Carlitos potwierdza tezę, że czasem lepiej jest mądrze milczeć…

Autor wpisu: 18 lipca 2018 11:15

O tym, że jest świetnym – jak na nasze ekstraklasowe warunki – piłkarzem, nie musi nikogo przekonywać. Korona króla strzelców i tytuł najlepszego piłkarza minionego sezonu mówią same za siebie. Ale po co teraz tyle, dość głupio, gada? Chyba lepiej, żeby Carlitos już porządnie skupił się na graniu, bo to mu wychodzi – wczoraj, wchodząc z ławki, strzelił gola w meczu z Cork.

Przejście Carlitosa z Wisły Kraków do Legii było niewątpliwie najgłośniejszym transferem ekstraklasy tego lata. Hiszpan chciał odejść z Krakowa – żeby więcej zarabiać i walczyć o wyższe cele. Wybór Legii więc nie dziwi. Zaczął już walkę o udział w Lidze Mistrzów, a za chwilę zacznie sezon, w którym ma być ważnym ogniwem drużyny, która po raz kolejny będzie chciała zdobyć mistrzostwo (i Puchar) Polski. Teraz najważniejsze jest zdrowie, treningi i dobra dyspozycja.
Tymczasem Hiszpan postanowił wejść do nowego klubu z przytupem. Udzielił więc wywiadów, z których wynika, że on tę Legię to ma w sercu od dawna. Tyle że poszedł w swoich wypowiedziach trochę za daleko, czym naraził się i kibicom z Krakowa, i co ciekawe tym… z Warszawy.

Kilka dni temu Carlitos udzielił wywiadu portalowi legia.net, gdzie przekonywał, że kiedy pierwszy raz przyjechał z Wisłą na Legię, to poczuł coś „wyjątkowego i trudnego do opisania”, że chciałby kiedyś koszulkę z „eLką” w kółeczku założyć. Tyle że w internecie można odnaleźć jak podczas wiślackiego tweet-upa (klubowego spotkania z kibicami) pokazywał znak „eLki” do góry nogami.
– Nie było takiej sytuacji, to fotomontaż. To normalne, kibice robią takie rzeczy, ale jak się przyjrzysz zobaczysz, że są tam pewne zachwiania na tym zdjęciu. Widać, że ktoś przy nim grzebał. Nie jest to prawda, że to miało miejsce.
Hiszpan na pewno wolałby, żeby taka sytuacja nie miała miejsca, ale że jest więcej niż jedno zdjęcie z tego zdarzenia i na dodatek sporo świadków, to takie tłumaczenie jest po prostu głupie. Mógł powiedzieć: – Sorry, poniosło mnie.
Ale nie, on wolał okłamać, żeby bardziej przypochlebić się kibicom Legii. Wyszło tylko gorzej.
Po co na siłę Hiszpan próbuje robić lepsze wejście do nowego klubu? Przecież i tak kibice w Warszawie cieszą się, że zyskali takiego napastnika. Carlitos przedobrzył, a całe to PR-owe gadanie nie tylko trąci chęcią przypodobania się w Warszawie, ale niepotrzebnie naraża na wściekłość fanów z Krakowa, a na dodatek momentami wywołuje uśmieszek politowania… Propozycja Legii kosztem ofert z LaLiga? Tu jeszcze kilka wypowiedzi dla dzisiejszego „Przeglądu Sportowego”:
– Trafiłem do drużyny, w której chciałem grać od samego początku. Jeszcze przed transferem darzyłem Legię sporymi uczuciami. Gdy okazało się, że jest mną zainteresowana, odrzuciłem inne oferty, koncentrując się na tej z Warszawy.
Ile ofert pan odrzucił?
– Nie liczyłem, ile dokładnie ich było, ale dużo. Naprawdę dużo. Miałem propozycje z innych polskich drużyn, które są największymi rywalami Legii, od europejskich klubów, w tym ekip z LaLiga. Ale Legia od samego początku była dla mnie numerem jeden. Nie ukrywam, że pod względem poglądów, jestem trochę inny niż wszyscy piłkarze. Mam inny system wartości. Może niektórzy wybraliby inaczej, kierowaliby się innymi względami, ale ja jestem bardzo zadowolony ze swojej decyzji. Gdybym mógł cofnąć się w czasie i jeszcze raz podejmować decyzję o transferze, znowu wybrałbym Legię.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    No gada sobie chłopina, czego wymagać od chłopaka, który dotychczas grał w takich gigantach futbolu jak(wymieniam nie wszystkie)Torrellano CF, Ontinyent CF, Fuenlabranda, Novelda, Eldense. Kto słyszał o takich drużynach.Nie dziwota,że jak trafił do obecnego mistrza Polski, to trochę chłopakowi pod czachą zakurzyło. Dla mnie jak będzie dobrze grał i strzelał bramki dla Legii- to może opowieści z księgi tysiąca i jednej nocy opowiadać. A póki co wczoraj swój krótki występ okrasił brameczką.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli