Czerwiński wyszedł z Pogoni, ale czy Pogoń wyszła już z Czerwińskiego?

Autor wpisu: 1 kwietnia 2017 09:31

Jakub Czerwiński dwa razy grał przeciwko Legii w barwach Pogoni (przegrane 0:1 i 0:4), jako zawodnik Legii raz zmierzył się z Pogonią (porażka 2:3), ale dzisiejszy mecz prawdopodobnie obejrzy z ławki rezerwowych. 25-letni stoper nie ma lekko, bo przylgnęła do niego łatka jednego z większych niewypałów letniego okna transferowego.

Kiedy rzucamy trenerowi Legii Jackowi Magierze zdanie, że „Czerwiński za dużo u niego nie pograł”, ten dość stanowczo zgłasza sprzeciw. – Nie zgodzę się z tym, że za mojej kadencji nie pograł. Grał w pierwszym moim meczu w Lizbonie ze Sportingiem, później w Madrycie z Realem, grał w wielu meczach ligowych – wylicza. I ma rację, bo Czerwiński wystąpił w ośmiu spotkaniach pod jego wodzą, siedem z nich zaczynał w wyjściowym składzie, a sześć z nich rozegrał w całości. Tyle że to wszystko było bardzo dawno. Ostatnim jego meczem o punkty był to przegrany 4:8 z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów – 22 listopada ubiegłego roku, czyli ponad 4 miesiące temu. To po pierwsze. Po drugie, liczby się zgadzają, ale okoliczności działają na jego korzyść tylko w częściowo – były zawodnik Pogoni grał bowiem pod nieobecność Michała Pazdana. Ale z drugiej strony wyprzedził wtedy w hierarchii Macieja Dąbrowskiego.
Potem do składu wskoczyli Michał z Jakubem Rzeźniczakiem i ta gra wyglądała coraz lepiej – przypomina Magiera.

Nie ten rozmiar kapelusza?
Na początku zimowych przygotowań kontuzji doznał z kolei Rzeźniczak, ale rywalizację o miejsce obok Pazdana wygrał Dąbrowski. Wygrał z Czerwińskim, ale też z Rzeźniczakiem, bo gdy ten wyzdrowiał, musiał usiąść na ławce rezerwowych. Kapitan Legii wiosną zagrał tylko kilkadziesiąt sekund przeciwko Lechii i była to taktyczna zmiana (za Miroslava Radovicia).
Gdy rozmawiamy o Czerwińskim z ekspertami, większość kreci głową. – To nie ten rozmiar kapelusza. Od początku sezonu powtarzam, że Legii potrzebny jest klasowy środkowy obrońca. Ani Czerwiński, ani Dąbrowski takimi piłkarzami nie są i nie będą. Czerwiński to jest wyróżniający zawodnik, ale najwyżej w takim klubie jak Pogoń – twierdzi Dariusz Dziekanowski. I nazywa ten transfer „desperackim”, bo trzeba było sprowadzić kogoś na gwałt w miejsce Igora Lewczuka, który w ostatnich dniach okna dopinał transfer do Bordeaux. Czerwiński miał w kontrakcie z Pogonią klauzulę odstępnego, więc odpadało przeciąganie liny między klubami. Ustalenie indywidualnych warunków kontraktu nie zajęło długo.

Nowa sytuacja
Czerwiński w rozmowie z portalem Legia.net powiedział ostatnio, że w czerwcu zastanowi się co dalej. Oczywiście pod warunkiem, że jego sytuacja się nie zmieni.
– Jestem zły, że nie gram, ale to złość sportowa, konstruktywna. Jak każdy chciałbym grać, we wcześniejszych zespołach grałem, ale trener podjął inną decyzję […] Gra Maćka z Michałem wygląda naprawdę dobrze. Przyznam się, że miałem moment kryzysowy, w poprzednich klubach nie miałem problemów z regularnymi występami. Nie mogłem się pogodzić z tym, że jestem na bocznym torze, że nie mam mocnej pozycji w zespole. Ta złość sportowa przekłada się na ciężką pracę na treningach. Muszę być gotowy, a gdy dostanę szansę, wykorzystam ją.
Zapytany o przyszłość, odpowiada: – Nie chcę nic deklarować, mówić o jakichś terminach. Chcę pracować, robić swoje i wierzyć, że efekty wcześniej czy później przyjdą. W czerwcu usiądę i się nad wszystkim zastanowię. Wtedy podejmę decyzję o tym, co dalej.

Jak przed sezonem wygląda Legia. Ostatnie wątpliwości Jacka Magiery

Nie ma słabszych dni
Mamy czterech wysokiej klasy piłkarzy, którzy ze sobą rywalizują na tej pozycji. Jest wielu piłkarzy, którzy zasługują na grę w podstawowym składzie, ale możemy wystawić tylko jedenastu – tłumaczy Magiera, ale zastrzega: – Muszę pochwalić Kubę, bo to jest piłkarz, który bardzo dobrze pracuje. Na każdym treningu walczy od pierwszej do ostatniej minuty, dla niego nie ma słabszych dni na zajęciach. To profesjonalista, który wie, że ta praca kiedyś sprawi, że szczęście się do niego uśmiechnie i dostanie szansę gry. Powtarzam piłkarzom, że nie mają wpływu na to, kiedy ją dostaną, ale mają wpływ na to, żeby ją wykorzystać. On wie, musi być gotowy i być może w meczu z Pogonią tę szansę dostanie.
Czerwiński o ekipie ze Szczecina wciąż mówi z wielkim sentymentem,: – Zostawiłem tam część siebie, zżyłem się z ludźmi. Przypomnijmy, że w Pogoni spędził tylko trochę ponad rok, wcześniej grał 4 lata w Termalice Bruk-Bet Nieciecza. Wiadomo jednak, że przeskok do Legii jest nieporównywalnie większy niż ten z Niecieczy do Szczecina.

As w rękawie
Jakie są szanse na to, że wskoczy do jedenastki Legii w tym sezonie, pomijając wypadki losowe innych? Pozycja Pazdana jest nie do ruszenia, na Dąbrowskiego mocno naciska Rzeźniczak, który wydaje się być przed Czerwińskim. A jest jeszcze Artur Jędrzejczyk, który może być opcją na środek obrony. Patrząc z zewnątrz, perspektywy nie wyglądają dobrze. Ale to też w trenera rękach, żeby zrobić z Czerwińskiego klasowego stopera. I Czerwiński ma jeden mocny atut, biorąc pod uwagę dłuższą perspektywę – jest najmłodszy z tej piątki zawodników (25 lat; Pazdan na przykład trafił do Legii będąc starszy o dwa lata). Ma więc czas, żeby poczekać i powalczyć.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli