Boniek za powiększeniem ligi do 18 drużyn. Co na to prezesi klubów?

Autor wpisu: 31 stycznia 2017 09:17

No to jak z tą ESA 37 będzie? Właśnie zarząd Ekstraklasy SA ogłosił, że system zostaje na kolejne dwa sezony, a natychmiast odezwali się oponenci. Najpierw prezes Lecha Karol Klimczak, że jego klub stawia weto, no a teraz najważniejszy prezes w polskiej piłce. – System ESA 37 potęguje zmęczenie klubów, czyli przeszkadza w rywalizacji europejskiej. Czas na zmiany – mówi Zbigniew Boniek. I proponuje powiększenie ligi!

To oczywiście żadne zaskoczenie, bo obaj panowie już od dawna krytykują dotychczasowy system rozgrywek, natomiast sytuacja akurat sprzyja temu, by teraz te tezy powtórzyć. Natychmiast po ogłoszeniu przez zarząd ligowej spółki informacji o podtrzymaniu przy życiu ESA 37, prezes PZPN wyraził spore zdziwienie. Wtedy jeszcze na Twitterze. Kilka dni później w wywiadzie dla polsatsport.pl powiedział:
Nie mam żadnego interesu, aby forsować jakieś racje. Jedyną racją dla mnie jest kwestia zasadnicza – aby polska liga rosła w siłę. A czy rośnie? Dla mnie jedno jest absolutnie rozstrzygające – ranking sportowy lig według kryterium rywalizacji w europejskich pucharach. Polska jest dopiero na 21. miejscu. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że od 2018 roku rywalizacja w Europie będzie jeszcze trudniejsza. Zmienia się system – reforma Michela Platiniego przechodzi do historii. A dzięki tej reformie przez lata z krajów Europy Środkowo-Wschodniej dużo łatwiej awansowało się do Ligi Mistrzów, niż będzie to możliwe od sezonu 2018/2019. Są w tym przypadku dwa wyjścia – można płakać po reformie Platiniego albo się dostosować do wymagań, jakie będą stawiane.

Na powrót do tego, co było, czyli 16-zespołowej Ekstraklasy z klasycznym systemem dwurundowym, czyli jesień – wiosna, nie ma w środowisku zgody, bo to by oznaczało, jak lubi powtarzać prezes Ekstraklasy SA Dariusz Marzec, powrót do futbolowego średniowiecza (o czym mówił nam już rok temu i zdania nie zmienia – TUTAJ). Mało meczów, mniejszy prestiż, no i przede wszystkim dużo mniej pieniędzy. Zatem pozostaje inna możliwość, ku której skłania się też Boniek:
Kto jednak mówi, że liga ma liczyć 16 zespołów? Może liczyć 18 klubów. I wówczas – rozgrywając ją klasycznym systemem dwóch rund – meczów rozegranych zostanie aż 306.

To rozwiązanie ma dużo więcej zwolenników. Zresztą już co najmniej od dwóch sezonów mówi się, że taki system rozgrywek powinien być docelowy. Tyle że mówi się, mówi się i mówi się, ale nic z tego mówienia jak na razie nie wynika. Bo też oczywiście diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.
Po pierwsze, potrzebna jest do tego przede wszystkim zmiana statutu PZPN. A taką uchwalić może tylko Zjazd PZPN (najbliższy będzie w czerwcu tego roku). Poza tym przy powiększeniu ekstraklasy zmieniłyby się oczywiście zasady awansu i spadku, a te muszą być znane przed rozpoczęciem sezonu i w jego trakcie nie mogą (a przynajmniej nie powinny) być zmieniane. Krótko mówiąc, na to potrzeba czasu. No i dobrej woli ze strony związku, który na skutek konfliktu z klubami niecały rok temu batalię o zmiany w statucie przegrał. Teraz znów trzeba byłoby szukać porozumienia między zwaśnionymi stronami.

A tak na marginesie, co do zasad spadku i awansu Boniek ma już gotowy plan:
Z ekstraklasy teraz spadają dwa, po zmianach niech spadają trzy. Z kolei w 1. lidze dwie drużyny awansowałyby bezpośrednio, a trzecia po barażu. Jednak nie byłby to baraż między ekstraklasą a 1. ligą – to trudne ze względów terminowych. Myślę, że bardzo ciekawe byłoby rozegranie barażu o jedno miejsce w ekstraklasie między zespołami z miejsc 3-6 w 1. lidze.

Po drugie, 18 zespołów w ekstraklasie to piłkarska „polityka”. Oznacza, że ekstraklasie powinna zwiększyć się liczba mandatów na Zjazd PZPN. O cztery. Dziś ma 32 mandaty, a tak musiałaby mieć 36. Komu zabrać te mandaty? Terenowym „baronom”? Teoretycznie można, ale wtedy topnieje ich przewaga nad piłką profesjonalną, a tym z pewnością nie są zainteresowani. W dodatku trzeba pamiętać, że prawie wszystkie wojewódzkie związki poparły w wyborach Bońka, więc w razie czego trzeba będzie ich czymś udobruchać. Czym i jak? Nie wiadomo.
Po trzecie, samo powiększenie ligi nie musi wcale oznaczać przychodów na tym samym poziomie. – Dodatkowy mecz w każdej kolejce oznaczać będzie zwiększenie kosztów produkcji. Mówiąc wprost, trzeba będzie znaleźć pieniądze na kolejny wóz transmisyjny, który taką produkcję zrobi. Do tego może tak być, że w naszych warunkach to nie będzie mecz Górnik Zabrze – Widzew Łódź, tylko na przykład Bruk-Bet Termalica – Chojniczanka. Z punktu widzenia naszego rynku mecz absolutnie niesprzedawalny – tłumaczą zwolennicy ESA 37.

Boniek odpowiada:
A spotkanie Korona Kielce – Górnik Łęczna jest takie atrakcyjne? W każdej lidze są mecze gigantów, jak choćby Barcelona – Real, i spotkania maluczkich, jak Eibar – Granada.

Po czwarte, zwolennicy ESA 37 przekonują, że powrót do klasycznych rozgrywek systemem dwurundowym (niezależnie od liczby drużyn w lidze) zmniejszy atrakcyjność rozgrywek. – Nie można nie zauważyć, że liga zanotowała w ostatnim czasie duży wzrost zainteresowania. Że dwa kulminacyjne momenty sezonu i to, że jest dużo mniej meczów bez stawki, powoduje wzrost jej jakości. Produkt, w którym tego zabraknie, będzie trudniej sprzedać – tłumaczą.

Niemniej Boniek i wszyscy inni zwolennicy zmian wysuwają swój koronny argument przeciwko ESA 37:
Owszem, ten system dostarcza więcej emocji, ale zmęczenie klubów jest ewidentne – i tych rywalizujących w czołówce, i tych walczących ostatecznie w grupie spadkowej. U nas brakuje czasu na odpoczynek, na regenerację sił, brakuje czasu na spokojnie, wartościowe przygotowania. W maju czołówka jest „zaorana”, totalnie zmęczona – fizycznie, ale i ze względu na stres. Wszyscy zresztą są ciągle „pod prądem” – trenerzy, piłkarze, sędziowie, którym to się udziela. Czy trenerzy wprowadzają młodych zawodników? A skąd! Presja, presja i jeszcze raz presja. Zespoły startujące w walce o Ligę Europy wydają się zadowolone, nawet jak odpadną w pierwszej rundzie eliminacji. Chcą się skoncentrować na ekstraklasie – to jest chore! To jakaś europejska anomalia! Istne kuriozum!

Po piąte wreszcie, kwota z praw telewizyjnych musiałaby być dzielona na 18 a nie 16 podmiotów, a to może oczywiście oznaczać, że kluby będą musiały wówczas zgodzić się na mniejszy kawałek tortu, by starczyło jeszcze dla dwóch nowych uczestników rozgrywek.

Tak czy inaczej teraz piłka po stronie prezesów klubów, bo to oni ostatecznie zdecydują, jaki kształt ma mieć ekstraklasa. Na razie w środowisku słychać opinie, że głosy są mocno podzielone, stanowiska niejasne, opinie prezesów i decydentów kompletnie niespójne i niekonsekwentne. Jeśli Bońkowi i pozostałym zwolennikom zmian uda się przekonać większość, niewykluczone, że następny sezon, wbrew temu, co ogłosił zarząd Ekstraklasy SA, będzie jednak ostatnim w formule ESA 37.
Mogę sobie wyobrazić, że sezon 2017/2018 zostanie rozegrany jeszcze systemem ESA 37, a od sezonu 2018/2019 będzie już nowy regulamin. To ważne również w kontekście nowego rozdania praw telewizyjnych, które zacznie obowiązywać od lata 2019 roku – mówi prezes PZPN.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | PZPN

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli