Daniel CHIMA-CHUKWU: Wkrótce Legia dostanie to, czego ode mnie oczekiwała

Autor wpisu: 21 lutego 2017 14:32

Rozmawiamy z Danielem Chimą-Chukwu – o aklimatyzacji w Warszawie, podobieństwach między Polską i Norwegią, Jackiem Magierą i Ole Gunnarem Solskjaerem. Pytamy też o sprawy prywatne, kłopoty w Chinach i mentalność Chińczyków. Kibiców Legii najbardziej interesuje jedno – ile jeszcze czasu zajmie mu aklimatyzacja w Polsce? – Ostatnio zmagałem się z urazem, ale gdy wyzdrowieję całkowicie, Legia dostanie to, czego ode mnie oczekiwała – zapowiada 25-letni Nigeryjczyk.

FUTBOLFEJS: Jesteś w Legii od kilku tygodni. Jak się odnajdujesz w Warszawie?
DANIEL CHIMA-CHUKWU: Przyzwyczajam się. Staram się poznawać miasto, żeby się znowu nie zgubić i nie pomylić stadionów (śmiech).

Mieszkasz w Warszawie sam czy z rodziną?
Na razie sam. Koncentruję się na tym, żeby dojść do formy. Potem pomyślę o tym, żeby sprowadzić moją dziewczynę.

Gdzie ją zostawiłeś?
W Chinach. Pochodzi z Ameryki, ale pracuje w Chinach. Nie może zostawić pracy tak z dnia na dzień, musi pozałatwiać różne sprawy.

Polska pewnie jest dla niej egzotycznym miejscem?
Już ją trochę poznała, była u mnie jakiś czas temu w Warszawie.

Mieszkałeś i grałeś w Norwegii. Widzisz jakieś podobieństwa z Polską?
Na pewno temperatura zimą jest prawie taka sama. Warszawa jest znacznie większym miastem niż Molde i czuję się tutaj lepiej.

W Molde pracowałeś z Ole Gunnarem-Solskjaerem, któremu proponowano pracę w roli trenera Legii. Co możesz powiedzieć o tym szkoleniowcu?
Mam o nim jak najlepsze zdanie. To on dał mi szansę gry w Molde. To typ człowieka, który ma dobry kontakt z piłkarzami. Jeśli sadzał kogoś na ławce rezerwowych, to przychodził i wcześniej tłumaczył, dlaczego podejmuje taką decyzję. Nikt nie miał do niego żalu.

Jacek Magiera zachowuje się podobnie?
Jestem pod wrażeniem trenera Legii. To bardzo przyjazny i otwarty człowiek, dobry obserwator. Bardzo zaangażowany podczas zajęć.

Legia_pierrwszy-trening_0202

Przyszedłeś do Legii i od razu spadł na ciebie pewien ciężar – z klubu odchodził właśnie Nemanja Nikolić i wszyscy oczekiwali, że zostaniesz jego następcą. Zdawałeś sobie z tego sprawę?
Tak naprawdę nie wiedziałem i nie wiem, jak grał Nikolić. Każdy zawodnik jest inny. Wiem, że jestem dobry w tym, co robiłem do tej pory. Ostatnio zmagałem się z urazem, ale gdy wyzdrowieję całkowicie, Legia dostanie to, czego ode mnie oczekiwała.

Co ma Chukwu, czego nie miał Nikolić?

A czego Legia od ciebie oczekuje? Bo ty nie jesteś chyba typem egzekutora? Gdzie czujesz się najlepiej?
Moja nominalna pozycja to napastnik. Grywałem też jako skrzydłowy, ale nie jako taki klasyczny. Nazwałbym to bocznym napastnikiem, który musiał wracać, gdy trzeba było pracować w defensywie. Gdy grałem w roli klasycznego, wysuniętego napastnika, to nie stałem i nie czekałem w polu karnym, tylko szukałem przestrzeni. Gdy trzeba się cofnąć i zrobić miejsce innym zawodnikom, to się cofam, albo pomagam rozegrać piłkę. Ale większość goli strzeliłem, będąc w polu karnym.

Zanim wybrałeś ofertę Legii, miałeś też inne propozycje?
Tak, zanim odezwała się Legia, mój agent przedstawił mi ofertę z MLS. Były też inne opcje z Chin, interesował się mną klub z Japonii. Legia była chyba ostatnim klubem, który mi zaproponował, ale była to dla mnie najlepsza opcja. Finansowo może atrakcyjniejsze były propozycje z Azji, ale uznałem, że to w Legii będę miał najlepszą okazję, by się pokazać światu. To było dla mnie ważniejsze niż pieniądze.

Mówiłeś w jednym z wywiadów, że jako piłkarz Molde z rywalizacji z Legią w eliminacjach Ligi Mistrzów najbardziej zapamiętałeś kibiców.
To prawda. Pamiętam jak dziś moment, gdy wychodziliśmy na rozgrzewkę. Pomyślałem wtedy, że czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Że tej drużyny na tym stadionie będzie się bał każdy rywal. Potem jeszcze oglądałem filmiki na YouTube. W takie atmosferze chce się grać!

W Chinach nie było takiej atmosfery?
Nie, zdecydowanie nie, na stadiony przychodziło niewielu kibiców.

Twój pobyt w Chinach w drużynie Shanghai Shenxim nie był chyba udany?
Nie był. Przychodziłem tam, żeby grać, strzelać gole, błyszczeć, tymczasem po sezonie spadliśmy do drugiej ligi. Po spadku miałem oferty z klubów z tamtejszej ekstraklasy, ale stwierdziłem, że skoro spadliśmy, to spróbuję z drużyną powalczyć o powrót. Nie chciałem odchodzić w trudnym momencie, czułem, że jestem potrzebny. Ale wtedy pojawiły się problemy ze sztabem szkoleniowym. Trener nie rozmawiał z piłkarzami, był bardzo nieprzyjemny. W drużynie było nas trzech obcokrajowców i to na nas spadła cała odpowiedzialność, bo gdy obrazisz Chińczyka, to on nie będzie dla ciebie pracował. Większość drużyny poczuła się urażona przez szkoleniowca i na niczym im nie zależało, nie przykładali się w meczach. Dopiero gdy przyszedł następny trener, te relacje się zmieniły, zaczął przeciągać na swoją stronę wszystkich zawodników. Drużyna zaczęła grać, ale było już za późno, żeby odrobić straty.

Miałeś już dość Chin?
Mój kontrakt był na zasadzie 2+2. Po dwóch latach mieliśmy zdecydować, czy zostaję na kolejne dwa lata. Stwierdziłem, że chcę wrócić do Europy.

Magiera apeluje: Dajmy Chukwu trochę czasu

Trener Magiera powtarza, że potrzebujesz jeszcze trochę czasu, żeby się zaadaptować i pokazać, na co cię stać. Ile tego czasu minie, zanim poczujesz się pewnie w Legii?
W porównaniu z początkiem jest już znacznie lepiej. Poznałem trenera, poznaję drużynę i jej styl. Największym problemem była ostatnio pogoda, bo przez dwa lata w Chinach odwykłem od takiego zimna. Z moim palcem u nogi, z którym miałem problemy, jest już lepiej. Myślę, że wkrótce wszystko będzie w porządku.

To opowiedz, co takiego stało się z tym paluchem? Podobno dobrałeś złe buty?
Tak. Przed przyjazdem do Warszawy przez dwa miesiące nie grałem w piłkę, pracowałem tylko w siłowni, nie zakładałem butów piłkarskich. Gdy przyjechałem do Warszawy, poprosiłem o numer 44, taki sam, jaki nosiłem do tej pory. Gdy założyłem je na trening w Warszawie, było zimno i nie czułem palców. Potem pojechaliśmy na obóz do Hiszpanii. Okazało się, że na lewej nodze z butem wszystko jest OK, ale bolał mnie prawy paluch. Poprosiłem więc o inną parę, ale uraz się pogorszył, do tego stopnia, że nie mogłem biegać. Następnie poprosiłem o większe buty i odkąd je noszę, jest lepiej, paluch się goi. Chwilę to trwało, myślałem, że wdała się jakaś infekcja, ale doktor stwierdził, że infekcji nie ma, po prostu musi się zagoić.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Hit | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli