Czego ten Vassiljev tak naprawdę chce? Już wiadomo – znów grać w Gliwicach!

Autor wpisu: 3 lipca 2017 19:37

Konstantin Vassiljev znalazł sobie nowy klub. W Polsce. Nie chciał już grać w Jagiellonii, choć ta została właśnie wicemistrzem kraju i powalczy o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Dla Estończyka atrakcyjniejszym miejscem do tego, by kontynuować karierę, jest Piast Gliwice.

Zaskakujące? Niby tak, choć ci, którzy Vassiljeva znają, już tak zaskoczeni nie są, mimo iż z piłkarskiego punktu widzenia ruch ten wydaje się zaskakujący, a nawet absurdalny. No, ale jak się nie ma, co się lubi…
Tak nam się od razu przypomniało, jak jeszcze zimą, tuż przed rozpoczęciem rundy wiosennej, pytaliśmy prezesa Jagi Cezarego Kuleszę o to, czy przedłuży kontrakt z Estończykiem.
– Temat jest w zawieszeniu. Rozmawiałem z nim o tym, grzecznie mnie wysłuchał i powiedział, żebym porozmawiał z jego menedżerami. A ci menedżerowie, to wie pan… Sprawiają wrażenie, jakby sami nie wiedzieli, czego chcą. Mówię mu: „Chłopie, masz 33 lata i powinieneś sam rozmawiać na temat swojej przyszłości i sam o niej decydować”. Tym bardziej że do zakończenia kariery bliżej mu niż dalej. Nie będzie przecież grał nie wiadomo ile. Ale cóż, tak to z nim już jest – mówił Kulesza.

Vassiljev to jeden z inteligentniejszych zawodników w naszej lidze. Na boisku. Co do tego nikt, kto widział go w akcji, nie ma chyba wątpliwości. A poza boiskiem? Ci, którzy go znają, nie ukrywają, że tu podobno „zaczynają się już schody”. Być może coś w tym jest. Nie wiemy, czy sam wpadł na to, że Gliwicach będzie mu lepiej niż w Białymstoku, czy pomogli mu wspomniani przez Kuleszę menedżerowie, choć światło na całą sprawę próbuje rzucić dyrektor sportowy Piasta Łukasz Piworowicz: – Od początku wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie rywalizować z innymi, jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia Vassiljeva. Daliśmy więc coś na czym mu zależało: spokój, że ma dobrą drużynę na dłuższy okres i elastyczność w kwestii terminu zawarcia umowy. Do tego mieliśmy handicap w postaci znanego mu klubu, spokojnego miejsca do mieszkania i możliwości funkcjonowania w dużej aglomeracji. A ponadto miejsce, w którym bardzo wielu ludzi Kostię szanuje, uwielbia i wspomina. Jak się okazało, to były dla niego istotne argumenty.

Skoro tak mówi, niegrzecznie byłoby zaprzeczać. Vassiljev rzeczywiście wraca do Gliwic po dwuletniej przerwie. Tak mu tu dobrze, że podpisał umowę aż na trzy lata. – Wracam do Piasta i mam nadzieję, że ten powrót będzie udany. Wierzę, że czeka nas dobry sezon i cieszę się, że będę brał w tym udział. Pokażę się z najlepszej strony. Miałem pozytywne relacje z klubem, kibicami i miastem. To było dwa lata temu, ale zostawiło miły ślad, więc myślałem o tym, wracając tutaj – mówi Estończyk. Ale mimo tych wszystkich pochwał, trudno pozbyć się wrażenia, że ten Piast to mimo wszystko „z braku laku”. Bo to nie w barwach zespołu z Gliwic, ale jako zawodnik Jagiellonii Vassiljev stał się gwiazdą ekstraklasy pierwszej wielkości. Za nim naprawdę znakomity sezon, w ogromnym stopniu to dzięki niemu Jagiellonia wywalczyła wicemistrzostwo.

Ale o tym, że Vassiljev rozstanie się z Białymstokiem, zanosiło się już od zimy. Być może – podobnie jak trener Michał Probierz – poczuł się już zmęczony Jagiellonią, chciał zmienić otoczenie, szukał nowych bodźców, wyzwań itd. A może po prostu chodziło o to, o co zazwyczaj chodzi w takich przypadkach?
– Prowadziliśmy rozmowy, trwały dość długo, i w ich trakcie tak do końca nie wiedziałem, czego ten Vassiljev tak naprawdę chce. Na końcu okazało się, że jednak chce odejść. Niech idzie. Rozpaczać po nim nie będziemy. Wiem, że był liderem naszego zespołu, ale w takim przypadku trzeba też patrzeć na kalendarz. O zawodnika z takimi umiejętnościami, który ma dajmy na to 28 lat, walczyłbym do samego końca. Zrobiłbym wszystko, żeby w Jagiellonii został. Vassiljev za miesiąc kończy 33 lata. On przez chwilę może jeszcze pograć na takim poziomie jak w poprzednim sezonie, ale lepiej grać już na pewno nie będzie. Może tylko słabiej. Tak więc głupotą byłoby zatrzymywanie takiego piłkarza za wszelką cenę – tłumaczy nam Kulesza.

No to już niebawem zobaczymy, na co jeszcze tego Vassiljeva stać.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli