Cracovia nie doskoczyła do Piasta, Lech w ósemce

Autor wpisu: 5 grudnia 2015 21:43

Cracovia nie zbliżyła się do Piasta. W gorącym meczu sobotniego wieczoru zremisowała w Gliwicach 2:2. Co stwarza szansę dla Legii. Jeśli jutro wygra z Wisłą, Piast będzie przed nią tylko o 5 punktów. A za tydzień mecz w Warszawie. Czołówkę konsekwentnie ściga Lech. Właśnie awansował do ósemki.

Piast – Cracovia to miał być niespodziewany hit końcówki jesieni i hitem był. Chyba. W każdym razie narzekać na emocje, tempo, a przede wszystkim gole przedniej urody (który ładniejszy – ten po soczystym uderzeniu z półobrotu Rakelsa czy z ostrego kąta po dalszym słupku Nespora?), nie ma co. Więcej jakości wniosła jednak Cracovia. Piast raczej czekał na to, co rywale zrobią – stąd olbrzymia różnica w liczbie wymienionych podań. 610 Cracovii przy… 345 Piasta. Przełożyło się to na przewagę, oczywiście i strzały (5/2 celne Piasta; 15/6 celnych Cracovii).

Kąsanie Piasta

Gliwiczanie znów dowiedli, że są jak kameleon. Zmieniają się w zależności od rywala. Tym razem Pasom pozwoli się wyszaleć i kąsali. Dwa razy i dwa razy skutecznie. – Trener nas uczulał na styl Cracovii. Że będą grać piłką i wymieniać mnóstwo podań. My czekamy na odbiór i pójście z kontrą – przyznał Kornel Osyra. – Cracovia dużo biegała z piłką, my mieliśmy kłopot z organizacją gry. Zagęścili środek, a my wzięliśmy inicjatywę w swoje ręce w zasadzie tylko w pierwszych 15 minutach drugiej połowy – wtórował Marcin Pietrowski.

O szczycie kłopotów Lechia – Śląsk czytaj TUTAJ
Te podania, strzały Cracovii imponowały jednak bardziej niż wyczekiwanie Piasta. Bo w tym, co teraz prezentują Pasy pod wodzą Jacka Zielińskiego, widać moc. Piast w swoim boiskowym DNA gdzieś się trochę zagubił. Czy z Cracovią osiągnął to, co chciał? Chyba nie. Jeśli Radoslav Latal chciał być pewnym postawienia pieczęci na ligowej wiośnie, musiał Cracovię od siebie zdecydowanie odepchnąć. Imponująca przewaga punktowa zrobiła się niewiadomą. Na koniec jesieni dwa najtrudniejsze mecze: ze zdeterminowaną (jak przegra w Krakowie, będzie musiała wygrać z Piastem, jak wygra w Krakowie, będzie… chciała wygrać z Piastem) Legią w Warszawie i z wyrachowanym Lechem.

Konsekwentny Lech

Po zwycięstwie w Kielcach w górnej ósemce zameldował się mistrz Polski. Można powiedzieć: „wreszcie!”, ale można również ze zdziwieniem: „tak szybko?”. Ano tak szybko, biorąc pod uwagę stan mentalny drużyny, dorobek punktowy (pięć oczek) i miejsce w tabeli (ostatnie), jakie zastał Jan Urban, gdy przejmował Kolejorza z rąk Macieja Skorży.
Lech Urbana imponuje. Spokojem, cierpliwością, ale przede wszystkim piekielną konsekwencją. Na osiem spotkań – sześć zwycięstw i dwa remisy. Biorąc pod uwagę tylko okres pracy Urbana w Lechu (od 12. kolejki), żaden zespół nie zdobył więcej punktów. Dziś Kolejorz znów przypomina mistrza z ubiegłego sezonu. Gra kombinacyjnie, pewnie w środku pola, jak trzeba z zębem, jak trzeba spokojnie, a zarazem odpowiedzialnie i skutecznie w defensywie. Dość powiedzieć, że w sześciu kolejnych meczach (biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki) nie stracił bramki! I to mimo tego, że Urban, kompletnie nie przejmując się opiniami czy komentarzami, rotuje składem jak szalony. Ale trudno o cokolwiek się do niego przyczepić, skoro wyniki spokojnie bronią taki styl prowadzenia zespołu.
W sobotę w Kielcach o sile odrodzonego Kolejorza przekonała się Korona, która zagrała jedno z… lepszych spotkań tej jesieni. Odważnie, pomysłowo, tyle że wszystkie akcje, jakie stworzyli sobie najaktywniejsi w zespole gospodarzy Michał Przybyła i Łukasz Sierpina, kończyły się na obrońcach Lecha, bądź w ostateczności na Jasminie Buriciu. A Kolejorz, choć tych akcji wcale nie miał jakoś specjalnie więcej, jedną potrafił przekuć w gola. W 33. minucie kapitalnie przymierzył Kasper Hämäläinen.
Ma Lech czego żałować? Chyba tylko tego, że za chwilę ligowa przerwa. Forma piłkarzy Urbana rośnie z każdym meczem i jeśli tak dalej pójdzie, to szczyt poznański zespół osiągnie gdzieś w połowie… stycznia.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli