Czy w Legii tylko Radović ma jaja?

Autor wpisu: 26 lutego 2017 23:03

Ciekawa sytuacja. Gdy Legia wygrywa to jest miło i przyjemnie, wielu wypina piersi po ordery. W mixed zonie – gdzie piłkarze rozmawiają z dziennikarzami – są uśmiechy, żarty, luz. Widać wtedy wielkość Legii. Gdy drużyna przegrywa (lub remisuje z Niecieczą) w mixed zonie pusto. Nie ma komu uderzyć się w piersi. Łatwiej się wtedy schować w szatni. Po meczu z Termalicą do dziennikarzy wyszedł jedynie Miro Radović. Wiadomo, kapitan to musi. Ale pełne brawa za to, że chociaż on ma jaja.

Osobiście wolałbym, żeby przyszła cała drużyna. To byłby jasny komunikat: jak wygrywamy to razem, a jak daliśmy d… to teraz też razem i trzeba to wziąć na klatę.
W mixed zonie pojawił się jednak jedynie Radović. Podobno miał przyjść jeszcze Michał Kopczyński, no ale skoro nie dotarł przez godzinę od ostatniego gwizdka sędziego, to nie było pewności, że w ogóle dotrze. Dłużej nie czekałem. Przez godzinę, to można umyć i wysuszyć włosy nie tylko na głowie, ale i na… plecach. Ponad godzinę – po takim wpierdolu (choć to tylko remis) – to ja mogę poczekać na pana Lucjana Brychczego. Nikogo więcej.

Radović wszedł i z przekąsem rzucił do dziennikarzy: – Co? Nie przyszło tu dzisiaj do was zbyt wielu moich kolegów? Odpowiedzi nie oczekiwał, bo ją znał.
Radović mówił szczerze, nie pieprzył o zmęczeniu, nie szukał winy u innych.
– Musimy od siebie wymagać więcej. Ja muszę wymagać od siebie więcej – zaczął i było widać, że jest wściekły. Zna polską ligę i wie, jakich kłopotów narobiła sobie Legia porażką z Ruchem i remisem z Termalicą.
– Trzeba zacząć od tego, że to było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Szczególnie pierwsza połowa. I mamy tego świadomość. Mamy problem ze strzelaniem bramek, nie ma się co oszukiwać. Musimy to jak najszybciej to poprawić. W dwóch meczach zdobyliśmy tylko punkt i to nie jest fajne, gdy walczymy o mistrzostwo Polski. Musimy zrobić dobrą analizę tego co się stało, wyciągnąć wnioski i skupić się na najbliższym meczu. Mniej gadać, więcej pracować. Kibice dziś w trakcie meczu i po nim okazali swoje niezadowolenie z naszej gry. Mają do tego prawo, bo oni przychodzą tu na dobre widowisko, a to był słaby mecz.
– Ale jakie są tego przyczyny? – pytali dziennikarze.
– To, że Termalica zaparkowała „autobus” w swojej bramce to na pewno nam utrudniło grę, ale nie może być dla nas usprawiedliwieniem. To nie może mieć dla nas znaczenia. My musimy wygrywać, powinniśmy sobie poradzić. Jednak zbyt mało było ruchu z przodu w naszych akcjach.
– To może wasza postawa wynikała ze zmęczenia meczem z Ajaksem? – rzucił ktoś Radoviciowi koło ratunkowe. Ale kapitan Legii nie skorzystał: – Nie, nie ma takiego tłumaczenia. Czy było zmęczenie czy nie, musimy wygrywać z Termalicą i koniec. Wiemy w jakiej znaleźliśmy się sytuacji, wszystko jest jasne.
– Nie macie pomysłu jak wykorzystać umiejętności Necida z przodu? To napastnik, a bardzo mało jest przy piłce, mało ma okazji bramkowych – pytał redaktor Błoński.
– To nie jest pytanie do mnie – odpowiedział Radović, ale mam wrażenie, że gryzł się w język żeby nie skomentować postawy Necida już w pięciu oficjalnych meczach tego sezonu.
Odpowiedział więc coś enigmatycznego: – Każdy pracuje na boisku. A czy to wystarczy czy nie, to ja nie wiem.
Oj wiesz, Rado wiesz, tylko publicznie nie możesz powiedzieć.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Piłkarze nie chcą przychodzić na wywiady,nie to nie.Ale to nie tylko winna samych piłkarzy.To również i wasza wina panowie dziennikarze.To wy juz wykreowaliście na ,,wielkich’ grajków Panów Kopczyńskiego, Szymańskiego.Necid miał być tym z wyższego sortu.No i co ? Jak mawiała prababcia moich córek(a to bardzo mądra kobieta była)- Co się prędko wznieci, niedługo poświeci.I tak jest z tymi pseudo gwiazdkami,lansowanymi w prasie, telewizji,internecie.Ale trzeba o czymś pisać.A co do jaj Radovića – pewnie je i ma , ale tym się w piłkę nie gra, a może szkoda,może wtedy Legia by w końcu wygrała.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli