Droga Legio, psie Sabo! Nie idźcie tą drogą!

Autor wpisu: 1 czerwca 2016 18:16

Stanisław Czerczesow nie zostaje w Legii. Trudno. Spodziewaliśmy się. Klub i trener podały sobie ręce i powiedziały: do widzenia. Obie strony łączy piękna przeszłość, a dzieli inna wizja przyszłości. Ale nie tylko. Także kasa.

Bo trzeba pamiętać, że Rosjanin nie był trenerem tanim. Wróble ćwierkają, że zarabiał 60 tysięcy dolarów miesięcznie. To dużo. A od czerwca miało być jeszcze drożej. Do tego dochodzą jeszcze koszty utrzymania jego sztabu: Mirosława Romaszczenki, Władimira Panikowa i Gintarasa Stauce. Szczególnie ten ostatni był potrzebny Legii jak dziura w moście, bo przecież od lat na Łazienkowskiej pracuje najlepszy fachowiec w Polsce od szkolenia bramkarzy – Krzysztof Dowhań.
Ale Czerczesow się uparł, że przychodzi do Legii z całym sztabem, albo w ogóle. – Przyjechaliśmy do Warszawy we czterech i przecież jednego z szalupy nie wyrzucę – mówił.
Właściciele klubu byli pod ścianą, nie mieli dobrej pozycji negocjacyjnej. Drużyna z Bergiem zmierzała do niechybnej katastrofy, a na to – marketingowo – w roku jubileuszu stulecia klub nie mógł sobie pozwolić.
Władze Legii miały jednak czas, by się zastanowić nad sensem, jakością i kosztami tej współpracy. Lekcję tę odrobiły i doszły do wniosku, że nic na siłę. Czerczesowa warto zatrzymać, ale nie za wszelką cenę.
Tym bardziej, że sportowo – po pierwszym zachwycie – Legia nie grała tak dobrze, jak się tego spodziewano. Zamiast stałego progresu, była czkawka. Ale o tym za chwilę.
Czerczesow na pewno nie jest postacią jednowymiarową. Nie łatwo go zaszufladkować. Z jednej strony ujmował bezpośredniością, humorem, żartem, a z drugiej zrażał do siebie brakiem kindersztuby, protekcjonalnym traktowaniem dziennikarzy i strzelaniem fochów jak hrabianka ze spalonego pałacu.
Na pewno Czerczesow wprowadził sporo porządku w funkcjonowaniu drużyny. Za późnego Berga Legia sprawiała wrażenie ekipy, w której nie ma dowódcy, bez silnego lidera. To akurat Czerczesow zmienił. Przydała się twarda ręka. Kibice Legii dostali to, co chcieli: ktoś w końcu pogonił do roboty piłkarzy. Kibice lubią takie komunikaty.
No i Rosjanin miał na koniec sezonu sukces. Wygrał Puchar Polski i mistrzostwo kraju, czyli wszystko, co było do wygrania. Tego nikt mu nie zabierze.
Gorzej, że w końcówce ten jego walec miażdżący rywali zaczął się dusić i krztusić. O tytuł mistrza kibice musieli drżeć do ostatniego meczu, a występ (może nawet wygłup) Legii w przedostatniej kolejce sezonu, z Lechią w Gdańsku przejdzie do historii najbardziej niezrozumiałych decyzji trenerskich w dziejach.
Styl Legii też pozostawiał wiele do życzenia. Wysokim pressingiem można wygrać Ekstraklasę, ale nie można tym jednym sposobem zapewnić sobie awansu do Ligi Mistrzów. Legia musi być więcej przy piłce, musi ją posiadać, dominować, musi cieszyć oko kibica. Piłka to jest przemysł rozrywkowy, a w Warszawie konkurencja w tym segmencie rynku jest niezwykle silna. Na Legię, która nie gra atrakcyjnie, ludzie chodzić w Warszawie nie będą. W klubie jest pełna tego świadomość.
Osobiście mam jednak inną zasadniczą uwagę do Czerczesowa. Otóż drużyna to nie jest jedenastu czy czternastu ludzi. To także ci, którzy często siedzą na ławce, ale mogą się przydać w decydujących momentach sezonu. Tym rezerwowym Czerczesow zgasił światło, nie dał nadziei. Wielu z nich obniżyło loty, swoją wartość sportową i rynkową. Przed przyjściem Rosjanina do Legii Łukasz Broź grał w reprezentacji. Dziś nie gra nawet w Legii. Zjazd zaliczyli też m.in. Bartosz Bereszyński, Ondrej Duda, Tomasz Brzyski i cała klubowa młodzież. To są straty wymierne finansowo.
Wiadomo, że Czerczesow miał konkretne oczekiwania co do wzmocnień składu przed batalią o Ligę Mistrzów. To dobrze, bo na właścicielach klubu też trzeba wywierać wysoki pressing. Ale pomysł, by Legia kupowała co pół roku wagon nowych, droższych piłkarzy, jest w polskich warunkach niewykonalny. Czerczesow uznał, że z tym stanem posiadania awans do Ligi Mistrzów jest niewykonalny. Jego prawo.
Legia po nim nie będzie lać krokodylich łez, on po Legii też nie. Spotkały się dwie strony zadaniowo. Zrobiły robotę i rozeszły się, każdy w swoją stronę.
Za chwilę Legia ogłosi, że zakontraktowała nowego szkoleniowca. Czy to będzie Adrian Gula czy Besnik Hasi, czy ktokolwiek inny, to jest niemal pewne, że Legia sięgnie po kolejnego – po Bergu i Czerczesowie – szkoleniowca z zagranicy. I to jest najbardziej niezrozumiałe! Tak jakby zagraniczne znaczyło lepsze. Tak jak niewiele wiedziano o Bergu, tak jak nie do końca znano Czerczesowa, tak teraz ciągnie się w ostatniej chwili kolejnego królika z kapelusza. Kto zna warsztat, charakter, osobowość, odporność na stres i sto innych ważnych parametrów trenera Żyliny czy Albańczyka wylanego z Anderlechtu?
Toż to loteria i gra w ciemno! Zanim się facet zorientuje, o co w polskim klubie chodzi, może być zbyt późno. Czego np. brakuje takiemu Piotrowi Stokowcowi, żeby dostał szansę na Łazienkowskiej? Czego brakuje Radoslawowi Latalowi, który już oczywiście trenerem zagranicznym, ale sprawdzonym tu, w Polsce, w Ekstraklasie?
Lepiej dalej losować króliki z kapelusza?
Droga Legio, psie Sabo! Nie idźcie tą drogą.

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • Panie Dariuszu… mecz z Lechią był majstersztykiem akurat z trenerskiego punktu widzenia. Bardzo ryzykowne pociągnięcie i dlatego jeszcze bardziej godne podziwu. Zaufał swoim piłkarzom i wiedzy trenerskiej, dał odpocząć zawodnikom i wiedział, że w ostatniej kolejce bardziej wypoczęci od Pogoni grającej co 3 dni wygrają… trzeba mieć jaja, żeby to zrobić. Pana opinia w tej kwestii świadczy o Pana wiedzy i rozumieniu futbolu. Inna sprawa, że trenerów wybierają ludzie, którzy są najbliżej drużyny i którzy monitorują pracę trenerów na co dzień… nie wymądrzaj się Pan, bo widać po tekście, że niewielkie Pana kompetencje… co pewnie pokaże najbliższy sezon. Pozdrawiam!

  • ursynów

    Redaktorze, nigdy nie byłem zwolennikiem Czerczesowa,choć fakt, zdobył z Legią podwójną koronę.Facet czasami wyczyniał z Legią różne wygibasy taktyczne i ciężko było za nim nadążać.Śmieszne jest stwierdzenie autora wpisu BŁ,że mecz z Lechia to majstersztyk z trenerskiego punktu widzenia,godne podziwu, no i facet miał wtedy jaja ( później chyba też?). Nigdy nie mów wszystkiego,co wiesz, ale wiedz wszystko co mówisz(to powiedział mądry człowiek kiedyś). Wydaje mi się , ba nawet jestem pewien ,że BŁ coś wie i kompetencje,, ma przeogromne”,ale nie wie co mówi
    ( a właściwie pisze). I taka jest Panie BŁ różnica, miedzy tym co się wie, a tym co się potrafi powiedzieć.I odrobinę pokory- kto tu się wymądrza. I to tyle w tym temacie.
    A co do Stokowca, już kiedyś pisałem ,że facet jest dobry na Lubin, no może nawet na Białystok. Ale nie na Legię.Nasz polski Ogoniok ma papiery na trenera niezłej klasy, ale na Łazienkowską trzeba jeszcze coś deczko więcej.Psa Sabę zostawmy w spokoju.
    pozdrawiam

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli