Dominik NAGY: W Legii wszystko dzieje się szybciej niż na Węgrzech

Autor wpisu: 26 lutego 2017 10:21

Jego transfer jest inwestycją, która za jakiś czas ma przynieść Legii duże pieniądze. Na razie 21-letni Dominik Nagy przepracował z Legią cały okres przygotowawczy i wciąż czeka na szansę od Jacka Magiery. – Jestem cierpliwy, ale przyszedłem tu po to, by grać – mówi nam. Rozmawiamy też o tym, czym piłka na Węgrzech różni się od tej w Polsce, no i gdzie ten Nagy widzi dla siebie miejsce w Legii, skoro konkurencja w drugiej linii jest piekielnie mocna.

FUTBOLFEJS.PL: Słyszałem, że zawzięcie uczysz się polskiego.
DOMINIK NAGY: Już od jakiegoś czasu. Kiedy tylko stało się jasne, że będę piłkarzem Legii, że trafię do Polski, zacząłem lekcje z prywatnym lektorem. Tak więc nie przyjechałem tutaj z niczym, coś tam już rozumiałem. No, ale teraz jest znacznie lepiej, bo wciąż przebywam w otoczeniu ludzi, którzy cały czas mówią po polsku, więc można powiedzieć, że moja nauka nabrała przyśpieszenia.

A jak postępy? Próbujesz coś mówić?
Mówić jeszcze się nie odważę, ale już rozumiem wiele słów, chwytam sens. Natomiast kiedy Polacy zaczynają ze sobą tak normalnie rozmawiać, naturalnie wymieniać zdania, to jeszcze nie za bardzo wiem, o co chodzi. To wciąż dla mnie za dużo i za szybko naraz.

Podobno dla was język polski jest co najmniej tak trudny jak dla nas węgierski.
A ja akurat słyszałem, że jest odwrotnie – że nie powinienem mieć większych problemów, bo węgierski jest bardzo podobny do polskiego.

I co, jest?
Jest i myślę, że nie zajmie mi wiele czasu, by większość tego, co mówi trener czy koledzy z zespołu rozumieć. No i by móc w Warszawie normalnie funkcjonować.

Powiedz, jak się czułeś po okresie przygotowawczym z Legią? Praca, jaką tutaj wykonałeś, czymś różniła się od tego, jak przygotowywaliście się do rundy wiosennej na Węgrzech? W Legii było trudniej, więcej obciążeń?
Nigdzie okres przygotowawczy nie jest łatwy, to dla zawodników raczej nic przyjemnego. A czy ten teraz w Legii czymś się różnił? Nie było jakichś większych obciążeń w porównaniu do tego, co przechodziłem w poprzednim klubie. Natomiast jedna różnica była zauważalna – tempo treningu. W Legii zajęcia były intensywniejsze, tempo ćwiczeń szybsze, tak samo szybsze były gierki wewnętrzne i tempo sparingów. Można powiedzieć, że wszystko w Legii działo się szybciej.

Legia jest dużo mocniejszym zespołem od Ferencvarosu?
W swoich krajach oba zespołu są na tym samym poziomie, czyli na samej górze. Legia to najwyższy poziom w Polsce, Ferencvaros – na Węgrzech. Natomiast jeśli pod względem sportowym porównać obie te drużyny ze sobą, no to w Legii grają lepsi piłkarze, nie da się ukryć. Legia ma więcej jakości i stoi na trochę wyższym poziomie. Jak duża jest ta różnica, trudno mi powiedzieć. Na pewno nie ma między tymi zespołami jakiejś przepaści, ale polski wydaje mi się, że polski zespół jest mocniejszy.

Na razie wciąż czekasz na swoją szansę. Pomyślałeś, że może być ciężko, by się doczekać?
Wiadomo, że trudno było się spodziewać, że zaraz po tym, jak tu przyjadę, wywalczę sobie miejsce w składzie, tym bardziej że zespół świetnie prezentował się pod koniec rundy jesiennej. Muszę na to miejsce zapracować, poczekać na swoją szansę i ja to rozumiem. Spokojnie, jestem cierpliwy.

A nie pomyślałeś czasem: „Gdzie ja się w tej Legii wcisnę”? Vadis, Radović, Vako, Guilherme, Hamalainen, Moulin, Jodłowiec, Kopczyński, młody Szymański – konkurencja w drugiej linii piekielnie mocna.
No wiem, że łatwo nie będzie. Mówiłem, że w Legii grają bardzo dobrzy piłkarze.

To gdzie widzisz dla siebie miejsce?
Moja pozycja to środek pomocy, ofensywny rozgrywający. Ale wiem, że na tej pozycji w Legii raczej nie będę grał. Przynajmniej na razie. Przypuszczam, że bardziej trener Magiera widziałby mnie na lewym skrzydle.

I to nie byłby dla ciebie problem?
Żaden. Wiem, że konkurencja do gry jest ogromna, ale w takim klubie jak Legia inaczej być nie może. Ja postaram się zrobić wszystko, by przekonać trenera Magierę, że już jestem gotowy, by mi zaufać i dać szansę. A jak już tę szansę dostanę, to ją wykorzystać. Po to tu przyszedłem – by grać.

Co ci mówił Nemanja Nikolić o Legii i polskiej lidze?
Powiedział, że transfer do Legii to będzie dla mnie bardzo dobry krok. Między Ferencvarosem a Legią nie ma aż tak dużej różnicy, by miał być to dla mnie zbyt duży przeskok, po którym mógłbym sobie nie poradzić. Zresztą oba zespoły grają bardzo podobnie w ataku, a to styl, który mi odpowiada. Tak samo – mówił – między ligą węgierską a polską nie ma przepaści. Jest podobny poziom, dlatego łatwiej będzie mi się tu odnaleźć, niż gdybym wybrał inny kraj, z mocniejszą ligą.

Z kimś się już w tej Legii zakumplowałeś?
Generalnie jestem bardzo otwartym człowiekiem, który nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów. Od początku dogaduję się tutaj z każdym, choć najszybciej poszło mi z nie-Polakami, bo oni rozmawiają po angielsku i możemy sobie spokojnie rozmawiać na każdy temat. Ale z Polakami też nie jest źle. A już z „Jędzą” to niemal od razu znalazłem wspólny język.

Twój trener z Ferencvarosu Thomas Doll powiedział, że lubi cię, bo na boisku jesteś piłkarzem zuchwałym, który przed nikim nie pęka, przed nikim nie czuje respektu. Miał rację?
Może ta opinia wzięła się po tym, że potrafiłem się postawić nawet Zoltanowi Gerze? Gera to postać w naszej piłce wielce zasłużona, 37 lat, wielokrotny reprezentant, grał w Anglii. Wszyscy go na Węgrzech szanują, poważają, a większość piłkarzy z takim przesadnym respektem podchodzi do niego też na boisku. Raz doszło między nami do drobnego spięcia, bo chciałem wykonać karnego, a Zoltan powiedział, że dopóki on gra w Ferencvarosu, o strzelaniu karnych mogę zapomnieć. No i czasem zdarzało się, że ostrzej zaatakowałem go na treningach, na co nawet w trakcie meczów niewielu piłkarzy sobie pozwalało. Może stąd ta opinia trenera Dolla? Ale faktycznie, na boisku nikomu nie odpuszczam, nie czuję się od nikogo gorszy.

A „w cywilu”, poza boiskiem, też jesteś taki zuchwały?
Poza boiskiem szanuję każdego, również Zoltana Gerę (śmiech). Tym bardziej że bardzo dużo mi pomagał – i na treningach, i podczas meczów. Wiele jego rad zapamiętam do końca kariery.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli