Chcecie zobaczyć rozczarowanego kibica? Na Bułgarskiej było takich 41 tysięcy. Lech zatrzymany przez Smudę

Autor wpisu: 19 marca 2017 18:13

Takie urodziny to do bani. Baloniki, piosenki, życzenia, a potem przyszli goście i zajęli się sami sobą. Wypili całego szampana, a jubilat imprezę skończył smętny w kącie odpakowując pudełka, w których zabrakło prezentów.

Tak, tak, to nie pomyłka. 0:0 – zero do zera! Tak skończyły się odtrąbione z fanfarami 95. urodziny Kolejorza. Na Bułgarska przyszło ponad 40 tysięcy ludzi poprzebieranych oczywiście na biało i niebiesko, w okolicznościowych szalikach, w okolicznościowych koszulkach, z okolicznościowymi czapeczkami. Fiesta, fiesta, fiesta. Tylko ktoś zapomniał, że to nie była impreza zamknięta.

Oprócz rozentuzjazmowanych gospodarzy byli jeszcze goście z Łęcznej. Z Franciszkiem Smudą na ławce. Tym Smudą, który dla Lecha trochę w karierze zrobił i w paru gorących i pamiętnych meczach go prowadził.

Teraz Górnikiem w Poznaniu nikt się specjalnie nie przejął, no bo tak:
* Lech to w tym roku sześć zwycięstw ligowych z rzędu, 17 goli strzelonych, jeden stracony. Grał o lidera.
* Górnik to w tym roku jedno zwycięstwo, trzy porażki, 4 gole zdobyte, 10 straconych i czerwona latarnia w tabeli.

Jakby mało było, to Górnik, którego gra obronna wyraźnie kulała, tracił jednego stopera za drugim i na środku obrony przeciwko Lechowi (temu Lechowi! Z Kownackim, Robakiem, Majewskim, Makuszewskim, Pawłowskim, Jevticiem itd.) musiał z konieczności zagrać Przemysław Pitry, do niedzieli znany jako napastnik. – Tak, zagrałem pierwszy raz na stoperze, ale nóżki mi się nie zatrzęsły – skomentował po meczu. – W tygodniu potrenowałem sobie taką grę i wystarczyło.
Hmm, naprawdę tyle starczy? No, ale na Lecha faktycznie wystarczyło. Brawa dla Smudy, bo tego swojego Górnika wcale w rygiel nie zamknął. Autobus może i przywiózł drużynę na Bułgarską, ale został na parkingu, na murawę już nie wjeżdżał. To Górnik stworzył sobie dwie pierwsze akcje bramkowe w tym meczu, to Górnik miał ostatnią, gdy Matuš Putnocky bronił sam na sam z Bartoszem Śpiączką.

Górnik zagrał niezwykle konsekwentnie, z czym miał dotychczas olbrzymie kłopoty. Bo że siły łęcznianom nie brakuje – to akurat nic zaskakującego. To prezentowali i w poprzednich meczach za Smudy. Tylko że w poprzednich spotkaniach z reguły wcześniej czy później ktoś się potykał. Na Bułgarskiej stali twardo.
Lech rozczarował, bo w swoim stylu potrafił się napędzić tylko przez pół godziny drugiej połowy. To było za mało przy uważnym Pitrym i jak zwykle intuicyjnie broniącym Sergiuszu Prusaku.
W środku tygodnia Lecha zatrzymał… Lech (druga drużyna zagrała sparing z pierwszą na 0:0), teraz udało się to Łęcznej. Początek nowej serii poznaniaków?

Na jakiekolwiek pocieszenie zostaje punkt. I rekord frekwencji. Przed ponad 40 tysiącami nie grał jeszcze nikt w tym sezonie. Tyle że to takie rozczarowane 40 tysięcy było…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Łęczna | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli