Dwanaście miesięcy, które Świerczok wycisnął jak cytrynę

Autor wpisu: 18 stycznia 2018 11:37

Rok temu szykował się do walki o utrzymanie w pierwszej lidze, a pisano o nim tylko w kontekście ciekawostki, jaką był gol (piękny, trzeba to przyznać) strzelony w sparingu z rezerwami Lecha Poznań (można tę bramką zobaczyć TUTAJ). Dziś ma za sobą bardzo udaną rundę wiosenną w pierwszej lidze, transfer do Zagłębia Lubin i trochę goli strzelonych jesienią w ekstraklasie, grę w reprezentacji Polski, która właśnie awansowała na mundial, no i przenosiny do klubu, który za chwilę zmierzy się w europejskich pucharach z Milanem. Jak na 12 miesięcy – całkiem nieźle.

Jakub Świerczok przechodzi do mistrza Bułgarii (Ludogorec Razgrad wpłacił klauzulę odstępnego za napastnika Zagłębia Lubin) w atmosferze marudzenia i dyletanctwa – że to przecież „tylko” Bułgaria, że „ucieka” przy pierwszej lepszej okazji z Polski, co raz nie wyszło mu już przecież na zdrowie, że ryzykuje szansę, jaka się przed nim pojawiła, czyli wyjazd na mundial do Rosji, i tak dalej. Na szczęście chłopak kompletnie nie przejmuje się zalewem tych wszystkich komentarzy i robi swoje. I nie chodzi tu o to, by przekonywać, że wybiera właściwie, że liga bułgarska to dziś wyższy poziom niż liga polska, ale o to, by dostrzec, że chłopak solidnie zapracował na to wszystko, tym bardziej że rok temu z okładem wydawało się, że jest na sporym zakręcie z niemałym prawdopodobieństwem, że do tej dużej piłki już nie wróci.

Przykład Świerczoka pokazuje, że czasem trzeba zejść do piwnicy, by mieć skąd się odbić. I Świerczok, choć w tej piwnicy się przez moment znalazł, zakasał rękawy i zasuwał, by jak najszybciej z powrotem wypłynąć na powierzchnię. Nie przepadł, tylko wrócił. I zrobił to naprawdę z przytupem – co jest w tym wszystkim najbardziej budujące.

Czy przenosiny do Bułgarii to mądry ruch? Czas pokaże. Już raz Świerczok odbił się od ściany zagranicą, ale wtedy poniosła go pewnie młodzieńcza fantazja, no i Niemcy to jednak wyzwanie dużo większego kalibru. Teraz o kilka lat i sporo przejść jest mądrzejszy, więc wypada wierzyć, że wie, co robi. Myślę, że trzeba ten transfer potraktować nie jako kaprys młodziaka, który dał się namówić pierwszemu lepszemu agentowi, bo ten roztoczył przed nim wizję gruszek na wierzbie, tylko rozsądny ruch postrzegany w kategoriach ciągłego rozwoju sportowego. W końcu chłopak ma 25 lat, czyli przed sobą jeszcze trochę gry na wysokim poziomie. A biorąc pod uwagę to, jak ostatnio systematycznie zmienia kluby na lepsze, można przypuszczać, że z tego Ludogorca będzie mu bliżej zrobić jeszcze krok do przodu. Jak to lubią mawiać trenerzy, sufit u niego wciąż jeszcze wysoko.

Czyli mówiąc wprost – wciąż ma dużo do poprawy. Niedawno, przy okazji meczów reprezentacji z Urugwajem i Meksykiem, rozmawialiśmy m.in. o Świerczoku z Radosławem Gilewiczem. – W tamtej rundzie strzelał gole w pierwszej lidze, teraz strzela w ekstraklasie, a ja się tak zastanawiam, czy on kilka lat temu nie był już na poziomie międzynarodowym albo blisko tego poziomu, tyle że coś złego się stało i zamiast pójść do przodu, to się cofnął. Zapominamy o tym, że kilka lat temu też strzelał gole w ekstraklasie i wszyscy zachwycali się jego talentem. Niczego mu nie ujmując, poważnie zastanawiam się nad tym, czy to jest zawodnik, u którego proporcje w grze ofensywnej i defensywnej są zachowane. Czy on rzeczywiście jest już gotowy na to, by funkcjonować w tej drużynie zgodnie z filozofią Nawałki jeśli chodzi właśnie o organizację gry. Bo jak przyglądam mu się w lidze, patrzę na jego grę w Zagłębiu, na jego powrót do strefy obronnej, na to, jak organizuje się po stracie piłki, to myślę sobie: „Wow, chłopie, ale ty masz jeszcze do poprawy”… No brakuje mu w tym elemencie dużo i nad tym musi sumiennie popracować – mówił Gilewicz.
I oczywiście ma rację. Świerczok to nie jest ktoś, kto na dziś zbawi polską reprezentację, ale też z drugiej strony ma w sobie to coś, co sprawia, że warto cały czas obserwować, jak się rozwija, i dawać mu w tej reprezentacji szansę. Pod warunkiem oczywiście, że sobie w tym Ludogorcu poradzi i będzie tam regularnie grał. Tak czy inaczej, zamiast utyskiwać nad tym, że wybrał „tylko” Bułgarię, warto trzymać za niego kciuki. Bo ostatnio na każdym kroku udowodnia, że na to zwyczajnie zasługuje.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Zagłębie Lublin

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli