Bjelica vs Robak – z tej mąki chleba już na pewno nie będzie. Napastnik na walizkach

Autor wpisu: 6 lipca 2017 19:33

To nie jest żadna wielka sensacja, ale jeśli ktoś jeszcze myślał, że Nenad Bjelica jest w stanie pracować z Marcinem Robakiem, po rewanżu lechitów z Pelister Bitola może o tym zapomnieć. Robak jest już mentalnie z Lecha spakowany, a Bjelica o tym wie, bo… sam mu te walizki spakował.

Co sobie można innego pomyśleć, jeśli Lech jedzie na rewanż pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy mając w zanadrzu 4:0, jeden czołowy dotąd napastnik – Dawid Kownacki – jest już w Genui, drugi – ten, który dopiero ma być czołowym Christian Gytkjaer – nie może grać, bo jeszcze nie jest zgłoszony, a król strzelców sezonu cały mecz siedzi na ławce rezerwowych?
Dodajmy – w pierwszym składzie wychodzi Bille Nielsen, który przez cały poprzedni sezon strzelił dwa gole, a po zmianach w drugiej połowie Lech tak bardzo gra bez napastnika, że jedyną „9” (i to tylko chwilami) jest… Maciej Makuszewski.

Robak z Lechem trenuje, Bjelica jak gdyby nigdy nic trzyma go w kadrze, ale widać, że to, o czym kiedyś powiedział nam prezes Karol Klimczak – że przemyślą, przegadają i sprawa się zabliźni – to raczej nierealny scenariusz. Tak czy siak Robak na Bjelicę nagadał, ale górą jest Bjelica. Bo dostał mocne wsparcie od klubu, nie tylko słowem, ale i czynem. Bo to właśnie po myśli Bjelicy tworzona jest grupa na nowy sezon. Zupełnie inaczej niż w Wiśle Płock, gdzie to trenera podkopano.

Z Pelister na razie nie mógł zagrać Gytkjaer, nie mógł też z tego samego powodu Deniss Rakels, który przecież może być ustawiany i w ataku, i na skrzydle.
Nie zagrali też z powodu urazów Emir Dilaver, Vernon De Marco i Szymon Pawłowski (ale on w Lechu pewnie też nie zostanie, odejdzie jak tylko wyleczy plecy). Oczywiście nie ma już Jana Bednarka, Tomasza Kędziory, no i Kownackiego.

Ale Lech nie miał najmniejszych kłopotów. Wygrał rewanż z Pelister 3:0 po golach Łukasza Trałki, Darko Jevticia i Kamila Jóźwiaka. Jóźwiak wszedł na boisko w drugiej połowie i widać było, ile zyskał na regularnej grze w Katowicach. Podobnie jak Robert Gumny w Podbeskidziu. Gumny w ręce Jana Kociana został oddany po to, by przygotować się do roli zastępcy Kędziory i przygotował się znakomicie. Aczkolwiek to wnioski po rywalizacji z bardzo słabym rywalem, to trzeba pamiętać.

Teraz Lecha czeka wyzwanie o szczebel wyższe, aczkolwiek wciąż z gatunku tych, które wciąż obowiązkiem jest przejść – norweski FK Haugesund.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli