a ostatnio ze smutną miną przesiaduje tam także Arkadiusz Malarz. Posadzeniem tego ostatniego Sa Pinto ryzykował wiele, bo w przekonaniu kibiców był to jeden z niewielu zawodników, którzy w trudnych momentach nie zawodzili. Był też jednym z tych, którzy zazwyczaj tłumaczyli zespół z kolejnych porażek. Zdarzało się Malarzowi przekląć przed kamerą, ostatnio głównie mówił ze spuszczoną głową, wyglądał na przybitego. I nic dziwnego, bo nie był to łatwy okres w jego życiu. Abstrahując od spraw pozaboiskowych, czasem bywa tak, że piłkarz niby sportowo nie zawodzi, ale jego frustracja źle wpływa na innych. Pamiętacie, jak kiedyś Aleksowi Fergusonowi podpadł Roy Keane, który publicznie skrytykował kolegów? Był to początek końca charyzmatycznego Irlandczyka na Old Trafford. Nie twierdzę, że tak samo jest z Arkadiuszem Malarzem, ale często receptą na uzdrowienie drużyny jest taka recepta: jej lider nie jest w stanie dźwignąć zespołu, trzeba go zluzować. Rolę lidera przy Łazienkowskiej wziął na siebie trener. Na razie jego recepta działa. Jak długo? Trudno to przewidzieć.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli