Dariusz Mioduski: Odbiór Romeo był zły, ale ja miałem pełne przekonanie

Autor wpisu: 16 marca 2018 12:09

Za chwilę minie rok, od kiedy Dariusz Mioduski stał się samodzielnym właścicielem Legii Warszawa. – Niesamowicie szybko minęło, a kiedy patrzę, ile udało się zrobić i jakie zmiany wprowadziliśmy, to starczyłoby tego na 10 lat – zauważa.

W rocznicę tej znaczącej zmiany właścicielskiej, jaka nastąpiła w marcu zeszłego roku, Dariusz Mioduski rozmawiał z Izą Koprowiak, reporterką „Przeglądu Sportowego”. Wywiad jest bardzo ciekawy, bo prezes Mioduski mówi w nim wiele o sobie, swojej historii i stylu życia.
Ale oczywiście trudno byłoby uciekać od głównego wątku, czyli Legii Warszawa.

– Niesamowicie szybko minęło, a kiedy patrzę, ile udało się zrobić i jakie zmiany wprowadziliśmy, to starczyłoby tego na 10 lat – zauważa prezes klubu z Łazienkowskiej. – Sprzed roku pamiętam wielką radość i duże obawy. Czułem odpowiedzialność, presję ze strony kibiców. Emocje były ogromne, środowisko dzieliło się na zwolenników Miodka i Leśnego. Dziś konflikt właścicielski jest dla mnie definitywnie zamknięty. Widzę, że coraz więcej ludzi zaczyna być krytycznie nastawionych wobec Bogusława Leśnodorskiego, ale chcę wyraźnie powiedzieć: to nie fair. Za to, co zrobiliśmy wspólnie, należy mu się szacunek. Nie chcę wracać do tego, co się działo w ostatnich miesiącach współpracy, wolę pamiętać dobry czas, który spędziliśmy w klubie. Poprzednie medale za mistrzostwo są wspólne, dopiero od tego sezonu będą moje.

Najtrudniejsze decyzje, jakie musiał podjąć przez tych minionych 12 miesięcy? Oczywiście te związane z konkretnymi osobami. Mioduski przyznaje: – Najtrudniejsze do rozwiązania zawsze są kwestie ludzkie, jest ciężko, kiedy w grę wchodzą emocje. Mam taki styl, że na bieżąco nie kontroluję ludzi, z którymi pracuję, pozwalam im działać. Gdy dochodzi do konfliktu, muszę być bezwzględny. Wtedy powtarzam sobie, że najważniejszy jest dobro klubu i jego cele, nie jednostki.

Na tym roku oczywiście znacząco zaważyła zmiana trenera. Jacka Magierę po meczu we Wrocławiu ze Śląskiem we wrześniu ubiegłego roku zastąpił Romeo Jozak. – Zawsze bardzo lubiłem i ceniłem Jacka Magierę – tłumaczy Mioduski. – Ale po meczu ze Śląskiem zrozumiałem, że nie mam wyjścia. Czasem zwalnia się ludzi, kiedy wyczerpie się formuła i nie ma większego zaangażowania emocjonalnego. Wtedy podejmuje się decyzję na chłodno. Ale są przypadki, w których ma się z tą osobą bliski kontakt i wtedy jest najtrudniej. Tak było w przypadku Jacka. Nie pierwszy raz przez to przechodziłem. W przeszłości pracowałem z przyjaciółmi i miałem dwie sytuacje, w których musiałem ich zwolnić, bo wiedziałem, że to najlepsze dla zespołu. Dzięki Bogu we wrześniu miałem szczęście, że na rynku była osoba, która idealnie pasowała do mojej koncepcji. Na początku odbiór Romeo był w Polsce zły, ale ja miałem do niego pełne przekonanie. I dziś większość osób się zgodzi: Jozak pokazał, że potrafi sobie radzić z trudną sytuacją, że z nim Legia jest w stanie osiągać sukcesy. Wiem, że wtedy podjąłem trudną, ale dobrą decyzję. Nie znaczy, że nie przeżywałem tamtej sytuacji. Większość ludzi na świecie ma problem z podejmowaniem trudnych decyzji. Sukces osiągają ci, którzy się nie boją.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli