Z czym ta Sandecja do ekstraklasy? Mraz, Cetnarski, Straus, Brzyski, Kolew… To wystarczy?

Autor wpisu: 13 lipca 2017 13:50

W Nowym Sączu euforia po awansie dawno już minęła, zresztą i tak wiadomo było, że na tej euforii daleko by się nie zajechało. W Sandecji odliczają już dni do debiutu w ekstraklasie, ale też patrzą w przyszłość z lekkim niepokojem. Brzyski, Cetnarski, Kolew, Kraczunow, Straus, Mraz – trochę nowych nazwisk w drużynie się pojawiło, ale czy zagwarantują one Sandecji odpowiednią na tym poziomie jakość?

Radosław Mroczkowski w ubiegłym sezonie dokonał rzeczy, która nawet dla niego była sporym zaskoczeniem – wygrał pierwszą ligę z zespołem wcale nie budowanym z myślą o awansie. Tym bardziej więc w Nowym Sączu szybko trzeba było otrząsnąć się po tym niespodziewanym sukcesie. Radość – radością, świętowanie – świętowaniem, ale przecież oczywiste, że z dotychczasową kadrą Sandecja nie będzie miała czego szukać w Lotto Ekstraklasie. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę i trener, i ludzie odpowiedzialni za klub.
– Początki były skromne, trochę trzeba było czekać na nasze ruchy transferowe, ale ostatecznie udało nam się pozyskać zawodników, którzy w perspektywie gry w ekstraklasie na pewno będą dla nas wzmocnieniem – nie ukrywa Mroczkowski. – Transfery są takie, a nie inne, bo musieliśmy przede wszystkim patrzeć na możliwości finansowe, jakie mamy. Natomiast liczę na to, że do końca okna transferowego uda się nam jeszcze pozyskać kilku zawodników – dodaje.

Te dotychczasowe i tak nie są wcale jakieś „obciachowe”. Tomasz Brzyski, Mateusz Cetnarski czy pozyskany właśnie Patryk Mraz to z pewnością piłkarze, którzy są w stanie podnieść sportową jakość beniaminka, no i którzy mają za sobą bogaty bagaż ekstraklasowych doświadczeń. Cała trójka ma na koncie tytuły mistrzów Polski i razem prawie 700 występów na tym poziomie. Problem tylko taki, że lata świetności chyba już za sobą. Cetnarski i Mraz mieli kapitalny sezon 2015/16. Ten ostatni w wykonaniu obu zawodników był dużo słabszy. Nic dziwnego, że w dotychczasowych klubach nikt ich siłą nie zatrzymywał.
W ich przypadku nadzieja dla Sandecji taka, że Mroczkowski – jak mało który szkoleniowiec – potrafi takich gości po przejściach „odgruzowywać”. Udało się z Korzymem, Trochimem, Małkowskim, Dudzicem, Baranem, a w pewnym momencie nawet z Janczykiem – czemu miałoby się nie udać z Brzyskim, Cetnarskim czy Mrazem? W takim przypadku cała trójka może jeszcze całkiem sporo z siebie dać.

W Sandecji dużo obiecują sobie po Płamenie Kraczunowie. Ten bułgarski obrońca ma za sobą występy nie tylko w rodzimej ekstraklasie, ale też epizod w Szkocji i cypryjskim Ethnikos Achna (28 meczów w poprzednim sezonie), skąd trafił do Nowego Sącza. Przyzwoite warunki jak na środkowego obrońcę, w sparingach spisywał się bardzo przyzwoicie, strzelił nawet gola. W lidze ma tworzyć duet stoperów z Piterem-Bućko.

Ale jeszcze więcej obiecują sobie po rodaku Kraczunowa, czyli po Aleksandyrze Kolewie, któremu pół roku w Stali Mielec wystarczyło, by wyrobić sobie markę jednego z najlepszych napastników pierwszej ligi i zapracować na transfer do ekstraklasy. Kolew próbował się do niej dostać kilka razy, będąc na testach w różnych ekstraklasowych klubach, ale dopiero dobra gra w zespole Zbigniewa Smółki mu to umożliwiła. I pomyśleć, że zimą przychodził do Mielca jako uzupełnienie drużyny szykującej się do ostrej bitwy o utrzymanie. Teraz Kolew będzie miał okazję pokazać, że skuteczny potrafi być nie tylko w pierwszej lidze.

– Do wszystkich transferów podchodzimy z głową, dlatego z następnymi nie będziemy się jakoś spieszyć. Chcemy jeszcze zwiększyć rywalizację na kilku pozycjach i podnieść jakość tego zespołu. Ale bez szaleństw – przyznaje Mroczkowski. Niewykluczone, że do Sandecji śladem Patryka Mraza pójdą z Piasta Bartosz Szeliga i Kornel Osyra (grający ostatnio na wypożyczeniu w Niecieczy, do której z kolei z Nowego Sącza trafił Kamil Słaby).

A na dzień dobry mocne zderzenie z ekstraklasową rzeczywistością – cztery pierwsze mecze z czterema pucharowiczami. – Nie ja układałem ten kalendarz i nie mam na niego żadnego wpływu. Trzeba to przyjąć, odpowiednio się do tych meczów przygotować i tyle. Początek bardzo trudny, ale na pewno nikogo się nie przestraszymy – podkreśla Mroczkowski.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Sandecja Nowy Sącz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli