Bjelica wreszcie ma komfort – Lechowi już nic nie przeszkodzi w grze o mistrza!

Autor wpisu: 9 sierpnia 2017 23:27

W Poznaniu chyba nie najlepsze, mówiąc trywialnie, nastroje po odpadnięciu z eliminacji Ligi Europy i Pucharu Polski (0:3 z Pogonią). Niepotrzebnie. Lech i Nenad Bjelica mogą się spokojnie przez najbliższe 9 miesięcy koncentrować na walce o tytuł mistrza Polski. Dziś Lech smutny, w maju będzie świętował tytuł. Nie może być inaczej, nieprawdaż?

Lech Poznań tego lata zaimponował. Dopóty, dopóki nie musiał zagrać poważnych meczów. Zaimponował przenikliwością, dalekosiężnymi planami i transferami dokonanymi jeszcze przed otwarciem okienka. Do Poznania zjeżdżali piłkarze z markowym cv. Uczestnicy Ligi Mistrzów, Ligi Europy, mistrzowie krajów klubowo wyżej notowanych niż Polska. Dilaver, Gytkjaer, Situm, Barkroth, De Marco, Rakels, Vujadinović plus wracający z wypożyczeń, ale przecież – jak widać – odgrywający ważne role Gumny i Jóźwiak oraz Janicki z Lechii kupiony, by być ostoją defensywy z Vujadinoviciem. Szczerze – też się dałem na to „kupić”.

Zresztą, co to znaczy „kupić”? Dziś zaskakującym jest pytanie po co Lechowi tak szeroka kadra – nie chodzi na „sztuki”, tylko na piłkarzy którzy raczej mają aspiracje do pierwszej jedenastki, a nie do bycia telewizyjnymi widzami?
Chyba mają aspiracje. Bo lipcowo-sierpniowe dokonania tego nie potwierdzają.
W Lidze Europy Lech z tą szeroką kadrą grać nie będzie – odpadł po meczach, po których trener Nenad Bjelica „był dumny” z drużyny. Trudno zrozumieć jak można być dumnym z frajerskiego odpadnięcia z pucharowej rywalizacji. Frajerskiego – bo kluczem był mecz w Utrechcie, który Lech mógł i powinien (przy tylu sytuacjach, jakie miał) był wygrać z wyraźnie słabszym rywalem, a zremisował 0:0.
W Pucharze Polski grać też nie będzie. Właśnie przejechała się po nim Pogoń Szczecin. Lech trzy razy z rzędu stawał do walki w finale PP. Trzy razy przegrał. Teraz już w sierpniu oszczędził sobie czwartej przykrości. W finale nie zagra. Ani w półfinale, ani w ćwierć-, ani w 1/8. Z Utrechtem przynajmniej była walka, z Pogonią żadnej. Szczecinianie wyglądali przy Lechu jak drużyna z… Ligi Europy.
Tym razem Bjelica dumny nie był. – Nie mam słów, by opisać, jak graliśmy. Słabo pod każdym względem. Słabo taktycznie, bez walki. Nie było dyscypliny.
I dodał: – Jestem bardzo rozczarowany, ale idziemy dalej. Koncentracja na tym, co mamy. Musimy zrobić w lidze maksimum.

Maksimum, czyli – jeśli dobrze czytać – mistrza. No bo w lidze to jest maksimum. Żadne puchary Lechowi w tym nie przeszkodzą. Zostały do rozegrania 33 mecze i ani jednego więcej. Przez 9 miesięcy. To też jest jakiś sposób, choć jak pokazuje przykład Lechii Gdańsk z poprzedniego sezonu nie zawsze skuteczny.
W meczu z Pogonią nie zagrali w ogóle Putnocky, Gumny, Janicki, Rakels, Situm, Trałka, no i kontuzjowany Jevtić. Spora grupa ze sporym ego. Czy takie ego wytrzyma wysiadywanie na ławce tygodniami?

Cóż – w marcu Bjelica deklarował, że z tą drużyną śmiało radziłby sobie w Lidze Mistrzów. Przez najbliższe dziewięć miesięcy wystarczy jak sobie poradzi w Lotto Ekstraklasie…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Pogoń Szczecin

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli