Cafu przyznaje: Wybuchnąłem, ale bójki z trenerem nie było

Autor wpisu: 3 marca 2018 11:06

Wiem, że to mecz uznawany za derby Polski – podkreśla Cafu w rozmowie przed meczem z Lechem. I dodaje: – Wygrana trzy czy cztery do zera byłaby fajną sprawą, żeby zrewanżować się Lechowi za porażkę z jesieni.

Cafu, nowy piłkarz Legii Warszawa, jest w Polsce dopiero od kilku dni, ale w rozmowie z Izą Koprowiak z „Przeglądu Sportowego” już wykazał się znajomością tematu. Gdy decydował się na transfer, Legia nie była mu klubem nieznanym, a dodatkowe słowa zachęty dostał od Chrisa Philippsa. Obaj z Luksemburczykiem grali wszak w FC Metz i siłą rzeczy bardzo dobrze się znają, a Cafu ujawnia, że po transferze Philippsa ze sobą na temat Legii rozmawiali.

Czy Cafu zagra przeciwko Lechowi? Sam piłkarz deklaruje, że bardzo by chciał i że czuje się na siłach. Sytuacja teoretycznie wymarzona – bo przecież z trójki pomocników, na których najchętniej stawiał ostatnio Romeo Jozak, Domagoj Antolić musi pauzować za czerwoną kartkę, a Philipps jest kontuzjowany. Zostaje tylko Krzysztof Mączyński, którego zresztą Cafu może wkrótce stać się największym rywalem do miejsca w składzie. Portugalczyk sam podkreśla, że najchętniej grywa na pozycji „osiem”. – Wiem, że mecz z Lechem to najważniejsze spotkanie dla kibiców obu klubów. Dlatego marzę, by uczestniczyć w takim wydarzeniu, o to chodzi w piłce. Wygrana trzy czy cztery do zera byłaby fajną sprawą, żeby zrewanżować się Lechowi za porażkę z jesieni, ale w Portugalii zawsze się powtarza, że nawet minimalne zwycięstwo zawsze jest zwycięstwem – mówi.
Tylko że na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami trener Jozak powiedział wprost, że ani Cafu, ani Mauricio w pierwszym składzie przeciwko Lechowi nie zagrają. Jeden z nich ma usiąść na ławce i pewnie będzie to właśnie Cafu, który z drużyną jest chwilę dłużej od Brazylijczyka.

Co do tego, że Cafu to kawał świetnego piłkarza, nie ma wątpliwości. Gdy finalizowano transfer większym znakiem zapytania był charakter i sposób zachowania. Bo Portugalczyk rozstaje się z FC Metz w niezbyt miłej atmosferze, po mocnej scysji z trenerem Frederikiem Hantzem.
– Takie informacje nigdy nie powinny wyciec z klubu… – tłumaczy Cafu w rozmowie z „PS”. – No, ale niestety poszło w świat. Problem polegał na różnicy w naszych osobowościach. Na początku wszystko było dobrze, wystawiał mnie w składzie. Ale w pewnym momencie to się zmieniło, a ja nie wiedziałem, dlaczego. Chciałem porozmawiać na ten temat, ale trener mnie unikał. Hantz nie znosi krytyki, uznaje, że oprócz niego nikt nie może mieć racji. Trudno było mi to wytrzymać, bo czułem się znieważony. Odstawił mnie, a ja nie znałem powodu tej decyzji. Frustracja narastała, w pewnym momencie wybuchnąłem. Starliśmy się, ale nie było żadnej bójki. Niestety, tak jest już w piłce, jeśli nawet piłkarz ma rację, to klub i tak stanie po stronie trenera.

Na pytanie, czy czuł się traktowany niesprawiedliwie, Portugalczyk odpowiada: – Zdecydowanie tak, bo nie grałem i nie wiedziałem, dlaczego. Nie znoszę takich sytuacji. Mam taki charakter, że jeżeli coś mi nie pasuje, mówię o tym prosto z mostu. Nie obrażam się, chcę wyjaśnić, potrafię też przyznać rację. Ale jeśli ktoś nie przyjmuje moich argumentów zupełnie bez powodu, to wtedy się irytuję.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli