Bartoszek ma ofertę z Korony, ale Chojniczanka ucina. Tyle że sprawa nie jest zamknięta

Autor wpisu: 4 listopada 2016 16:52

Maciej Bartoszek ma ofertę z Korony Kielce – ta wiadomość trochę wstrząsnęła Chojniczanką. Działacze pierwszoligowca wysłali do Kielc pismo z informacją, że nie zamierzają rozwiązać z Bartoszkiem kontraktu. No chyba że w grę wchodziłoby… odszkodowanie.

A że na razie ze strony Korony takie odszkodowanie w grę nie wchodzi, pierwszoligowiec wydał oświadczenie, informując że Bartoszek pozostanie trenerem Chojniczanki.
Tak wygląda sytuacja na dziś. Nie świadczy to jednak o tym, że sprawa jest przesądzona tak do końca, bo nie jest. Jeśli kluby dojdą do porozumienia w ciągu najbliższych dni, a z naszych źródeł wiemy, że jest na to szansa (trwa podskórne przeciąganie liny), Bartoszek w następnym tygodniu trafi do Kielc. Tym bardziej, że on sam nie powiedział Koronie „nie”. Tyle że zmianę pracodawcy potrzebuje zgody dotychczasowego klubu.

Moda na GieKSę? Oj, nie w Katowicach TUTAJ

Latem kontrakt Bartoszka z Chojniczanką, po tym jak zespół utrzymał się w pierwszej lidze, został automatycznie przedłużony. Nie ma w nim zapisu umożliwiającego trenerowi rozwiązanie umowy, jeśli dostanie propozycję z wyższej klasy rozgrywkowej, co oczywiście zostawiałoby decyzję w rękach trenera. Jakiś czas temu, gdy rozmawialiśmy z Bartoszkiem, mówił nam: – Gdy negocjowaliśmy warunki nowej umowy, chciałem zawrzeć taką klauzulę, ale zarząd stwierdził, że nie jest to potrzebne, bo w razie czego na pewno dojdziemy do porozumienia. Na zasadzie dżentelmeńskiej umowy.

Wygląda jednak na to, że z tym porozumieniem i dżentelmeńską umową bywa różnie, bo działacze Chojniczanki w żadnej mierze nie są zainteresowani odejściem Bartoszka. Tyle że… Tak naprawdę trudno im się dziwić. A przeciwnie – to raczej objaw zdrowego rozsądku. Na co, jak na co, ale na szukanie nowego szkoleniowca na pewno nie byli w tej rundzie przygotowani.
Bo i po co, skoro obecnemu idzie na tyle dobrze, że nikt już nie traktuje ekstraklasowych aspiracji drużyny z Pomorza z przymrużeniem oka. A zasługa w tym ogromna oczywiście Bartoszka.
Można też wspomnieć niedawną zawieruchę w Sosnowcu. Oddanie Legii Jacka Magiery skończyło się łataniem dziury naprędce i stratą punktów w dwóch kolejkach.
Chojniczanka więc wysłała Koronie sygnał, że najwcześniej byłaby gotowa „oddać” trenera w przerwie między rundami, tyle że w Kielcach nikt nie zamierza tyle czekać. Teraz ruch po stronie Korony. Związany oczywiście z wysupłaniem na odszkodowanie.
Co na to wszystko Bartoszek? Bardzo dyplomatycznie: – Nadal jestem pracownikiem Chojniczanki i dopóki kluby nie dojdą do porozumienia, tak zostanie.

Na razie więc trener i działacze w Chojnicach robią wszystko, by temat wyciszyć, czemu też absolutnie nie ma się co dziwić, bo po pierwsze, drużynę czeka w sobotę mecz z Wigrami, a po drugie zespół ma olbrzymią szansę na to, by przezimować nawet jako pierwszoligowy lider. Zamieszanie związane z ewentualnym odejściem szkoleniowca jest w tej chwili potrzebne Chojniczance jak… wrzód na tyłku. Tak samo jak piłkarzom perspektywa pracy z trenerem, który – jak to się mówi – jest już mentalnie spakowany. Dlatego Bartoszek dodaje: – Nie mogę dopuścić do tego, by z jakichkolwiek powodów rozjechało nam się to, co do tej pory robimy dobrego.

Co ciekawe, Korona to nie pierwszy klub, który w tym sezonie zainteresował się Bartoszkiem. Jakiś czas temu trener Chojniczanki dostał sygnał z innego z zespołów Lotto Ekstraklasy, ale jak wtedy mówił „było to tylko takie sondujące zapytanie”. Tym razem chodzi już o konkretną ofertę.
Korona szuka oczywiście strażaka i w tych poszukiwaniach najwyraźniej zamierzała pójść śladami Legii. Jeden trenerski pierwszoligowy przeszczep już się w tym sezonie w ekstraklasie przyjął, niewykluczone więc, że przyjąłby się też drugi. Tym bardziej że ten Bartoszek coś w sobie ma. Sześć lat temu pracował już w ekstraklasie jako najmłodszy trener w tej klasie rozgrywkowej. Przejął Bełchatów, który po erze Oresta Lenczyka, a potem – krótszej – Rafała Ulatowskiego, dysponował już zdecydowanie mniejszym budżetem, w związku z czym był przez wielu skazywany na spadek (choć oczekiwania, szczególnie wśród tamtejszych kibiców, wciąż jeszcze było mocarstwowe). Udało się utrzymać, a 10. miejsce należało uznać za wynik całkiem przyzwoity. Tyle że z Bartoszkiem umowy nie przedłużono (postawiono na Pawła Janasa, który nie dotrwał do końca sezonu).

Do poważnej piłki Bartoszek wrócił jesienią ubiegłego sezonu, gdy w Zawiszy zastąpił Mariusza Rumaka. I choć awansował z klubem do półfinału Pucharu Polski i zostawił go na przerwę zimową na 4. miejscu z jak najbardziej realną szansą powalczenia wiosną o powrót do ekstraklasy, w Bydgoszczy mieli inny pomysł na zespół. Mówił nam wtedy: „W przerwie między rundami ze strony właściciela klubu zapadła decyzja o innym sposobie budowania drużyny. Dostałem propozycję pozostania w klubie, ale niekoniecznie na stanowisku pierwszego trenera. Kilka dni przed rozpoczęciem przygotowań do rundy wiosennej zdecydowano o wymianie całego sztabu szkoleniowego. Wybrali inną drogę. Czy dobrą? Nie mnie to oceniać”.
Dziś Zawiszy na poważnej piłkarskiej mapie Polski nie ma, natomiast Chojniczanka, do której wiosną trafił Bartoszek, by ugasić tam pożar, wtedy obroniła się przed spadkiem, a teraz jest rewelacją pierwszoligowych rozgrywek.
Bartoszek nie ukrywa, że ma dylemat. Z jednej strony stabilna praca z zespołem, który sam zbudował, pracownikami, którzy bardzo go szanują i z którymi świetnie się dogaduje, no i perspektywa zrobienia dla tych Chojnic coś absolutnie wyjątkowego i historycznego – wywalczenia awansu do ekstraklasy.
Z drugiej, praca w tej ekstraklasie już od następnej kolejki, z zespołem o nieco większych tradycjach i możliwościach. Niedawno w rozmowie mówił nam: – Po to człowiek pracuje, by się rozwijać, by osiągać coraz więcej, stawiać przed sobą coraz trudniejsze wyzwania i pracować w jak najwyższej lidze. Dla każdego pierwszoligowego trenera oferta z ekstraklasy to nic innego jak możliwość zawodowego awansu.

Temat przejścia Bartoszka do Korony wciąż jest więc aktualny (mimo oświadczenia Chojniczanki) i zapewne będzie przynajmniej do czasu ogłoszenia przez Koronę nazwiska nowego trenera.
Ale aktualne jest też pytanie, czy faktycznie byłby to dla Bartoszka opłacalnych ruch – zostawić zespół, który zbudował i który jest rewelacją pierwszej ligi, na rzecz drużyny, która jest co prawda w ekstraklasie, ale której za kilka miesięcy może w niej już przecież nie być…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli