Chukwu zarabia w Legii 700 tys. euro rocznie! To patologia!

Autor wpisu: 19 grudnia 2017 09:57

Legia będzie zimą robić transfery – to pewne. Na Łazienkowską będą sprowadzani piłkarze głównie do formacji defensywnych, bo tu drużyna ma największe braki, co obnażył z całą brutalnością sobotni, przegrany 0:2 mecz z Wisłą Płock. Czy będą to szalone zakupy? Pewnie nie, bo obecna Legia musi się borykać z dużymi obciążeniami kontraktowymi zaciągniętymi jeszcze przez poprzednie władze klubu. Tylko na zobowiązania wobec dwóch piłkarzy Daniela Chima Chukwu i Artura Jędrzejczyka Legia musi co roku wydawać ponad 1,5 mln euro!

Ile obecnie dają drużynie Romeo Jozaka obaj wymienieni powyżej zawodnicy, tłumaczyć żadnemu kibicowi z Łazienkowskiej nie trzeba. Jędrzejczyk ma za sobą fatalną rundę. Trapiły go kontuzje (najpierw złamany palec, później operacja łąkotki), a w meczach, w których grał nie przypominał siebie. Na dodatek „Jędza” ma najwyższy kontrakt w klubie – na poziomie 820 tysięcy euro rocznie! Jak na Ekstraklasę to gigantyczne zarobki, a kontrakt reprezentanta – już dziś 30-letniego – obowiązuje aż do 31 grudnia 2020 roku.
Gdyby „Jędza” grał na poziomie, jaki prezentował w reprezentacji na Euro 2016, to może nikt nie wypominałby mu wysokiego kontraktu, a tak dysproporcja w stosunku płaca do jakości, ostatnio kłuje w oczy. Sam zawodnik zapowiada, że wiosną znów wróci do wysokiej formy, w co bardzo wierzymy, bo przecież będzie potrzebny reprezentacji w mistrzostwach świata w Rosji. Ale z jego kontraktem Legia ma jeszcze inny problem. Dzisiaj wysokie zarobki Jędrzejczyka stały się punktem odniesienia w negocjacjach transferowych z zawodnikami, których klub chce ściągnąć na Łazienkowską. Pada argument, że skoro Legia jest w stanie płacić ponad 800 tysięcy euro rocznie kontraktu i to obrońcy, to czemu inni mieliby zarabiać mniej?
Jednak w przypadku Jędrzejczyka bardzo prawdopodobne jest, że obrońca odbuduje formę i Legia będzie miała z niego jeszcze pożytek. Takich nadziei nie daje Chima Chukwu. Nigeryjczyk kasuje Legię co roku na 700 tysięcy euro, a drużynie nie daje nic! Co gorsza kontrakt ma do 30 czerwca 2020 roku i nie za bardzo ma ochotę się z Warszawy ruszać. Piłkarz głupi nie jest i wie, że nikt mu tyle nie zapłaci, bo te pieniądze znacznie przewyższają jego mizerną jakość piłkarską.
Transfer Nigeryjczyka jest dużą plamą w CV byłego dyrektora sportowego Legii Michała Żewłakowa i wielkim błędem ówczesnych władz Legii, które ten zakup zaakceptowały. Zresztą sam Żewłakow przyznał w jednym z wywiadów, że Nigeryjczyk to jego największa wpadka transferowa. Na dodatek bardzo kosztowna. Dzisiaj Legia próbuje „wypchnąć” zawodnika do innego klubu, bo przy Łazienkowskiej grał nie będzie, ale Nigeryjczyk i jego menedżerowie się do tego nie palą. Takie pieniądze mógłby dostać tylko w Chinach (gdzie już był i mu nie poszło) lub krajach arabskich. Ciekawe czy Legii uda się wydostać z tego kosztownego pata. Facet, który się nie łapie do kadry meczowej ma drugi kontrakt w klubie i mocno ogranicza możliwości transferowe Legii.
Jak więc może zmienić się Legia zimą?
Bliski finalizacji jest transfer reprezentanta Czarnogóry Marko Vesovicia z Rijeki. Legia chce tej zimy sprawdzać zawodników uniwersalnych, którzy mogli by zagrać na dwóch, trzech pozycjach. A Vesović jest właśnie piłkarzem uniwersalnym, może występować jako boczny – ofensywnie grający – obrońca, ale także jako skrzydłowy.
Legia musi się wzmacniać w przerwie zimowej, co zapowiadał zarówno trener Romeo Jozak, jak i właściciel klubu Dariusz Mioduski. Największe dziury są w obronie i na pozycji defensywnego pomocnika. Legia szuka więc stoperów, bo Inaki Asiz i Jakub Czerwiński nie gwarantują jakości, a Maciej Dąbrowski najlepiej wygląda gdy gra w parze z Michałem Pazdanem. A czy ten ostatni zostanie na Łazienkowskiej nie wiadomo.
Mariusz Piekarski, z którym niedawno umowę podpisał nasz reprezentacyjny stoper, jest bardzo zdeterminowany by znaleźć mu nowy klub. To dla „Piekario” sprawa wręcz prestiżowa. Tyle tylko, że o transferze Pazdana mówi się od kilku okienek, ale Michał nadal gra w Legii. Sam zawodnik jest nastawiony na transfer, stąd umowa z agencją Unidos, bo przecież Piekarski robił transfery innych byłych obrońców Legii: Igora Lewczuka, Macieja Rybusa czy Artura Jędrzejczyka. Pewną przeszkodą jest fakt, że Pazdan ma w kontrakt z Legią wpisaną klauzulę odstępnego w wysokości 2,5 mln euro. I wcale nie jest tak – jak pisało część mediów – że wysokość odstępnego spada z każdym następnym okienkiem transferowym. Ale w Legii mają świadomość – zważywszy na to, że „Pazdi” ma już 30 lat – że im bliżej końca kontraktu, tym zagraniczne klubu są mniej skłonne płacić duże kwoty odstępnego. Legia jest gotowa zejść trochę z kwoty 2,5 mln euro, ale nie drastycznie, bo przecież musi za te pieniądze sprowadzić na Łazienkowską stopera tej samej klasy. Będzie szukać takiego środkowego obrońcy, który umie wprowadzić piłkę do gry i na dodatek będzie dysponował szybkością. Bo Legia ma prowadzić grę, więc stoperzy muszą grać wysoko. Stąd np. wątpliwość czy skorzystać z prawa pierwokupu w stosunku do Mateusza Wieteski, który w Górniku Zabrze zdobywa gole, ale sprinterem rzeczywiście nie jest. Tak czy siak, Legia zimą stopera kupić musi.

Portugalczyk Hildeberto Pereira całą rundę jesienną próbował wrócić nie tyle do formy piłkarskiej, co do normalnej wagi jaką powinien mieć zawodowy piłkarz. Raz z tym było lepiej, raz gorzej. Widać, że ten chłopak coś w sobie ma, bo nawet z widoczną nadwagą udawało mu się efektownie dryblować (znakomity balans ciałem). Tyle tylko, że Berto potrzebuje dyscypliny treningowej i dietetycznej oraz regularnej gry. W Legii nie ma takiego komfortu żeby powoli, miesiącami dochodził do siebie. Tu jakość piłkarska jest potrzebna od razu, to gra się o sukcesy. Ale zawodnik ma dopiero 21 lat, jeszcze czas uratować jego karierę. Dlatego Legią zdecydowała się zimą wypożyczyć Hildeberto do Anglii. Portugalczyk wcześniej z rezerw Benfiki Lizbona trafił na do Nottingham Forest FC, ale tym razem chodzi o inny klub, grąjący w League One, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii. Latem Legia podjęła ryzyko sprowadzenia na Łazienkowską Berto z pełną świadomością, że jest nieprzygotowany. Tyle tylko, że tak utalentowany zawodnik, gdyby był w formie, nigdy by do Ekstraklasy nie trafił, Legii nie byłoby na niego stać. Nie jest wykluczone, że za rok, gdy Portugalczyk się odbuduje, to ryzyko jeszcze się Legii opłaci.
Jednym z większych rozczarowań rundy jest w Legii Łukasz Moneta. Zawodnika ponownie ściągnięto latem na Łazienkowską, ale w drużynie zaliczył jedynie epizody. Gol strzelony w czerwcu w młodzieżówce na Euro U21 chyba tylko mu zaszkodził. Zawodnik nie daje się już drugiemu trenerowi Legii (pierwszym był Jacek Magiera) przekonać, by został lewym obrońcą, gdzie drużyna ma największy deficyt. Moneta widzi się w roli skrzydłowego, ale z tego uporu wynika tylko tyle, że gra głównie w rezerwach. Może jednak chłopak pójdzie po rozum do głowy, bo Adamowi Hlouskowi przydałaby się konkurencja.
Legia szukać też będzie piłkarza na pozycję numer 6. Tomasz Jodłowiec ma od dłuższego czasu kłopoty z ustabilizowaniem formy. Mocno spuścił z tonu Michał Kopczyński, który ma tę wadę, że mało daje drużynie w ofensywie, ale on w klubie na pewno pozostanie. Podobnie jak Thibault Moulin, który jednak oczekuje od Legii podwyżki. Podobno w jego przypadku kwestie finansowe są jedynym powodem, dla którego chciał przyjąć ofertę z Belgii.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Patologia to wyraz pochodzący z języka greckiego: pathos- cierpienie,logia- gałąź nauki. Do Legii pasuje to jak ulał, zakupy w tej drużynie to cierpienie i ból.Można nawet stworzyć specjalną gałąź nauki patologia transferowa na Łazienkowskiej. Będzie tak samo ciekawie jak na nowym kierunku socjologi na Uniwersytecie Warszawskim- socjologia Jarosława Kaczyńskiego. Też cierpienie i ból.Pan redaktor pisze o tym kogo Legia ewentualnie kupi, kogo chce upłynnić i kto w niej nie pasuje.To temat na rozprawę doktorską.Tylu w Legii skautów, a z roku na rok coraz więcej Chukwów, Lanilów i innych Aleksandrowów. Rzadko się trafia coś dobrego jak Nikolic, Prijovic,Sa,Ofoe, Guilherme.Ale te trafne nabytki trochę pokopią na Łazienkowskiej i uciekają, a to do Ameryki a to Grecji- za większy szmal.Całkowicie się zgadzam,że Legii niezbędne są wzmocnienia, ale nie tylko w obronie czy pomocy. A atak? Przecież Niezgoda to taka efemeryda- pojawia się na chwilę i znika bez śladu na długie minuty.Sadiku – to ukryty niewybuch, może kiedyś eksploduje, ale na razie jest niegroźny. A tak w ogóle to na Łazienkowskiej trwa permanentny (nieprzerwany) cyrk.Może włodarze tego cyrku kupią wreszcie jakiegoś tygrysa,czy też kolejny klaun będzie bawił publikę nieudanymi zagraniami.Oby tym razem nie trafił do drużyny żaden Chukwu, czy inny Kunta Kinte.
    A dla Pana Redaktora wszystkiego najlepszego i dalszych tak trafnych i ciekawych felietonów i wywiadów ze świata piłki.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli