Czy Legia tak naprawdę do szczęścia potrzebuje Czerczesowa?

Autor wpisu: 27 maja 2016 15:45

Na Czerczesowa nie ma się ani co obrażać za to, że jak ma okazję pogadać o kontrakcie na poziomie liczby z sześcioma zerami, to gada. Jest trenerskim najemnikiem

Właśnie zakończyła się jedna trenerska saga: „Mourinho w MU”. A co z drugą? Ta będzie miała jeszcze przynajmniej jeden odcinek. Chodzi tym razem o produkcję nie zagraniczną, a rodzimą: „Legia a Czerczesow”.

Kilka odcinków już za nami, ale niemal każdy dzień produkuje nowy. W piątek na serwisie Legia.net można było przeczytać informację o tym, że Legia szuka nowego trenera na wypadek, gdyby jednak z Czerczesowem nie szło się finalnie dogadać. I znalazła go na Słowacji – to 40-letni trener MSK Żylina Adrian Gula, którym Legia interesowała się jeszcze przed przyjściem Czerczesowa. Gula w przeciwieństwie do Czerczesowa na razie w swojej karierze zdziałał niewiele, trofeum nie ma żadnego. Pracował tylko w rodzimym futbolu, a najlepszy wynik to wicemistrzostwo Słowacji z rzeczoną Żyliną.
Żeby było jeszcze ciekawiej – równocześnie dziennikarze rosyjskiego portalu tribuna.sports.ru przesądzili: w najbliższy wtorek Czerczesow zostanie ogłoszony nowym trenerem Spartaka Moskwa! Portal powołuje się na słowa swojego informatora, który jest „blisko z szefami klubu”.
Ale przecież według potwierdzonych – i przez szefów klubu, i przez Rosjanina – informacji Legia i Czerczesow dali sobie czas do końca maja na rozważenie wszelkich wątpliwości i próbę odpowiedzi na pytania, jak mistrzowie Polski będą wyglądali w nowym sezonie. I czy będą wyglądać z Czerczesowem. I mają się spotkać po niedzieli, żeby to przegadać. Czy jednocześnie bedzie to jednak spotkaniem na pożegnanie?
„Długo biesiadowaliśmy” – powiedział na łamach rosyjskiej prasy Czerczesow o swoim spotkaniu z prezesem Leśnodorskim (więcej TUTAJ). I niby w tych wypowiedział był na „tak”, ale jak to Czerczesow i trochę na „nie”. Uśmiechnięty, ale skrzywiony.
Z sygnałów wypuszczanych przez samego szkoleniowca wynika, że sam do końca nie może się zdecydować, czy ta Legia to dla niego za ciasne buty, czy w sam raz. Niespecjalnie nawet ukrywał, że spotkał się z panią prezes Lokomotiwu Moskwa Olgą Smorodskają (TUTAJ). A o Spartaku Moskwa plotkowano już zimą. Spartak teraz też szuka nowego trenera, a nazwisko Czerczesowa dobrze pamiętają i w Austrii, gdzie vacat na posadzie trenera może za chwilę mieć mistrz kraju Red Bull Salzburg. Nie trzeba chyba dodawać, że Lokomotiw, Spartak i Red Bull to kluby o nieporównanie większych możliwościach finansowych w kwestii płacenia trenerowi niż Legia.
Na Czerczesowa nie ma się ani co denerwować, ani obrażać za to, że jak ma okazję pogadać o kontrakcie na poziomie liczby z sześcioma zerami (w euro), to gada. Jest trenerskim najemnikiem. To jego praca i absolutnie nie ma nic dziwnego w tym, że kusi go, by iść tam, gdzie lepiej płacą, a i też z czysto sportowego punktu widzenia mają trochę większe możliwości niż Legia.
Pytanie i problem należy postawić zupełnie inaczej: czy Czerczesow jest Legii rzeczywiście do szczęścia potrzebny? Czy potrzebny jest jej najemnik, o którym co kilka miesięcy będzie się spekulować: zostaje czy odchodzi? I skąd ma propozycje?
Legii, póki co, Czerczesow dał to, czego od niego oczekiwano: Puchar Polski i mistrzostwo Polski. Ale też, jeśli czymś zachwycił, to raczej… bezpośrednim podejściem do kibiców i specyficzną rubasznością. No i jeszcze dawaniem po łapkach pismakom (do czasu aż skontrował go reporter Futbolfejs TUTAJ). Bo na pewno nie samą Legią, która niby grając w innej lidze niż reszta stawki i na trybuny odsyłając piłkarzy dla każdego innego klubu podstawowych, tytułu nie była pewna jeszcze 90 minut przed końcem ostatniego meczu sezonu. Gdyby się na chłodno zastanowić, Czerczesow nie wykreował w Legii żadnego piłkarza, żadnego z dołujących nie odbudował (może „poprawił” Kucharczyka i na pewno Prijovicia), a tytuł zdobył mocą przede wszystkim tych, którzy byli silni i bez niego: Nikolicia, Jędrzejczyka i Jodłowca.
Ale nie chodzi o szukanie haków na Czerczesowa. To byłoby bez sensu. Chodzi o to, że Legia stoi nie tyle przed pytaniem: „czy Spartak Moskwa zabierze Czerczesowa?”, ile bardziej to pytanie sprowadza się do kwestii: „jaką drogą podążać?”.
I z pewnego punktu widzenia o wiele bardziej mógłby przekonywać wybór kogoś takiego, jak wspomniany Gula. Bez nazwiska, ale za to z talentem, ambicją, żarliwym zaangażowaniem (nie znam Guli, ale na zdrowy rozum wydaje się, że musi prezentować takie cechy, by zainteresować szefów Legii). Ktoś, kto potraktowałby Legię nie jako jeden z akapitów w cv, tylko kto poczułby się współautorem projektu rozpisanego na lata, kto potrafiłby uznać Legię za swoją. I dla kogo ten projekt mógłby być świetną okazją do budowania własnego nazwiska. I wreszcie kogoś, kto byłby gwarantem, że klub na półtora miesiąca przed nowym rozdaniem gry o Ligę Mistrzów ma pewność, kto będzie drużynę w tej grze prowadził.
Bo co do jednego chyba nie trzeba nikogo przekonywać – mistrz Polski nie potrzebuje trenera sprawiającego wrażenie tymczasowości. Kimkolwiek by on nie był.

A tu pogawędka Czerczesowa z naszym dziennikarzem – o samolocie i tramwaju:

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli