Bajki Sa Pinto o zmęczeniu podróżami nie kupuję

Autor wpisu: 28 września 2018 23:10

Nuda. Dużo walki, zaangażowania i agresji, ale przecież to nie jest walka MMA tylko mecz piłkarski Ekstraklasy. Choć z tym „Ekstra” to jednak gruba przesada. Legia dostała bramkę na „dzień dobry” i długo się nie mogła po tym „gongu” otrząsnąć. A jak strzeliła gola, to nie poszła za ciosem. Takimi meczami to się frekwencji na trybunach przy Łazienkowskiej nie poprawi. Szczególnie, że idą długie, dżdżyste jesienne wieczory. Smutne raczej.

Widać, że skład u trenera Sa Pinto się ustabilizował. Podstawowy jest taki, jaki wyszedł na mecz z Arką. Że bez Arkadiusza Malarza, Michała Pazdana i Miro Radovicia? No znak czasu. Fakt, że nie gra Serb żadnym zaskoczeniem nie jest, bo kapitan Legii ma cały czas pod górę z portugalskim trenerem. Ale, że Michała Pazdana – i to zdrowego! – „leczy” z pierwszej „jedenastki” Mateusz Wieteska, to tego byśmy pewnie kilka tygodni temu nie przewidzieli.
Czemu nie gra Malarz, a gra Cierzniak? Wie to chyba tylko Sa Pinto, bo ta decyzja to bardziej jakaś jego „polityka” zaprowadzania porządku w drużynie, niż potrzeba szukania nowej jakości w bramce. Tym bardziej, że już w 2. minucie Cierzniak został sprawdzony przez Macieja Jankowskiego z tego jak bramkarz stoi przy bliższym słupku. I ten egzamin nie wypadł dla Cierzniaka korzystnie.
Ładnie po golu zachował się Jankowski. Nie celebrował tego trafienia, mimo, że zawodnikiem Legii nigdy nie był. Ale jest chłopakiem stąd, z Warszawy. Wychował się w miejscowym Sarmacie na Woli, później występował w KS Piaseczno. O grze na Łazienkowskiej marzył, ale przyjeżdżał tu jedynie jako zawodnik gości. Klasa. Warto takie zachowania zauważać.

Legia szybko dostała gola, ale… nie zareagowała. Grała wolno, niedokładnie, często tracąc piłkę. Nie potrafiła – aż do gola Kucharczyka w 45. minucie – oddać strzału na bramkę rywali. Ba! Nie potrafiła przeprowadzić sensownej akcji! Wszystko rwane, podania niechlujne i nieprzygotowane. Zresztą Legia w ogóle nie była w stanie utrzymać się przy piłce. Po części było to spowodowane dobrą organizacją w grze Arki, ale tylko po części. Bo tą drugą przyczyną takiego obrazu wydarzeń na boisku, była nerwowość i potworna drętwość Legii.
Czemu tak się działo?
Portugalski trener Legii ostrzegał przed tym meczem – jakby z góry wiedział, że będzie musiał szukać usprawiedliwień – że jego zawodnicy będą musieli tym razem stoczyć walkę nie tylko z Arką, ale także z własną kondycją. Odnosił się w ten sposób do ostatnich podróży krajoznawczych Legii po Polsce. No i do faktu, że drużyna musi ostatnio grać co trzy dni. Niby dla zespołu z ambicjami – a za taki chcą uchodzić mistrzowie Polski – nie powinno to mieć znaczenia, no ale ma. Szczególnie, że Sa Pinto nie robi dużych zmian w składzie, nie stosuje wielkich rotacji, więc w naturalny sposób dostają w kość ciągle ci sami zawodnicy. A przecież oni wszyscy, zupełnie niedawno, byli mocniej „docierani” przez Sa Pinto. Chyba się z to wszystko skumulowało, bo Legia dopiero po strzeleniu gola wyrównującego, zaczęła grać w piłkę. Wcześniej była bezzębna i bezradna. W ogóle pierwsza połowa meczu była nudna, bezbarwna i po prostu słaba. Bohater poprzedniej kolejki – Cafu jakiś niemrawy. Antolić jakby nie był sobą, choć trzeba mu przyznać, że to on wrzucał piłkę z kornera, którą „przedłużył” głową Wieteska, a do bramki Arki wepchnął Kucharczyk. No, ale Antolić jest od walki. Tyle że jakiś taki „podjechany” był po tym legijnym Tour de Pologne, który drużyna odbyła w ostatnich dniach. Zmienił go Andre Martins, który podobno ma dużo jakości, tylko jeszcze jej nie zdążył w Polsce pokazać. Przeciwko Arce też nie. Ciężko mi sobie wyobrazić, że Radović nie wniósłby więcej. Ale nie może, bo jest przyspawany do ławki.
Niby po przerwie Legia od razu ruszyła na Arkę, ale miała spory problem z finalizacją akcji pod bramką rywala. Sama ochota to trochę mało. A gospodarze znów byli chaotyczni, rozgrywali piłkę w sposób nieprzygotowany. Mecz zrobił się rwany, dużo było walki w środku. Za to futbolu mało.
Czy jest coś, za co można by pochwalić legionistów? Chęci, bo na pewno dużo motywacji do gry mieli Kucharczyk (jak zwykle), Nagy czy Szymański. Ale Legia – by wygrywała w lidze – musi pokazywać także jakość piłkarską. Nie może się wdawać w bijatykę na cepy z takim zespołem jak Arka, przy całej dla niej szacunku, bo to zespoły walczące o inne cele.
Zresztą trzeba oddać Arce, że grała w piłkę. Przyjemnie się patrzyło na dryblingi Michała Janoty czy dynamikę Michała Nalepy.
Jeszcze słowo o arbitrze. Sędzia Gil był słabszy od tego meczu, choć to było naprawdę trudne. Mylił się często, w obie zresztą strony. Na przykład Wieteska przegrywa pojedynek biegowy (to pięta achillesowa tego chłopaka) z Kolewem, łapie go i powala na murawę, a sędzia Gil pokazuje że faulu nie ma… To kiedy jest? Jaja kompletne. A było tego więcej.
Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn, ale zbliżenie telewizyjne na smutną twarz prezesa Legii Dariusza Mioduskiego nie pozostawia wątpliwości, że to gospodarze boleśniej czują stratę dwóch punktów. Oglądanie smutnej twarzy Mioduskiego, to w tym sezonie się kibicom Legii już przejadło. Warto czasem zmienić płytę. To powinno być łatwiejsze niż zmiana stylu gry Legii. Bo na to się nie zanosi. Nie każdy gra tak słabo jak Miedź Legnica.
Opowieści Sa Pinto o zmęczeniu legionistów nie kupuję. Portugalczyk miał na ławce rezerwowych dużo mocnych nazwisk. Zrobił tylko dwie (!) zmiany. Remisując mecz nie skorzystał z: Marko Vesovicia, Miroslava Radovicia czy Christiana Pasquato. To chyba sam sobie winien, że nie ściągał z boiska tych zmęczonych, prawda?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    Pinto SA- jak Legia gra?Ano panie ledwo dycha( w sucharze mojej wnuczki to prawie dziesiątka).Oglądałem tylko I połowę, bo później przełączyłem na siatkówkę. No i co ? I set meczu w Turynie w porównaniu z I połową na Łazienkowskiej, to tak jak by porównać występ Filharmoników Wiedeńskich do występu piosenkarzy disco polo w remizie w Kaczym Dole. W Turynie czuć było granie wirtuozów piłki, na Legii widziałem Martyniuków, Sławomirów i innych,,gwiazd” tego gatunku twórczości.Ale nie marudźmy, przecież lepsze drużyny od Legii dostały w tłuki w tym tygodniu. Barcelona z ostatnią drużyną Leganes, a Bayern z Herthą(ale to wicelider)Legia dostaje na Łazienkowskiej bęcki od takich tuzów naszej ligii jak Zagłębie Lubin, czy Wisła Płock. Remisuje z Arką-ba,ale to zdobywca Super Pucharu( notabene też na Łazienkowskiej). Ja drugiej połowy nie oglądałem,ponoć była lepsza.Też nie kupuję gadki o zmęczeniu podróżami.Wiem ,że z Chojnic nie ma lotu samolotem, ale jazda wypasionym autokarem nie jest męcząca. Pinto SA się gubi, zarówno w ustalaniu składu(też nie kumam co z Pazdanem), ale i aplikowaniu treningów. Widać,że Legia ma siłę biegać,ale tu trzeba szybkości, a nie biegów długodystansowych. Nie widzę też pomysłu na grę.Ale to zmartwienie sztabu szkoleniowego, no i Pana Prezesa ze smutną twarzą.Gra Legii nie ma smaku miodzia, to raczej musztarda SArepska.

  • xymoxon

    Śmieszą mnie zawsze te „analizy” krytykujące trenerów za absencje ulubionych zawodników dziennikarzy. Nawet gdyby Legię prowadził Mourinho, to by był krytykowany, że nie zagrali Malarz i Radovic.

    • ursynów

      Jak to dobrze,że jest choć jeden taki mądry ,,analityk”.Czekamy na dalsze odkrywcze wpisy.

      • xymoxon

        Czekamy? Reprezentujesz tutaj jakąś grupę (czy może wydaje ci się, że reprezentujesz)?

        • ursynów

          Gościu swoje mądrości i złośliwości zachowaj dla siebie, jak ci nie podobają się analizy Tuzimka to nie czytaj, przeczytaj sobie Nasz Dziennik albo Gazetę Polską – tam takich analiz nie ma. Śmieszny i nudny jesteś w tych swoich komentarzach,dobrze przynajmniej,że rzadko się odzywasz.A kogo ja reprezentuje to moja sprawa mądralo.

          • xymoxon

            Gościu, analizy Tuzimka mają prawo mi się nie podobać i mam prawo je krytykować. I nic tobie do tego, czy mam je czytać czy nie. Schowaj się więc ze swoim pouczaniem.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli